REŻYSERSKIE GŁĄBY

Zamieszczam arcyciekawy felieton Macieja Wojtyszki o zdawaniu na Wydział Reżyserii

głąb

A zamieszczam go dlatego, że oglądając większość gniotów teatralnych w Polsce (a w szczególności tych okrzykniętych jako genialne) wydaje mi się, że większość zawartych w felietonie uwag dotyczy nie tylko zdających, ale także czynnych zawodowo reżyserów, ze szczególnym wskazaniem na tych okrzykniętych ostatnio, jako najgenialniejszych.

O zdawaniu na Wydział Reżyserii

„Drodzy Kandydaci na studia na Wydziale Reżyserii Teatralnej!

Ci, którym się udało zdać, zapewne i tak tego tekstu nie przeczytają, ponieważ sądzą, że fakt przyjęcia na studia jest automatycznie świadectwem przydatności do zawodu.

O tym, że mogą się mylić, i to grubo, będą dowiadywać się przez następne lata.

Ci, którzy nie zdali, dzielą się na dwie kategorie – takich, którzy zaryzykowali bez specjalnej determinacji i, odrzuceni, machną ręką na ponowne wysiłki, oraz takich, którzy nie zamierzają odpuścić, będą zdawać ponownie i właśnie robią rachunek sumienia: gdzie popełnili błąd?

To do nich adresuję ten list, zdając sobie równocześnie sprawę, że tylko pogarszam sytuację, bo egzamin na reżyserię jest egzaminem konkursowym, więc i tak zawsze ktoś musi odpaść, a doskonaląc miecz tylko utrudniam pracę tarczy.

Jednak nie mogę się oprzeć chęci, by wyjaśnić pewne niewątpliwe nieporozumienia powracające jak bumerang podczas tych egzaminów w ciągu ostatnich – obserwowanych przez mnie – trzydziestu lat.

1. Egzemplarz reżyserski składany jako podstawowy załącznik w pierwszym etapie egzaminu nie jest – a przynajmmniej nie powinien być – samodzielną sztuką bądź scenariuszem napisanym przez autora. To opracowanie tekstu dramatycznego. Takie opracowanie, które pozwala czytelnikowi wyobrazić sobie zaplanowane przez zdającego przedstawienie i uwierzyć, że jego realizacja zarówno w sferze wizualnej, koncepcji inscenizacyjnej, jak i w pracy z aktorem może zaowocować interesującym rezultatem.

2. Dzieła „patchworkowe”, jakkolwiek modne ostatnio w teatrze, są dla czytających udręką, zwłaszcza jeśli logika i spójność montażu pozostawiają dużo do życzenia. Należy się więc dobrze zastanowić, czy warto już na starcie zrażać do siebie czytelnika i odbiorcę projektu.

3. Jednozdaniowy tekst egzemplarza „Jestem bardzo zdolny” nie spełnia wymagań stawianych przed zdającymi, podobnie jak pomysł toczenia przez miasto Radom betonowego walca. Egzaminujący nie mogą (choćby mieli dużo życzliwości wobec takich pomysłów) przyjmować czegoś, co nie spełnia określonych wymagań, wymagań zbliżonych do tych, jakie mają dyrektorzy teatrów repertuarowych wobec swoich twórców. Również dlatego, że egzaminatorzy zamierzają kształcić swoich studentów także do pracy w takich teatrach.

4. Jako prace dodatkowe można dołączyć filmy, scenariusze, sztuki, obrazy, adaptacje, pomysły na happening lub instalację, fotografie, aforyzmy i poematy, ale pamiętać należy, że podstawowym dziełem podlegającym ocenie pozostaje egzemplarz reżyserski.

5. Ktoś, kto obejrzał w telewizji lub na YouTube Skrzypka na dachu bądź inny musical czy przedstawienie i opisał to, co zobaczył, jest autorem opisu cudzego spektaklu, a nie egzemplarza reżyserskiego.

6. Niegramatycznie zbudowane zdania typu: „Będąc młodą lekarką wszedł do mnie mężczyzna o wyglądzie obytym w świecie” mogą dyskwalifikować egzemplarz niezależnie od narodowości zdającego.

Jeżeli przeszło się do drugiego etapu, to:

1. Dobrze wiedzieć, że Ludzie bezdomni nie są powieścią o Cyganach, Ogniem i mieczem nie opowiada o walkach z Turkami, a Dziady i Wesele mają konkretne odniesienia czasowe i towarzyskie.

2. Należy liczyć się z faktem, że wypada znać pewne podstawowe dzieła z historii malarstwa, historii muzyki, architektury, teatru etc. Pomylenie Giotta z Picassem lub Mozarta z Pendereckim raczej zmniejsza szanse na rozpoczęcie nauki na Wydziale Reżyserii.

3. Należy ćwiczyć się w słuchaniu innego człowieka ze zrozumieniem.

4. Należy starać się precyzyjnie i szybko komunikować cele i zadania, do których zmierzamy. 

5. Należy umieć przekonać komisję, że wytrzyma się nerwowo zarówno reżyserię stuosobowego chóru, jak i odpowiedź na pytanie: „Panie reżyserze (pani reżyser), czy ja będę jeszcze potrzebny?”.

6. Warto pamiętać, że banalność jest chyba najmniej pożądaną cechą twórczości, a „gotowość do kreatywności” w przypadku zawodu reżysera jest sprawdzana nieustannie i zwykle w bardzo ekstremalnych warunkach.

7. Należy zwrócić uwagę na fakt, że egzaminujący starają się dostrzec w kandydacie również pewien potencjał energetyczny i zdolności aktorskie, ponieważ reżyser jest przez całe życie zawodowe „aktorem przed aktorami”. 

Jeśli, mimo najlepszych wysiłków i przekonania o przydatności zawodowej, nie udało się Państwu zdać egzaminu, to należy albo umieć wyciągnąć wnioski z porażki i zdawać ponownie, będąc lepiej przygotowanym, a nawet znacznie lepiej przygotowanym, albo uświadomić sobie, że to wyjątkowo niemiły zawód, w którym przez całe życie każda kolejna premiera jest coraz bardziej denerwującym egzaminem, a pokoje gościnne w teatrach są zimne i przygnębiające.”

15-10-2014

link do źródła:
http://teatralny.pl/felietony/o-zdawaniu-na-wydzial-rezyserii,733.html

_______________________________________________________________________________
#teatr #reżyseria