Przykuci do własnego JA

Przykuci do własnego JA – Nie wińmy nikogo za swoje niepowodzenia, sytuację, czy stan. Sami sobie to zgotowaliśmy i sami podtrzymujemy.

Świat z natury nam pomaga, ale my mu szkodzimy, stawiając opór swoimi myślami, jesteśmy przykuci do własnego JA.

Przykuci do własnego JA

Przykuci do własnego JA 1

Zastanawiałeś się kiedyś, że skoro na początku życia byłeś otwarty, towarzyski, radosny, szczęśliwy, to po prostu to umiesz, tylko o tym zapomniałeś? Zastanawiałeś się Witku drogi nad faktem, że świat ci pomaga, tylko ty mu szkodzisz, stawiając opór swoimi myślami? Jeśli się nie zastanawiałeś, to zacznij, bo to właśnie jest właściwa droga.

Przykuci do własnego JA

JA w psychologii to świadomość własnej osobowości, myślenia, poznawania. A nic prostszego jak nauczyć się wielu sprawności, zdobyć umiejętności i posiąść sporą bądź unikalną wiedzę, a dodatkowo świadomie widzieć prawdę, wydarzenia i ich skutki. Nic prostszego jak zostać prorokiem, co to wszystko wie i widzi, na wszystkim się zna i doradzi. I już JA gotowe.

Ale co dalej? Jak to wykorzystać – przekazać? Jak ten dar zrozumieć, przyjąć i wykorzystać. Jak dopomóc, skoro każdy i ja sam, traktuję to jak atak, a nie informację? Zakładam, podejrzewam, oceniam, odrzucam, a to miała być informacja. Informacja od świata, który cię kocha. Bo czyniona z miłości!

Przykuci do własnego JA – stwierdzenie:

Przecież w życiu człowieka choroba, zadziwiająca sytuacja, niespodziewane spotkania, słowa kogoś kto widzi więcej trafiające wprost do serca, czy coś na ogół odbiegające od tzw. normalności, to właśnie jest ta informacja. Nie groźba, nie przeciwność, nie atak – informacja – co możesz zrobić aby było lepiej. Jak chcesz żeby ci świat to powiedział, przekazał, zakomunikował, no jak?

Twój sprzeciw to blokada tego faktu, że wszystko ci sprzyja, świat istnieje dla ciebie. To ty ustalasz jakie co ma być. Nie jaką drogą i w jaki sposób ma przyjść, nadejść, czy stać się. Ważny i istotny jest cel. Reszta już się dzieje. I im większa akceptacja, większa wiara, tym wydarzenie, sytuacja, zjawiska szybciej się wydarzą.

Przykuci do własnego JA – pytania:

A czymże jest ta uważność i akceptacja. Uważność to dostrzeganie świata jaki jest, czyli wszystko jest energią, albo “panta rhei”, bo wszystko płynie i jest falą energetyczną. Wszelki sprzeciw i brak akceptacji tych oczywistych faktów, tych z którymi tak stanowczo się nie zgadzamy, jest skierowana przeciwko nam samym.

Bo ego to niezależny byt nieustannie starający się być nami. Jak odczytać słowo niezależny, ano jako niezależny, niepodlegający, niezsynchronizowany, udający nas i samodzielny. Trudno uwierzyć? A w samolocie jest autopilot? A samolot to prostota.

Trudno też nie zauważać wzrostu świadomości, na skutek wzrostu rezonansu ziemi, co jest faktem oczywistym lub oczywistą oczywistością. Głupio nie wiedzieć o przebiegunowaniu ziemi, które cały czas trwa. Nie wypada nie zauważyć, że ciało ludzkie, czyli nasze, zmienia się na poziomie komórkowym, na budowę nie jak dotychczas węglową, a krystaliczną, aby móc magazynować tę energię. W związku z tym wszystkim pojawiają się różne cielesne anomalie.

Przykuci do własnego JA – wnioski:

Nie wypada nie zauważać tych wzrostów świadomościowych, wzrostu empatii i miłości. Ale nie musisz kochać bezwzględnie wszystkich, bo czymże jest bezwarunkowa miłość, która jest tak istotna? Nie stawia warunków z żadnej ze stron. Ani też przeciwności. Więc skoro nie ma połączenia dusz /mentalnego/, to nici z bezwarunkowej miłości. Możesz pozostać neutralny i odejść. Bo gdy napotykasz opór, nic nie zdziałasz.

Trwając w uporze i zamknięciu, mentalnym odrzuceniu pewnych części rzeczywistości, trudno obwiniać kogokolwiek o cokolwiek, bo w naszym życiu z poziomu energetycznego nikogo nie ma oprócz nas. Mnie. To my tworzymy rzeczywistość, swoimi szklonymi pomysłami, pragnieniami, pożądaniem i chęcią, świadomie lub nie. Tak czy inaczej kreujesz. Nie dostrzegasz, ale kreujesz.

Ale ja mam wątpliwości, jestem sceptyczny i nie wierzę.

OK. Będzie dokładnie tak jak chcesz – z problemami, przeciwnościami, bólem, cierpieniem i zgroząW taki oto właśnie sposób jesteśmy wszyscy przykuci do własnego JA. Nie wińmy nikogo za swoje niepowodzenia, sytuację, czy stan. Sami sobie to zgotowaliśmy i sami podtrzymujemy uwagą. A energia podąża za uwagą.

Czas to wreszcie dostrzec i zrozumieć lub pogodzić się z niezrozumieniem i sprzeciwem wobec świata. Jak dostrzec? Dowiedzieć się więcej niż wiesz i zrozumieć co jest prawdą. Jej nie oceniasz rozumowo – ja czujesz. Przestań fundować sobie nieustanną katastrofę Wituniu. Przestań mówić nie i nie.

PS. Wszystko co odrzucasz w swoim życiu niesie spełnienie, wszystko co negujesz – zaskoczenie, wszystko w co nie wierzysz – zbawienie. Dowód? Sam spróbuj i bądź konsekwentny… Nie wierz nikomu! sprawdź.

http://www.augustynski.eu/przykuci-do-wlasnego-ja-1/?fbclid=IwAR03qx4nCHftsM7bTff5yBWEE1mEZoPJ7Vc2TnZQcdb5ZlHTDdFTB_7xG4Q


#ego