Prawdziwy majstersztyk w Gdyni

Prawdziwy majstersztyk w Gdyni – to znakomita recenzja naszego „Następnego dnia rano” w Gdyni pióra Grażyny Antoniewicz z Dziennika Bałtyckiego.


Prawdziwy majstersztyk w Gdyni

 

Następnego dnia rano śniadanie w łóżku z jej mamą

„Następnego dnia rano” Petera Quiltera w reż. Grzegorza Kempinsky’ego w Teatrze Miejskim w Gdyni. Pisze Grażyna Antoniewicz w Polsce Dzienniku Bałtyckim.

«Inteligentna komedia Petera Quiltera – udana premiera

Znakomita gra aktorów i reżyseria. Wiele zabawnych sytuacji

Na Małej Scenie Teatru Miejskiego w Gdyni (czyli na foyer) w sobotę premierowe przedstawienie zwariowanej komedii Petera Quiltera „Następnego dnia rano”, w reżyserii i scenografii Grzegorza Kempinsky’ego, otworzyło nowy sezon gdyńskiego teatru.

Dekoracje to przytulny pokój, w którym najważniejsze jest wielkie łóżko. To na nim toczyć się będą miłosne potyczki. Thomas (w tej roli znakomity Rafał Kowal) budzi się rano, obok nieznajomej. Nie wie, gdzie jest, nie wie, jak tu trafił. Ciekawe, komu z panów nie przydarzyła się taka sytuacja?

W miarę rozwoju wydarzeń dowiaduje się, że poznał ją w kolejce do kina, że w oczekiwaniu na kolejny seans pili alkohol i w końcu wylądowali w sypialni. Chociaż to miłe przebudzenie, bo panienka jest wyjątkowo ładna, czuje się zawstydzony.

Szkoda, że nie pamięta, jak ona ma na imię. Sytuacja komplikuje się jeszcze, gdy wkracza ekscentryczna mama (urocza Beata Buczek-Żarnecka) niosąc kawę z ciasteczkami i pytając córkę o intymne szczegóły. – Nie powinieneś być zmieszany. W końcu to tylko seks – zapewnia Thomasa.

Mężczyzna ma ochotę dać drapaka, jednak Kelly (Agnieszka Bała) jest tak urocza, że pozostaje, powoli przyzwyczajając się do tego, że dziewczyna nie ma sekretów przed mamą i bez skrępowania rozmawiają o tajemnicach alkowy.

Thomas coraz lepiej czuje się w tej zwariowanej, ale pełnej ciepła, kochającej się rodzinie. Dlatego nie ucieka nawet wtedy, kiedy pojawia się „dziwny” brat, Martin (Piotr Michalski). Planował jedną randkę, szybki seks, tymczasem ląduje przed ołtarzem.

Jest jeszcze jedna ważna rola w tej sztuce: śpiewające Radio, Budzik i Pan Sanchez, czyli przezabawny Maciej Sykała, który każdym swoim pojawieniem się budzi radość na widowni.

Peter Quilter posiada wyjątkową inteligencję teatralną, wyrażająca się między innymi w nieco ironicznym sposobie żartowania z bohaterów. Napisał sztukę nie tylko zabawną, ale też świetnie skonstruowaną.

Kostiumy zaprojektowała Barbara Wołosiuk. Agnieszka Bała, świetna Konstancja w „Amadeuszu” i niezbyt udana Balladyna, tym razem jest kapitalna jako Kelly.

Grzegorz Kempinsky idealnie utrafił w ton lekkiej komedii, unikając zbędnej szarży. Powymyślał wiele zabawnych sytuacji, zaś finał to prawdziwy majstersztyk. Reżyser pozwolił, aby aktorzy mogli zajaśnieć pełnym blaskiem swego talentu w tej pogodnej komedii.

Scena to nieustanna szansa dla dramaturgów, aby opowiadać o tajemnicach sypialni. Chociaż czasy i ludzie się zmieniają, temat pozostaje niewyczerpany.»