REŻYSER I JEGO ZABAWKI

Znam reżyserów, któzy uwielbiają próby stolikowe,

 

b0325f9bcfc53ab04ce508a94ec2253c,112,1potrafią bez końca analizować i wgryzać się w intelektualną warstwę dramatu. Często są to wielcy erudyci, którym cholernie zazdroszczę wiedzy i oczytania.

Ja niestety mam zbyt mały rozumek do takich wykładów i dlatego długich prób przy stoliku nie lubię. Określam postaci i ich wzajemne relacje, a potem, jak najszybciej chce wejść na scenę, żeby zderzyć żywego aktora z tekstem i w ten sposób stworzyć sytuację sceniczną, na której moim zdaniem teatr się opiera.

Myślałem jednak, że tym razem będzie inaczej, bo przecież reżyseruje aktorów grających w innym języku, więc będę potrzebował więcej czasu, żeby osłuchać się z tekstem.

Myliłem się jednak srodze. Po czwartym dniu prób czytanych zacząłem się nudzić i przebierać pod stolikiem nóżkami, jak mały chłopiec, który dostał zabawki i nie ma ochoty objaśniać, jak one działają, lecz jak najszybciej chce wejść do piaskownicy i zacząć się nimi bawić.

Dlatego, ku niemałemu zdumieniu moich artystów zarządziłem jutro pierwszą próbe sytuacyjną na scenie.

Oczywiście, jak zawsze mam w związku z tym mnóstwo obaw, ponieważ nie jestem także reżyserem, który obmyśla sztukę przy stoliku – ja czuje ją intuicyjnie i wolę czerpać jak najwięcej z kontrolowanego zderzenia aktora z tekstem i partnerami na scenie.

Myślałem, że z wiekiem i z doświadczeniem ta trema będzie mniejsza, ale niestety za każdym razem jest tak samo – mnóstwo wątpliwości, czy podołam, czy się nie wypaliłem etc. Trema z wiekiem jest taka sama, a powiedziałbym nawet, że większa.

Więc jutro nie pozostaje mi nic innego, jak zacisnąć zęby i mimo strachu wejść ze sztuką na scenę.

W końcu sam tego chciałem…

_______________________________________________________________________________________________________
#GrzegorzKempinsky #reżyser #teatr