Rodzice którzy nie potrafią wyrażać miłości

Rodzice którzy nie potrafią wyrażać miłości – Troska i poświęcenie to nie to samo co miłość. Dlaczego niektórzy rodzice nie potrafią wyrażać miłości?

Dziś bardzo dobry artykuł o naszej emocjonalności i co ma na nią wpływ. Podstawowe pytanie brzmi: dlaczego niektórzy rodzice nie potrafią wyrażać miłości? Czy po prostu nie kochają, czy przyczyna jest inna?

Rodzice którzy nie potrafią wyrażać miłości

Troska i poświęcenie to nie to samo co miłość. Dlaczego niektórzy rodzice nie potrafią wyrażać miłości?

„Są kobiety, które wierzą, że kochają swoje dzieci, i mówią to, ale nie potrafią kochać, bo nigdy tego nie doświadczyły i nie mają najmniejszego pojęcia co to znaczy. Nie kochają własnych dzieci i nawet o tym nie wiedzą. Są przywiązane do dziecka, ale nigdy nie czuły wzbierającej fali miłości.” Isabelle Filliozat

Miłość to emocja, aby ją odczuwać, trzeba mieć kontakt z własnymi uczuciami, być spontanicznym w ich wyrażaniu.

„Miłość-uczucie karmi się miłością-emocją, która potrzebuje bliskości, intymności, aby rozkwitnąć. Wyrazem miłości jest czułość. Czuły kontakt fizyczny, czułe spojrzenie, czułe słowa.” Isabelle Filliozat

Rodzic skonfliktowany z członkami rodziny, który nie przepracował żalu do własnych rodziców, który odciął się od własnej uczuciowości, gdy był krzywdzony przez własnych rodziców, nie jest zdolny do okazania miłości. Jest zbyt skupiony na własnym cierpieniu i niedostępny emocjonalnie, by okazać czułość. Nie może zainteresować się sprawami dziecka i jego potrzebami, bo zbyt jest zaabsorbowany sobą. Często nie jest nawet tego świadomy, że nie potrafi kochać, bo troszczy się o dziecko- opiekuje nim, gdy jest chore, dba o jego fizyczne potrzeby.

„niewyrażona krzywda i wyparte emocje wpływają na więź z dzieckiem. (…) U podstaw braku matczynej miłości do dziecka leżą niewyrażone, niewypowiedziane, nieprzepracowane emocje. W rzeczywistości matka nie kocha nie tyle dziecka, ile fragmentu siebie, i projektuje ten fragment na dziecko, aby chronić obraz siebie.” Isabelle Filliozat

Matka, która krytykuje: do niczego nie dojdziesz, prawdopodobnie jest niespełniona i mówi o sobie. Może też chcieć związać dziecko z sobą: nigdy nie znajdziesz męża. Matka, która mówi: mogłam cię usunąć, być może podobne słowa słyszała od własnej matki. Aby wyrazić miłość, trzeba być zdolnym do empatii, rodzice, którzy odcięli się od własnej uczuciowości, nie są do niej zdolni. Za wyzwiskami matki w stronę dziecka stoi jej nieprzepracowany uraz (z dzieciństwa) i cierpienie. Rodzice, którzy nie potrafią okazywać miłości, często mają niskie poczucie własnej wartości, czują się zagrożeni sukcesami dziecka, bo podświadomie nie chcą, by miało lepsze życie od nich. Brak miłości wynika nie tylko z braku kontaktu z emocjami, ale też z niespełnienia i niskiego poczucia własnej wartości, zwłaszcza gdy towarzyszy temu nałóg lub depresja.

