Piękne jest to, co w wyobraźni

Piękne jest to, co w wyobraźni to najnowszy wpis Grzegorza Pawlaka, który bezkompromisowo rozprawia się z koniunkturalizmem i wzywa do wspierania ludzi z pasją.

Brakuje mi piękna. W codzienności, miłości, twórczości.

piekne-jest-to-co-w-wyobrazniOdkąd pamiętam (urodziłem się w „głębokiej komunie”) piękne było to, co w wyobraźni. A sprowadzało się to zwykle do „marzenia o pięknie”. Dostęp do „spełniania marzeń” mieli tylko nieliczni. Najczęściej ci, którzy wywalczyli to sobie niekoniecznie swoją pracą, czy talentem. A jeśli już, to musieli być zaprzęgnięci w „jedynie słuszny system”. Ci „spoza systemu” najczęściej ginęli „zdmuchnięci przez wiatr historii”. Taki „eufemizm”.

Najnowsza historia „zaimplementowała” w nas przekonanie, że „inaczej się nie da”. Trzeba być cynikiem, nie wolno opowiadać wprost o swoich marzeniach, potrzebach, ideałach. A jeśli ktoś już się na to zdecyduje (kłaniam się uniżenie 🙂 ) nie wypada, z reguły, traktować go poważnie. U nas „zbyt otwarci” są traktowani zwykle jako słabi i „przegrani w grze”.

Ale, im jestem starszy, coraz bardziej dochodzę do wniosku, że mam rację. NIE WARTO! Nie warto milczeć. Ci, którzy nami rządzili i rządzą, mają, z przeproszeniem, w dupie, nasze marzenia.

Pisarze, aktorzy. scenarzyści, nawet ludzie kabaretu. muszą być zaprzęgnięci w „aktualny system” A co z muzykami, malarzami? Im jest łatwiej, bo, tak myślę, odwołują się do wartości `’bardziej uniwersalnych”. Ale nie ma ich w środkach masowego przekazu. Nie „służą idei”.

Wiecie co? Ani poprzednia, ani obecna ekipa, nie mają w sobie pokory. Pokory wobec tej tajemnicy, która pozwala tworzyć rzeczy wielkie. I potrzeby, żeby ich szukać. Tego czegoś, co każe przegranemu i zapijaczonemu „pisarzynie”, zapomnianemu „malarzynie” stworzyć „dzieło”, a uznanemu reżyserowi, spierdolić temat. Nie każe odróżniać – z przeproszeniem – „ziaren od plew”. Wszystko musi „czemuś służyć”.

Łatwo nam uwierzyć w to, co w nas mroczne (Smarzowski), złe (Vega), czy nasze, codzienne (Adamczyk). Są „do bólu” prawdziwi, oddają „ducha narodu”. Są wielcy. I znajdują język, którym trafiają do widza.

Ale mnie brakuje świeżości. Nie w nich, tylko w nas. Tej świeżości, która nie tylko z nas się śmieje, ale urzeka trafnością obserwacji, takiej, która daje nadzieję. Że życie jest pojebane, ale piękne. Że jest coś warte. Że warto…

TAK! NADZIEJA I OPTYMIZM! I, proszę w/w władzę, o postępowanie wg. tych właśnie zasad, opartych na rzeczywistych przesłankach! Doprowadźmy do procesu w sprawie katastrofy! Albo wyjaśnijmy Narodowi, że się nie da. Bo, w czasie tych „przepychanek” rodzice potrzebują NADZIEI dla swoich dzieci. PRZYSZŁOŚCI. Nie opartej na „przesłankach”, tylko na tym,co ich czeka! Za odpowiedzialną pracę 1600 zł. – what the fuck!!?? Za poprzedniej ekipy.

A teraz? Kto uszanuje zapierdalających od rana do wieczora? Uczciwą, średnią klasę? Nie ma takowej? NIE? Ile można czekać???!!! ILE??!! Na „średnią klasę”, która ISTNIEJE!! I to ona powinna być „solą ziemi”, jak w każdym, z prawdziwego zdarzenia, EUROPEJSKIM, kraju.

Stop!…

Byłem parę tygodni temu w Jagniątkowie. Na pierwszym spektaklu teatru „Beyer”. Mój przyjaciel. Pamiętacie „Balladę o Januszku”. Jarek Góral. Rozstał się z Jeleniogórskim Teatrem i założył swój. Beyer. Widziałem przepiękny spektakl. Zagrany przez DWIE OSOBY, z których jedna nie była zawodową aktorką ( zajebista!… ) . Zagrali PRZEPIĘKNIE! Zbudowali teatr. Z przyszłością, z potencjałem. Z pasji i miłości. Odnieśli sukces. Pewnie przyzna się do niego sporo matek i ojców. Nie dajcie się! To WASZE DZIECKO!!!! Starajcie się o kolejne!! Nie dostaniecie nic na „Pięćset Plus”, ale, trzymam kciuki!! Bo to coś PIĘKNEGO, coś, co mamy! (WRACAM DO POCZĄTKU) To marzenia, do realizacji których, dążymy. To one są bezcenne… Czy ktoś je, w końcu, wesprze?

Grzegorz Pawlak 

https://www.facebook.com/grzegorz.pawlak.526/posts/1312345162150816


#pasja