Oświadczenie operujące frazesami

Oświadczenie operujące frazesami – to znakomity tekst Marcina Mochala dotyczący oświadczenia bliżej nieznanej „publiczności” Starego Teatru w Krakowie.

Oświadczenie podpisane „ Publiczność Narodowego Starego Teatru w Krakowie” pojawiło się na E-teatrze i brzmi, jak agitka aktywu partyjnego, który także wychwalał kierownictwo Partii, jako bliżej nieokreślona większość.

Chciałbym zatem zwrócić uwagę na to, że ja także jestem publicznością Teatru Starego i w niczym nie podpisuję się pod poniższym bełkotem napisanym na zamówienie…. no właśnie czyje?

Oświadczenie operujące frazesami

Oświadczenie operuje frazesami

Decyzją komisji konkursowej Marek Mikos i Michał Gieleta mają przejąć od Jana Klaty stery Narodowego Starego Teatru w Krakowie. I zawrzało. I nie wiem o co ta burza. I ma być manifestacja. I wysłano oświadczenie na portal e-Teatr.pl – niewykluczone, że do innych mediów też – podpisane:„ Publiczność Narodowego Starego Teatru w Krakowie”. I czytam to oświadczenie … i już zupełnie nie wiem o co chodzi.

Oświadczenie jest bardzo nieprecyzyjne, operuje frazesami i wieszczy apokalipsę nie poparłszy możliwości jej spełnienia żadnymi dowodami. Pozwolę sobie przytoczyć i skomentować kilka fragmentów które przykuły moją uwagę.

„Zostaliśmy postawieni przed faktem. […] Wybrano nowe, nieznane nam, ani środowisku teatralnemu, kierownictwo.”

I co w związku z tym? To nie do widzów należy decyzja obsadzaniu stanowisk dyrektorskich. Nie należy również do zespołu aktorskiego. Nie można wybrać sobie własnego szefa, to ci dopiero skandal. Jestem w stanie zgodzić się z tym że system konkursowy jest wadliwy i trzeba go zreformować. Ileż to już razy nominacja kończyła się zamieszaniem torpedującym pracę teatrów. Niemniej jednak mamy to co mamy i aby nie popaść w anarchię powinno się tego przestrzegać. A nowej dyrekcji dać w spokoju popracować co najmniej jeden pełny sezon bez rzucania kłód pod nogi. Dopiero po tym czasie na spokojnie przyjrzeć się jak się sprawy mają.

„Nie wzywamy do buntu przed zmianą, a do prawdziwego, opartego na szacunku wobec każdej ze stron dialogu. Wzywamy do podmiotowego potraktowania aktorów tej sceny, opinii środowiska oraz widzów.”

Aktualnie możemy sobie podyskutować o tym jak wyglądała polityka sceny narodowej w Krakowie za dyrekcji Jana Klaty oraz jego poprzedników. Na marginesie, za dyrekcji Klaty doszło do przerwania przez widzów przedstawienia „Do Damaszku” w reżyserii samego dyrektora, oraz wymuszenia wstrzymania prób inscenizacji „Nie-boskiej komedii” w reżyserii Olivera Frljića. Z udziału w tym drugim projekcie zrezygnowała zresztą część aktorów, anonimowo informujących, że w ogóle nie pracowali z tekstem Krasińskiego (sic!), tylko mieli uczestniczyć w serii prowokacji. Tak czy owak żadnemu teatrowi takie zdarzenia chwały by nie przyniosły, a dla sceny narodowej to prawdziwa klęska. Nowej dyrekcji pozwólmy przygotować kilka premier i wtedy będzie można do dyskusji powrócić, ponieważ będzie istniał jakiś materiał.

„Jesteśmy także wdzięczni za możliwość spotkania na scenie przy Jagiellońskiej czy Starowiślnej wielu odmiennych wrażliwości, estetyk i światopoglądów.”

Nikt nie powiedział, że za nowej dyrekcji nie będzie w repertuarze spektakli o zróżnicowanej formie i treści. Sądzę, że bardziej autorów i sympatyków listu boli to, że oto na deskach Starego Teatru pojawić się jakaś sztuka w nieobecnym za dyrektora Klaty stylu. No ale skoro poszukują odmiennych wrażliwości, to w czym problem?

„Jesteśmy wdzięczni za system tańszych wejściówek, czy choćby „Pierwsze Czwartki Miesiąca”, pozwalające uczestniczyć w kulturze, a nie z niej wykluczać.”

Proszę o dowód, że za nowej dyrekcji Stary Teatr zrezygnuje z działań promocyjnych, inaczej to teza bez pokrycia.

„W ostatnich latach Stary Teatr przestał być zamkniętą artystyczną twierdzą, a zaczął być przestrzenią otwartej i ożywionej dyskusji – artystycznej i intelektualnej.”

Czyli dyrektor Klata cacy, a poprzedni dyrektorzy prowadzący ten teatr od drugiej połowy XVIII wieku be. Muszę przyznać, brawurowe stwierdzenie. I cóż to na Melpomenę jest „zamknięta artystyczna twierdza”? Stary Teatr mnie niejako wychował jako widza. I pamiętam, jeszcze z czasów „przed internetowych”, że naprawdę ciężko było dostać bilet do Starego. Sama zaś teza jakoby przed kadencją Jana Klaty Stary Teatr nie podejmował artystycznej dyskusji jest po prostu błędna.

„Propozycje repertuarowe zawsze stanowiły rodzaj wyjątkowej przygody – wymagającej, niepowtarzalnej i mądrej.”

Brzmi pięknie! Prosiłbym jednak o definicję co autorzy rozumieją pod tymi przymiotnikami. Wystarczyłoby podanie przykładów spektakli i krótkie uzasadnienie dlaczego dane przedstawienie jest/było warte zobaczenia. Bez tego, to pusty frazes.

„Chcemy głośno wyrazić swoje niezadowolenie i obawę przed niepewną zmianą. Kto, jeśli nie my, dbał będzie o to, by widownia nie świeciła pustkami jak w Teatrze Polskim we Wrocławiu?”

Na jakiej podstawie taka teza? Przyzwoitość nakazywałaby pochwalenie się statystykami frekwencji oraz obłożenia rezerwacjami w Starym Teatrze, tak na dowód, że naprawdę jest dobrze. Po drugie, skąd wniosek o przyszłym tąpnięciu frekwencyjnym? Porównanie z innym teatrem kierowanym przez innego dyrektora również bez podania statystyk frekwencyjnych z tamtego teatru jest zupełnie z kosmosu.

Zgodzę się, że Stary Teatr w Krakowie budzi emocje. Od lat. Ale chyba nie do końca są to pozytywne emocje. Twórcy listu wyrażają obawę, że część widowni odwróci się od tego teatru. Tyle, że to już się stało. Nowa dyrekcja to szansa, na to, że utrzymując aktualną widownię teatr zyska nowych, lub nowych – starych widzów, którzy po latach stałych wizyt na Starowiślnej i Jagiellońskiej przenieśli się na widownie innych krakowskich teatrów.

2017-05-19

Marcin Mochal


#teatrstary