„Bywają rodzice całkowicie znieczuleni i zupełnie nieświadomi tego, co może czuć ich dziecko. Znieczulili się oni w dzieciństwie, aby nie odczuwać bólu. Ignorowanie emocji syna lub córki pozwala im utrzymać zasłonę ukrywającą ich przeszłość. Mniej lub bardziej świadomie powtarzają zachowania, które im samym sprawiały ból, kiedy byli mali. Mogą karać, wyzywać, poniżać, bić i gwałcić bez świadomości, że wyrządzają dziecku krzywdę-to dlatego, że sami byli karani, wyzywani, poniżani, bici, gwałceni i odebrano im prawo do czucia krzywdy, poskarżenia się i samouzdrowienia.” Isabelle Filliozat

Troska i poświęcenie to nie miłość. Nawet dzieci, którym rodzice pozornie poświęcili wszystko, mogą cierpieć z powodu deficytu miłości.

„Wielu rodziców nie wie, że nie kocha własnych dzieci. Mylą oni miłość z z troską, z poświęceniem… Są do dzieci przywiązani, ale nigdy nie czuli miłości-emocji. (…) Ta świadomość może się okazać bolesna-świadomość zmarnowanej okazji, straconego czasu-ale to również okazja do odkrycia nowego poziomu relacji. Nigdy nie jest za późno, aby być szczęśliwym.” Isabelle Filliozat

Dlaczego rodzice tracą kontakt z uczuciowością i krzywdzą swoje dzieci?

Rodzic traci kontakt z emocjami, gdy jest krzywdzony przez rodzica: bity, wyzywany, upokarzany. Aby nie stracić poczucia bezpieczeństwa, w dzieciństwie bierze winę na siebie za krzywdzące zachowania rodzica (zależę od kogoś, kto jest nieprzewidywalny, kto mnie krzywdzi, czy przeżyję?-ta świadomość jest zbyt przerażająca, więc dziecko neguje to, co się stało, idealizuje rodzica).

Często słyszy, że samo się prosiło, że sprowokowało, było niegrzeczne, a przemoc to metoda wychowawcza i nie ma prawa być złe na rodzica, który je krzywdzi, wręcz przeciwnie, powinno być wdzięczne za wychowanie. Dziecko nie daje sobie prawa do złości i wymazuje z pamięci ból, ma o rodzicu jak najlepsze zdanie. Ceną jaką płaci za idealizowanie rodziców, by nie stracić poczucia bezpieczeństwa, jest odcięcie się od własnych uczuć, przez co w dorosłości będzie niezdolny do bliskości, empatii i miłości.

Potem jako rodzic, chroni wizerunek własnych rodziców, robiąc swojemu dziecku to, co mu zrobiono. To nic takiego. Sam był bity i wyrósł na ludzi. Wyładowuje złość i ból, które kiedyś stłumił, na własnym dziecku. Reaguje nieadekwatnie do sytuacji, wybucha na własne dziecko z błahych powodów, a potem mówi, że samo się prosiło o klapsa, spoliczkowanie, że próbuje nauczyć je dyscypliny, wychować i powinno być mu wdzięczne. Tak działa błędne koło przemocy. Rodzic stosujący przemoc, tłumi emocje cierpiącego dziecka, bo boi się, że jego własne cierpienie wypłynie na powierzchnię. Na to nie może sobie pozwolić, musiałby przyznać, że był krzywdzony, a chce być lojalny wobec rodziców, dlatego nie daje krzywdzonemu dziecku prawa do rozpaczy.

„Quentin wychowuje syna twardą ręką. Nie chce pamiętać własnych bolesnych przeżyć. Wysłuchanie emocji chłopca zmusiłoby go do wsłuchania się w siebie i przebudziłoby w nim z całą siłą wyparte emocje. Aby utrzymać przerażenie, wściekłość i rozpacz zamknięte na dnie nieświadomości, Quentin wypiera własną przeszłość. Znieczulił się na to, co przeżył; wykreślił ze świadomości cierpienie, jakiego doznał w dzieciństwie. Nie może słuchać rozpaczy syna, bo ta przypomniałaby mu o własnej. Quentin powiela zachowanie własnych rodziców z dwóch powodów: aby je usprawiedliwić i utrzymać emocjonalny dystans wobec emocji chłopca, którym był, i aby je zrozumieć od wewnątrz. Rodzic, który bije, budzi tak wielki strach, że przerażone dziecko w nim chce zapanować nad niepokojem i próbuje zrozumieć, co się dzieje w człowieku, który uderza. Quentin uwalnia trochę uwięzionej w nim od dzieciństwa przemocy i wyładowuje się na synu.” Isabelle Filliozat

