Otrzymał numer 243

Otrzymał numer 243 – druga część wstrząsającego tekstu Bogdana Wasztyla z cyklu “Labiryntów Auschwitz”, który publikuję na moim blogu.

Dalsza część opowieści o Jerzym Bieleckim, który w obozie otrzymał numer 243.

 

Otrzymał numer 243

 

Otrzymał numer 243

Otrzymał numer 243. Kwarantanna, mordercza gimnastyka, krzyki, bicie, katowanie, zastraszanie. Nie miał szczęścia. Trafiał do najgorszych komand (najgorsze były te, które pracowały pod gołym niebem, ciężko, bez dostępu do dodatkowej strawy). Numer 243 między innymi wykopywał fundamenty po zburzonych budynkach, rozbierał domy po wysiedlonych Polakach. Po pewnym czasie zaczął „muzułmanieć” – opadać z sił, obojętnieć, gasnąć, tracić wolę życia, ale wtedy pomogli mu koledzy. Dopiero po półtorarocznym pobycie w obozie los się do niego uśmiechnął. Z początkiem 1942 roku przeszedł do Landwirtschaftskommando (Mühle Babitz). W młynie w Babicach pracował jako mechanik – pod dachem, z dostępem do dodatkowych porcji żywności, z możliwością kontaktu z ludnością cywilną.

Po ucieczce jednego z więźniów z Mühle Babitz przeniesiono go do gorszego komanda – kosiarzy, gdzie pracowało około 60 więźniów. Kosili trawę na całym terenie należącym do obozu, od wioski Babice po Harmęże i Budy. Potem znalazł zatrudnienie jako mechanik w warsztacie naprawczym komanda Landwirschaft. Naprawiali tam wszystko, od rowerów do maszyn rolniczych włącznie. Często z magazynu organizowali części zamienne m.in. do motocykli i wymieniali je za jedzenie, ratując się w ten sposób przed głodem.

Jakiś czas później przerzucono go do pracy w magazynie zbożowym znajdującym się przy rampie kolejowej, w olbrzymim budynku dawnego Monopolu Tytoniowego. Ze względu na znajomość języka niemieckiego Bielecki został mianowany Vorarbeiterem. Do zakresu pracy komanda należało przyjmowanie zboża z całego gospodarstwa obozowego. Przywiezione zboże czyścili, część składali na miejscu w spichlerzu, pozostałość ładowali sami do podstawionych wagonów, które wysyłano do Rzeszy lub kierowano do młyna Babice, gdzie następował przemiał na mąkę i paszę dla bydła.

Pracujący w magazynie uprawiali na większą skalę handel zbożem z esesmanami. Zboże sprzedawali za żywność, chleb, margarynę, papierosy. Zdobyte rzeczy dzielili między kolegów, którzy przenosili je do Birkenau w nogawkach spodni i pod bluzą pasiaka.

Wewnątrz budynku magazynu paszowego mieściło się zbudowane z desek oddzielne pomieszczenie służące do reperacji worków. Przy klejeniu worków było tam zatrudnionych 10 polskich Żydówek. Przebywały pod zamknięciem. Codziennie rano przyprowadzali je do pracy esesmani a wieczorem odprowadzali…

https://auschwitzmemento.pl/wierzylem-ze-zyjeszczesc-pierwsza/

C.D.N


#Auschwitz