Pijacy z przytupem

„Pijacy z przytupem” – Marcin Mochal napisał świetną recenzję „Gąski” Tomka Obary w Teatrze Ludowym

 

pijacyPonieważ jest to następny przykład na to, jak można prostą recenzją sięgnąć odrobinę pod powierzchnię, dzielę się nią z Wami:

(Informuję Teatralnego Pudelka i tym podobnych „przyjaciół, że ponieważ recenzja nie dotyczy mojego własnego spektaklu nie została napisana przeze mnie samego)

 

 

„Wszetecznice z nas i pijacy” (Teatr Ludowy, Kraków)

Tymi słowami rozpoczyna się wiersz Anny Achmatowej zamieszczony na wewnętrznej okładce programu, przepowiada nam – widzom czego będziemy świadkami. W zręcznie wyreżyserowanej przez Tomasza Obarę inscenizacji „Gąski” autorstwa Nikołaja Kolady ujrzymy obrazek z życia ludzi przegranych. Zarówno prywatnie jak i zawodowo. Mimo to duża część spektaklu upłynie w radosnej atmosferze, wśród gromkiego śmiechu publiczności.

pijacy gąskaAkcja sztuki zawiązuje się szybko i z przytupem. Przytupem, i to niejednym, Ałły (Beata Schimscheiner), aktorki podrzędnego teatru, która w sytuacji mocno niedwuznacznej zastaje własnego dyrektora (w spektaklu, który oglądałem Tadeusz Łomnicki*) z Nonną, tytułową Gąską (w „mojej” wersji Patrycja Durska*), młodziutką cnotliwą aktoreczką, co jak sama twierdzi nigdy z nikim żadnych „niemoralnych schadzek” nie miała. To znaczy z nikim spoza teatru. Jak się okazuje nasza ptaszyna ma na koncie również tête-à-tête z mężem Ałły (Kajetan Wolniewicz), więc ku uciesze widowni rozpętuje się piekło.

Sytuacja wręcz z farsy rodem: zdrady, oszustwa, gra na „dwa fronty”, zbiegi okoliczności, a wszystko okraszone humorem słownym i sytuacyjnym. Gdy dochodzą do tego dwa nieodzowne niemal dla farsy elementy – czyli głównej bohaterce, którą jest Ałła, (Gąska to bohaterka tytułowa, lecz poboczna) przychodzi z odsieczą jej najlepsza przyjaciółka (Małgorzata Krzysica) oraz okazuje się, że rzecz rozgrywa się w czasie rzeczywistym wydaje się, że będzie lekko łatwo i przyjemnie już do końca. A tu niespodzianka.

Z czasem odsłania się prawdziwa wartość sztuki Kolady. Śmiech coraz bardziej milknie, odsłonięte zostaje drugie dno. Spektakl sięga tam gdzie żadna farsa nie może się zapuścić. Odrzuca zabawną warstwę pokazując – bez przerysowań – dramat nieudanych związków, zawodowych rozczarowań i niezrealizowanych marzeń. Postępowanie bohaterów przestaje jawić się jako zabawne. Nawet nie można tych postaci ocenić w kategoriach pozytywnej lub negatywnej. Wszystkie są po prostu smutne, tak jak smutna jest ich egzystencja.

Paradoksalnie pojawienie się tytułowej Gąski może coś naprawić. Wprowadza w skostniałe życie pozostałej czwórki impuls mogący ich skłonić do choćby próby uzdrowienia sytuacji. Tylko czy Gąska może stać się katalizatorem zmian w świecie Kolady? W świecie, gdzie wszetecznice z nas i pijacy?

*role grane w dublurze, odpowiedno z Piotrem Pilitowskim oraz Iwoną Sitkowską

Marcin Mochal 2014-12-12

 

___________________________________________________________________________________
#teatr