PROMETEUSZ, KOPIA, CZY CYTAT?

prometeuszNie poszedłem na PROMETEUSZA Ridleya Scotta w kinie,

akurat byłem dość zajęty, a poza tym oczekiwania były tak napompowane, że wolałem odpuścić, albowiem mierzi mnie wszystko, co jest modne i popularne.

Potem z mieszanymi uczuciami czytałem wpisy na internecie, które były bardzo zróżnicowane. Od arcydzieła, po arcyknot.

Pomyślałem, że niebawem film ten puszczą w TV i sam sobie wyrobię zdanie.

Czekałem więc jak małe dziecko na wrześniową premierę telewizyjną Prometeusza. W końcu jest to film reżysera jednego z moich najulubieńszych obrazów – Blade Runnera z Harrisonem Fordem i Rutgerem Hauerem – absolutny majstersztyk, kultowe, niebiańskie kino!

Przez pierwsze kilkanaście minut podziwiałem zdjęcia, efekty specjalne, kostiumy i scenografię, które wszystkie zrobiły na mnie duże wrażenie. Widać było mnóstwo włożonych pieniędzy i drobiazgowe wykonanie.

Potem z zainteresowaniem zacząłem przyglądać się fabule. Bardzo interesującą, ale trochę, jakby już mi znaną. Od pierwszych kadrów przywoływała na myśl „Odyseję Kosmiczną” 2010, potem „Obcego” i to kilka części naraz i jeszcze wątki w „The Thing”, cały czas miałem wrażenie, że już to gdzieś widziałem i że wiem, co za chwilę się wydarzy.

Ale z zaciekawieniem oglądałem dalej.

Aktorstwo mnie jakoś szczególnie nie powaliło i oprócz Michaela Fassbendera, który zjawiskowo grał androida, jakoś trudno mi było polubić, albo nie lubić, któregokolwiek z innych bohaterów. Wszyscy byli jakby letnio-majtkowi i pokryci cienką warstwą teflonu, po której moje zainteresowanie spływało im letnim sikiem po plecach.

Ale nic to, mimo wszystko oglądałem dalej, nadal zaintrygowany, ale w żaden sposób nie pochłonięty, nie wciągnięty.

Aż tu nagle okazało się, że minęły już dwie godziny i film się kończy, a ja miałem cały czas poczucie, że on się dopiero zaczyna, że przebrnęliśmy, przez pasmo cytatów, (których nie mam siły tutaj wymieniać, bo zajęłoby to zbyt dużo czasu i miejsca) i że w końcu zacznie się właściwa akcja i właściwy film.

A tu zamiast tego, dobrnęliśmy do przewidywalnego, wręcz oczywistego końca i zamiast się zacząć film nagle się skończył – i co najgorsza, też cytatem nawiązującym do „Obcego”, w bardzo bolesny sposób.

I ja rozumiem zamysł reżysera, że niby to „Prometeusz” miałby się wydarzyć przed akcją z obcym, problem jest tylko jeden, że „Obcy – 8 pasażer  „Nostromo”” został wyprodukowany w roku pańskim 1979, a „Prometeusz” zaledwie rok temu, więc niestety trudno mi odebrać ten film jako nafaszerowany cytatami prolog do „Obcego”, a raczej, z wielkim smutkiem odbieram go, jako nafaszerowanym kopiami epilogiem powyższego dzieła.

___________________________________________________________________________________________________
#Prometeusz #RidleyScott #Obcy #HarrisonFord #RutgerHauer #BladeRunner #ŁowcaAndroidów #MichaelFassbender #TV #premiera