Odchudzanie sposobem na życie

Odchudzanie sposobem na życie – to następny odcinek „Trenera duszy” pióra Anny Rychter, tym razem o tym, czy tabletki na odchudzanie mogą stać się sposobem na życie.


Odchudzanie sposobem na życie

Odchudzanie sposobem na życie

A… tu są nowe tabletki na odchudzanie!

Nawet dobrze nie przeczytała ich nazwy, a już miała pomysł na twórcze spędzenie popołudnia. Jest za gruba, to fakt, więc dzisiaj zaktywizuje się i wieczorem wskoczy na rower! Genialnie! Tylko trzeba obejrzeć ten jej bicykl, który stoi w piwnicy. Po zimie zapewne należałoby napompować koła, no może trochę przetrzeć go z kurzu i sprawdzić, czy działają światła. Uff, to jest myśl, dzięki Bogu, że trafiła na te proszki odchudzające, to weźmie się za siebie i zrobi się na Wiosenną.

Podniecona perspektywą odchudzania nie mogła doczekać się końca dniówki w pracy. Jak ten czas powoli się wlecze! Wróciła do programu inwentaryzacji. No cóż, trzeba zająć się robotą. Rzuciła okiem na zegarek – 20 minut czasu służbowego uszczknęła na prywatę. W zamian za to szybciej zje drugie śniadanie i zajmie się sumiennie tym, za co tak mało jej płacą. Od razu poczuła się lepiej. Zrobi wszystko, co do niej należy, wróci do domu, przygotuje obiad, rozejrzy się, chwilę odsapnie, zmusi Zamyślonego, żeby obejrzał rower i dalej do przodu, za miasto, walczyć z nadwagą.

Ale co tu na siebie włożyć? Dresy chyba będą za bardzo opięte po zimie?

A buty? Już w tamtym roku były mocno rozczłapane i obdarte. Czemu zawsze wszystkiego sobie żałuje? Czy już nie lubi siebie samej? Kiedy ostatni raz sprawiła sobie przyjemność? Ach, wczoraj pożarła przecież całą czekoladę z bakaliami, powodowana rozpaczą na widok wagi łazienkowej, której wskazówka przekroczyła magiczną liczbę, składającą się z dwóch cyfr: 7 i 0. Brr! Dziś to już przeszłość. Rękawica została rzucona! Żadnych czekolad, żadnych stresów do zajadania. Będą tylko leciutkie posiłki i rowerek. I pozytywne myślenie. Nie będzie czytania wiadomości, koniec z wiedzą o Polsce i świecie współczesnym. Teraz ona, Jesienna jest najważniejsza tej wiosny.

Tak nią owładnęła myśl, że oto zacznie nowy rozdział w życiu, bez przejmowania się mediami, polityką, rozwodami, wojnami i korupcją, że sięgnęła do swojej pomarańczowej torebki, aby wziąć ziołową tabletkę uspokajającą, bo żołądek wskoczył jej do gardła, jak małej dziewczynce, która niecierpliwie czeka, żeby pokręcić się na karuzeli w lunaparku.

Popiła lekarstwo wodą mineralną i znowu próbowała skupić się na kolumnach cyfr i tabelkach. Beznadzieja! Czy do tego potrzebny jest uniwersytet, który ukończyła dawno temu na samych piąteczkach? Nie, na pewno nie. Do tego ta płaca. Od lat nawet nie osiągnęła nawet połowy średniej krajowej. Poczuła złość na samą siebie, ale ucieszyła się, że już wcześniej  łyknęła środek uspokajający. Zaraz powinna poczuć się lepiej, pewniej. A  może te ziołowe specyfiki są już za słabe? Może się do nich przyzwyczaiła i trzeba brać coś mocniejszego, żeby żołądek tak nie skakał, a myśli nie przewalały się po głowie jak fale na morzu? Nie, nie od tego cholerstwa można się tylko uzależnić, a tego Jesienna bała się bardziej niż wrzodów żołądka. Tak, rower, rower i jeszcze raz rower! To panaceum na stres, na tycie, na seriale w TV.

„Będzie cudownie i od razu trochę się opalę, co zmniejszy optycznie moje wymiary” – Jesienna powróciła myszką na ekran monitora. Żeby jeszcze można było podepchnąć wskazówki zegarka do przodu. Dopiero dwie godziny tu siedzi…

CDN

Anna Rychter

strona, gdzie można kupić całą książkę:
http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=trener_duszy,druk


#odchudzanie