REŻYSER – UFO

Minął dokładnie tydzień od premiery, a ja ciągle jeszcze mam problem z dostosowaniem się do nowej rzeczywistości.


Boy-and-UFO-iPad-4-wallpaper-ilikewallpaper_com_1024
Każdy kto pracował w teatrze wie, że po premierze następuje depresja poporodowa.

Przez dwa, trzy miesiące człowiek chodził dzień w dzień z tym dzieckiem w głowie, myślał o nim kiedy rano wstawał, przy śniadaniowym stoliku, w trakcie dogi na próbę, w trakcie prób, obiadów, pod prysznicem i przed snem. A czasem nawet także w trakcie snu. Nie zawsze świadomie, na pewno nie na siłę, ale nosił ten świat w sobie ciągle i wszędzie.

A tu nagle przychodzi dzień premiery i trzeba odciąć pępowinę – dalsze dywagowanie nad dziełem jest kompletnie bezowocne, bo już nic nie można poprawić – dziecko zaczyna żyć własnym życiem.

I dobrze.

Jednak przystosowanie się ponownie do życia bez tego dziecka, jest okropnie trudne. Mam wiele sposobów sprawdzonych i najlepszym jest, od razu, zacząć nową pracę – zastąpienie jednego dziecka drugim, jeszcze nienarodzonym.

Tym razem jest to jednak wyjątkowo trudne. Okres spędzony z „Peggy Pickit” był tak fantastycznym przeżyciem, że po prostu nie potrafię się jeszcze skupić na czymś nowym. To jest tak, jak napisał mi Tadeusz Łomnicki, że czuje się jakby wrócił z innej planety, gdzie wszystko było o wiele ciekawsze.

Ja także czuję się jak takie zabłąkane UFO i jak na razie nie mogę jeszcze odnaleźć lądowiska…


#GrzegorzKempinsky #PeggyPickit #TadeuszŁomnicki #TeatrLudowy #ScenaPodRatuszem #RolandSchimmelpfennig