Rakotwórcza opętana życiem

„Rakotwórcza opętana życiem” to kolejny odcinek znakomitej książki Anny Rychter pt. „Żyjąca w Polsce i inne stany nieważkości” o życiu codziennym Polek w naszym kraju miodem i mlekiem płynącym.

 

Rakotwórcza

Rakotwórcza opętana życiemNigdy nie miała czasu dla siebie.

Opętana życiem dla innych, sama  nie mogła chorować, być słaba czy niedomagać.

Nie lubiła siebie chorej.

Czuła się wtedy jakby wybrakowana.

Sama utrzymywała swój mały świat – dom i Latorośle.

Mikrokosmos, w którym wszyscy grzali się jej ciepłem i niespożytą energią. Nie brała pod uwagę, tego, że zapasy energii nie są wieczne.

Czasami wyczerpują się.

Szczególnie gdy je coś podkrada.

Zaczęło się całkiem niepostrzeżenie.

Jej krew odpływała.

Była coraz słabsza, ale nadrabiała miną.

To nie może być nic poważnego.

Przecież ona nie może chorować.

Jest na to za młoda.

Ma tyle planów do zrealizowania.

Wiele kobiet miało takie objawy i wszystko udało się wyleczyć.

Lekarz pierwszego kontaktu zlekceważył niepokojące symptomy.

To pewnie tylko zmęczenie, może wcześniejsze przekwitanie, może zaburzenia hormonalne.

Trzeba wziąć trochę witamin, żelaza, odpocząć i samo przejdzie.

Minęły trzy miesiące.

Nie przeszło.

Zrobiło się jeszcze gorzej.

Przerażenie pognało ją do Specjalisty.

Ten zaalarmował szybko: ”Jest Rakotwórcza!

Trzeba się spieszyć, operować, wyrzucać, odciąć się od tego!”

„Dlaczego ona?”

Szła na miękkich nogach do domu.

Na razie nie powie nic najbliższym.

Nie będzie ich martwić.

Wystarczy, że już wie, że teraz jest Rakotwórcza.

Nie śpi, nie je, milczy.

Jest sama ze swoim piętnem.

Nikt jej nie przytula.

Nikt nie lituje się nad nią.

Nikt nie płacze razem z nią.

Rakotwórcza nie wie, co będzie dalej.

Czy będzie jakieś „dalej”.

Co z dziećmi, z pracą, z domem?

Któż to może wiedzieć?

Teraz wyjątkowo musi skupić się tylko na sobie.

Nie umie.

Jest jej źle.

Bardzo źle.

Badanie.

Szpital.

Stół.

Lampy.

Operacja.

Kastracja.

Tylko to może ją ocalić.

Zgadza się na wszystko.

Krwotok.

Czas stoi w miejscu.

Milczenie.

Cierpienie.

Badanie.

Jako Rakotwórcza dała początek aż dwóm rodzajom nowotworu.

Nie do wiary!

Dlaczego przyszła tak późno?

Jakie to ma teraz znaczenie?

Znowu badanie.

Cisza.

Chemia.

Wymioty.

Sine od wenflonów dłonie.

Ta sama od lat fryzjerka długo nie zarobi na czesaniu jej blond włosów.

Peruka.

Brwi cienkie, robione kredką na ciele, w miejscu gdzie kiedyś były jej własne, szerokie.

Nieużywany tusz do rzęs zbrylił się i wygląda jak żwir.

Czekanie.

Nadzieja.

Apatia.

Trwoga najbliższych.

Już nikt niczego nie ukrywa.

Czas ucieka.

Badanie.

Paraliżujący strach.

Czas stoi.

Dlaczego to tyle trwa?

Udało się!

Zwycięstwo!

Radość.

Włosy.

Brwi.

Rzęsy.

Drugie życie.

Zawsze ta sama Rakotwórcza.

Anna Rychter
https://www.facebook.com/anna.rychter.12?fref=ts


#rak