Repertuar niechciany

Dziś wpadłem w totalne osłupienie przez przypadek wchodząc na stronę, na której jest zamieszczony repertuar jednego z  moich ulubionych teatrów. 

 

repertuar StopOtóż ten repertuar, wygląda prawie wypisz wymaluj, jak repertuar, tak ostro krytykowany przez nowego wizjonerskiego dyrektora, który kiedy jakiś czas temu obejmował dyrekcję, głośno się z niego naśmiewał i buńczucznie ogłaszał, że „dopiero TERAZ to będzie repertuar”!

Że wszystko, co było dotychczas w tym teatrze było „B”, a teraz jego repertuar będzie hulał i świszczał.

Pozdejmował więc ów awangardowy dyrektor, reżyser, reformista prawie wszystko, co powstało za poprzedniej dyrekcji i zaczął wprowadzać repertuar lepszy, bo SWÓJ.

Z tego, co słyszałem, to zderzenie ze ścianą ów przebojowego dyrektora było bolesne, kiedy już po pierwszym sezonie okazało się, że nastąpiło załamanie frekwencyjne i widownia, jak jeden mąż odwróciła się od jego świeżo wynalezionej linii programowej, którą na marginesie możnaby łagodnie określić jako festiwal wesołej twórczości Imćdyrektora.

I nie pomagały tu żadne zabiegi propagandy sukcesu, kupowane recenzje i naciski innego rodzaju (słynna jest w branży historia, jak ów dyrektor, reżyser, innowator, zadzwonił do innego dyrektora, który przy okazji był dyrektorem festiwalu i zapytał „dlaczego jego wspaniały spektakl nie został na ten festiwal zaproszony” (sic !).

Mniejsza o to, bo nie od dziś wiadomo, że widz swój rozum ma i zawsze „głosuje nogami” i żaden, nawet najbardziej wychwalany repertuar nie jest w stanie przyciągnąć go do teatru, jeśli spektakl jest niedobry.

Nie muszę chyba natomiast mówić, jak negatywne skutki na wpływy do teatralnej kasy miał ten masowy odwrót widza, skutkiem czego naszemu dyrektorowi, bohaterowi udało się w jeden sezon zadłużyć teatr, który funkcjonował bez długów przez ponad dekadę.

I owszem dochodziły do mnie plotki, że ten artysta-rewolucjonista w akcie rozpaczliwego ratowania własnego zagrożonego dyrektorskiego tyłka, zaczął się przepraszać ze sztukami, na które wcześniej pluł i zaczął wznawiać ów uwsteczniający repertuar.

Ale, jak bolesne zderzenie z tą ścianą niezrozumienia głupiego widza było dla tego prekursora scen polskich, zrozumiałem jednak dopiero w pełni dzisiaj, kiedy odsłoniłem tę stronę i zobaczyłem, że ten repertuar poza drobnymi wyjątkami jest repertuarem poprzedniej dyrekcji.

To ja się nieśmiało pytam – po co w ogóle był nowy dyrektor, skoro dotychczas nie potrafił mimo wielomilionowej dotacji zbudować repertuaru, którego widz chciałby oglądać?

Po co obstawia się co raz to nowymi znajomkami, dając im etaty i nadwyręża i tak już do granic możliwości nadwyrężoną kasę teatru?

Po co były astronomiczne wydatki na jego nowy oświecony repertuar, który prawie w ogóle nie jest grany?

Jeżeli jego nowa linia repertuarowa ma polegać na kontynuowanie linii repertuarowej poprzedniego dyrektora, a wszystkie jego poczynania są, albo artystyczną, albo kasową, porażką, to może lepiej byłoby w ogóle nie zmieniać dyrektora, albo obsadzić na tym stanowisku, kogoś całkowicie zachowawczego, kto kontynuowałby poprzedni repertuar, ale przynajmniej nie narażałby teatr na bankructwo.

Amen

 

Synonimy do nowoczesny:
http://synonim.net/synonim/nowoczesny

_______________________________________________________________________________
#teatr