PiS, a kultura

PiS, a kultura odnosi się do nienowego już programu PiS dla kultury, który znowu stał się aktualny, kiedy kilka dni temu PiS ogłosił nowy pomysł na TVP, o którym piszę szerzej na: http://www.kempinsky.pl/mediow-publicznych-koniec-czy-poczatek/

 

PiSTak, jak napisałem już w powyższym artykule błędne jest w ogóle stawianie znaku równania między liberalizmem, a lewicą, bo to dwa skrajnie różne programy polityczne i nie ma czegoś takiego, jak lewicowo-liberalny.

Prawdą jest natomiast, że za rządów Platformy Obywatelskiej pewne grupy w kulturze i sztuce zyskały niewspółmiernie daleko idące wpływy na polską politykę kulturalną.

W teatrze jest to słynne już lobby przez Joannę Szczepkowską określone, jako homolobby, które przejmuje teatr po teatrze i próbuje narzucić widowni estetykę „nowego teatru”, co w efekcie spowodowało masowy odwrót widzów od teatru instytucjonalnego.

Jeśli PiS zrobi porządek z tak zwaną „spółdzielnią teatralną” będę pierwszy, który będzie bił im brawo, bo to zjawisko szkodliwe dla teatru, jako dominujące w teatrze publicznym, albowiem promuje brak warsztatu, niechlujstwo zawodowe, amatorszczyznę, i bełkot intelektualny, jako coś wybitnego, a wynika to jedynie z tego, że członkowie owego lobby po prostu są niekompetentni i nie posiadają umiejętności, żeby zagrać czysto na jakimkolwiek instrumencie. Dlatego próbują nam wcisnąć pojęcie „nowego teatru”, które jest niczym innym, jak totalny fałsz i kocia muzyka, do którego dorabiana jest ideologia, aby to sprzedać, jako coś wybitnego.

Z drugiej jednak strony, trzęsę dosłownie portkami, że PiS zrobi dokładnie to, co próbowała zrobić gruba dotychczas trzymająca władzę w teatrze i będzie próbowało zmonopolizować kulturę i sztukę znowu wokół jednej jedynie słusznej tezy, tyle, że z drugiego końca politycznych barw.

Zagraża nam wtedy niestety jednokolorowy obraz naszego teatru, którego naczelnym zadaniem będzie piać hymny pochwalne i patriotyczne na cześć rządzących.

Dziwny kraj ta Polska, że nie zrozumiano w nim jeszcze, że niżej wymieniony pluralizm, ale w prawdziwej postaci jest podstawą prawdziwego fermentu twórczego i tylko w takim klimacie powstają dzieła naprawdę wartościowe.

Tymczasem mamy albo frakcje, która próbuje przemalować cały nasz teatr w tęczowe kolory, albo grozi nam frakcja, która będzie chciała wszystko przemalować na biało-czerwono.

Czyli zamieni stryjek siekierkę na kijek.

Amen

 

PS.
Do wiedzy podstawowej należy oczywiście ta, że autor poniższego artykułu jest jednym z największych piewców obecnego stanu rzeczy w kulturze, więc ma prawo czuć się zagrożony.

 

 

PiS przedstawia program dla kultury. Kaczyński: jest sztuka dobra i jest sztuka zła

Roman Pawłowski
04.02.2014 01:00
W sferze kultury przegrywamy z opcją lewicowo-liberalną, instytucje kultury są opanowane przez lewicę, która realizuje plan „długiego marszu przez instytucje” włoskiego filozofa i komunisty Antonia Gramsciego. Ze środków publicznych finansowane są dzieła, które niszczą wspólnotę narodową i atakują wartości chrześcijańskie. Należy to zmienić.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

Takie wnioski formułowano na poniedziałkowej konferencji w Sejmie poświęconej programowi Prawa i Sprawiedliwości w dziedzinie kultury.

