Propaganda sukcesu

Propaganda sukcesu – rodzaj propagandy wyolbrzymiający sukcesy ekipy rządzącej. Wszystkie problemy zostają zminimalizowane, a odpowiedzialność za nie zrzuca się na poprzednią ekipę, wrogie siły itp.

 

propaganda sukcesuW pewnym stopniu propaganda sukcesu uprawiana jest przez wszystkich rządzących, lecz zwykle skuteczną przeciwwagą są dla niej wolne media, które nie tylko prezentują stanowisko odmienne od rządowego, ale zajmują się raczej porażkami niż sukcesami rządów.

Tak przynajmniej powinno być w teorii.

Gorzej kiedy media, lub poszczególni dziennikarze są skorumpowani i za tanie pieniądze chodzą na smyczy rządzących.

Dokładnie z takim zjawiskiem mamy do czynienia, kiedy propaganda sukcesu jest upowszechniana za pomocą sprzedajnych dziennikarzy.

W teatrze nie jest inaczej i ostatnio jeden teatrów za pomocą stołecznych pseudoautorytetów próbuje wciskać ludziom ciemnotę i wychwalać porażki i nieistniejące sukcesy, jako tryumfy teatru.

Teatru, który odkąd nastała nowa prężna dyrekcja, nie tolerująca dokonań swoich poprzedników stacza się po równi pochyłej – zarówno frekwencyjnej, artystycznej, jak i finansowej, a mimo tego jeden ze stołecznych guru teatralnych bełkocze ostatnio w jakimś artykule w ogólnopolskiej prasie o wspaniałych dokonaniach tego teatru.

W takiej sytuacji nasuwa się pytanie, czy ów dyrektor-wizjoner, najzwyczajniej tego guru nie kupił i to nieważne, czy żywą gotówką, czy flirtowaniem z mafią, dla której ten „dziennikarz” pisze, poprzez wpuszczanie na deski tego świetnego kiedyś teatru bandę nieudaczników z mafii promowanej przez owego kreatora – zwaną potocznie w branży teatralnej, jako „spółdzielnią”.

I tak nagle ta propaganda sukcesu mówi nam, że dotychczasowe dokonania owego znakomitego teatru były niczym – nieważne były wszystkie dotychczasowe teatralne nagrody, wyróżnienia, występy najwybitniejszych aktorów, wspaniałe, znane na całą Polskę inscenizacje – nie.

Dowiadujemy się od tego Warszawskiego rzeczoznawcy, że ów znamienity teatr przed nastaniem nowego dyrektora wizjonera nie robił nic innego, niż tanie farsidła, lektury szkolne i tym podobne nic nie znaczące pozycje repertuarowe, które generalnie były przeznaczone dla widza niewykształconego, niewytrawnego, i niewymagającego.

Zatem zaprzecza on ponad stuletniej tradycji tego teatru, za nic ma jego dokonania, a jego widzów za półdebili.

Dalej propaganda sukcesu miele dalej i wychwala bezczelnie jedną z największych wad repertuaru spod znaku dyrektora „Boga Słońce”, czyli jego totalne porażki artystyczne.

Ów wszechwiedzący wytrawny gourmand scen polskich, który toleruje tylko jedną estetykę teatralną rodem ze swojej rodzimej kliki, która słynie z braku warsztatu zawodowego i zrozumiałości dla widza, nazywa je  ultraawangardowością, lub czymś w tym rodzaju.

A następną wielką wtopę programu artystycznego tego regionalnienacjonalistycznie nastawionego dyrektora, czyli skrajną regionalizację repertuaru, która marginalizuje ów teatr i robi z niego scenę cepeliowską w najgorszym wydaniu, wychwala jako nowy sposób opowiadania o regionie.

No mdłości człowieka ogarniają, kiedy te tony lukru wylewane są na tego samozwańczego reżysera bez wykształcenia zawodowego i dyrektora bez kompetencji, który poprzedni teatr prawie wywiózł na taczkach i który został posadzony na stołku dzięki koneksjom rodzinnym, towarzyskim i politycznym i spycha ten wspaniały teatr w artystyczną, frekwencyjną i finansową przepaść.

Nie wiem, kogo ta propaganda ma przekonać, bo na pewno nie przekona szarego widza, który swój rozum ma i już zdążył się odwrócić od tego teatru.

Ale też znając realia nie o niego chodzi, bo, że jego ów Wielki Wódz z Pipidówki ma w głębokim poważaniu, zdążyliśmy się już przekonać.

A jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że zawsze chodzi o kasę, czyli o utrzymaniu się na stołku, jednym słowem przekonanie organu założycielskiego o swojej wielkości.

Powiem więcej; seria owych kupionych artykułów jest częścią szerzej zakrojonej strategii i ma także za zadanie wywrzeć odpowiednią presję na członkach komisji rozdających coroczne nagrody teatralne, żeby ostatniemu fiasku repertuarowym, którego jedyną zaletą, jak mi powiedział jeden z widzów jest to, że można w nim zobaczyć gołe baby, przyznać nagrodę, co znając skład owej „komisji” a w szczególności osobę jej przewodniczącej, która jest skoligacona z „Królem Słońce”, jest więcej niż przesądzone.

Wszystko to, żeby zalegimityzować wielkość króla, który tak naprawdę jest nagi.

Amen.

 

Propaganda sukcesu – Skutecznie uprawiana propaganda sukcesu może zostawić wśród ludzi pozytywną opinię o epoce, która nie była uznawana za dobrą.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Propaganda_sukcesu

_______________________________________________________________
#teatr