Jej negatywnymi bohaterami byli artyści i instytucje, które podpadły w ostatnim czasie środowiskom prawicowym. Obok już znanych placówek krytykowanych przez narodową prawicę, takich jak Stary Teatr w Krakowie czy Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie (piętnowane za pracę Jacka Markiewicza „Adoracja”), pojawiły się nowe. Jerzy Zelnik skrytykował najnowszą premierę warszawskiego Teatru Narodowego – „Lód” wg powieści Władimira Sorokina. „Oglądając ten spektakl, miałem wrażenie, jakbym zdradzał moją partnerkę” – wyznał aktor, dodając, że opuścił widownię po kilkunastu minutach. Z kolei plastyk Jacek Lilpop piętnował książki Jana Tomasza Grossa, wystawę „Polska über alles” w Narodowej Galerii „Zachęta” (na której prezentowano m.in. „bluźnierczą” pracę Maurizia Catellana „Amen”) oraz „antypolski” film „Pokłosie” Władysława Pasikowskiego.

Politycy PiS zapewniali, że po przejęciu władzy przywrócą pluralizm w instytucjach kultury, dopuszczając do głosu prawicowych artystów. Jarosław Kaczyński podkreślił, że wolność sztuki jest fundamentalna, zarazem jednak przeprowadził podział sztuki na dobrą, która wzmacnia wspólnotę, oraz złą, destrukcyjną, która ją osłabia. Według polityka tylko ta pierwsza jest warta wsparcia publicznego. „Nie będziemy zakazywać sztuki destrukcyjnej, ale powinna ona pozostać w sferze prywatnej” – zapowiedział prezes Kaczyński. Czyli wolność tak, ale nie za publiczne pieniądze.

Czego mamy się spodziewać w razie wygranej PiS? Przede wszystkim powrotu do starych pomysłów z lat 2005-07, czyli polityki historycznej i wychowania patriotycznego. Były wiceminister Jarosław Sellin zapowiedział budowę Muzeum Historii Polski na 100. rocznicę odzyskania niepodległości w 2018 r., utworzenie Muzeum Ziem Zachodnich i Muzeum Kresów w jednym z miast na wschodzie kraju. PiS chce wysyłać polską młodzież na wycieczki na Kresy: do Lwowa, na Podole lub Wołyń, finansować grupy rekonstrukcyjne i wydawać polską klasykę. Celem partii jest także ostateczne usunięcie z przestrzeni publicznej symboli komunistycznych, co ma umożliwić ustawa o miejscach pamięci narodowej.

Jedyną nową propozycją była deklaracja większego wsparcia socjalnego dla twórców. Prezes Kaczyński obiecał zatrudnienie dla pracowników sztuki i zakupy dzieł, nie przedstawił jednak konkretnych rozwiązań. PiS chciałby też zmienić status Telewizji Publicznej ze spółki na instytucję kultury lub instytucję użyteczności publicznej, tak aby jej głównym celem było pełnienie misji publicznej, a nie zarabianie pieniędzy. Myśl godna poparcia, jednak politycy nie potrafili wyjaśnić, skąd wezmą pieniądze na finansowanie misji mediów publicznych

Potrzeba skrytykowania rządu i bluźnierczej sztuki przeważała nad merytorycznym przygotowaniem mówców. Jarosław Sellin zapowiedział utworzenie narodowego instytutu promującego współczesną muzykę polską, chociaż taki instytut już istnieje od trzech lat – to Instytut Muzyki i Tańca. Z kolei Kazimierz Michał Ujazdowski, minister kultury w rządzie AWS i PiS, obiecywał darmowe bilety do muzeów narodowych dla młodzieży, podczas gdy taki program już funkcjonuje od zeszłego roku: dzieci i młodzież wchodzą za symboliczną złotówkę m.in. do Zamku Królewskiego czy Łazienek.

Kandydat na premiera prof. Piotr Gliński podsumował, że PiS „nie pójdzie śladem obecnie rządzącej ekipy i nie zmonopolizuje kultury po przejęciu władzy”. W świetle krytyki „sztuki destrukcyjnej” i zapowiedzi powrotu do prawicowej polityki historycznej trudno uwierzyć w te obietnice.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,15394457,PiS_przedstawia_program_dla_kultury__Kaczynski__jest.
html#ixzz3ol7hN3ME


#kultura