Aby być zdolnym do bliskości i miłości, mieć kontakt z emocjami, trzeba dopuścić prawdę, słuszny gniew na tych, którzy są jego prawdziwymi adresatami, np. przepracować dawne urazy na terapii. Prawda wyzwala, a gniew może uleczyć i pozwolić nam odzyskać energię, rozluźnić się, być zdolnym do okazywania miłości, przestać ranić tych, którzy nie zawinili. Przerwać błędne koło przemocy.

„Zdrowy gniew-w przeciwieństwie do tego, co się powszechnie sądzi-jest emocją wyzwalającą, naprawczą, a jego funkcją jest przywracanie zdrowia jednostce i odnawianie równowagi w relacjach.” Isabelle Filliozat

Represja emocji wiąże się z wstrzymywaniem oddechu i napinaniem mięśni, to pochłania mnóstwo energii, powoduje zmęczenie, może prowadzić do depresji.

„Na poziomie fizycznym nierozładowane emocje przyjmują postać ciągłego napięcia. (…) Bez rozładowania ciało pozostaje na etapie napięcia. (…) Wyrażenie emocji wymaga tlenu. Aby zahamować rozładowywanie, wystarczy kontrolować oddychanie. Każdy wie, że wystarczy wstrzymać oddech, aby przestać płakać.” Isabelle Filliozat

Dlaczego rodzice nie pamiętają krzywd zadanych dzieciom?

Rodzice często nie pamiętają, jak krzywdzili dzieci (wcale cię nie biłem, byłam dobrą matką), bo nie byli świadomi ich bólu, nie wykształcili empatii, która jest domeną osób mających kontakt z uczuciami. Działali w amoku, a wtedy nie zawsze pamiętamy, co robimy. Złość odbiera nam świadomość. Poza tym każdy rodzic wstydzi się takich czynów i w mechanizmie obronnym, wypiera to, co zrobił dziecku. Minimalizuje zadane krzywdy, przekonuje siebie, że to forma dyscypliny i wyjdzie dziecku na dobre. Rodzic może pamiętać to, co zrobił, ale woli bronić swojego wizerunku we własnych oczach, niż dopuścić uczucie porażki, wstydu i poczucie winy. Woli iluzję. Dziecko może też pamiętać doznane krzywdy w sposób wyolbrzymiony, bo przez lata, gdy nie pozwoliło sobie na odczucie niemocy, bólu, przykrości, szoku, tym wspomnieniom dodawało mocy, obrastały coraz większą urazą.

Dlaczego dzieci pozwalają się krzywdzić?

Bronią idealnego wizerunku rodzica, nie mają kontaktu z własnym gniewem, który pozwoliłby im stanąć w swojej obronie. Tkwią w roli małego, zahukanego dziecka, które boi się sprzeciwić, dają rodzicom władzę nad sobą, mimo że są dorosłe.

Konfrontacja z rodzicami-jestem na ciebie zły, ale cię kocham

Słuszny gniew nie pozwala innym nas deptać. Trudno jednak okazać ją rodzicowi, ponieważ stanowi tabu w relacji rodzic-dziecko. Aby go okazać, trzeba wyjść z roli dziecka, które boi się zasmucić rodziców i rozmawiać z nimi jak dorosły z dorosłym. Możemy być źli na kogoś, ale nadal go kochać. Wyrażanie gniewu sprawia, że relacja staje się bliska. Tłumienie swoich potrzeb prowadzi do powierzchownych relacji, w których brakuje szczerych rozmów, bliskości i miłości. Punktem wyjścia do nawiązania głębokiej więzi z rodzicem jest szczera rozmowa o przeszłości, jednak bez oskarżania. Polega na przywołaniu faktów i swoich uczuć, niezaspokojonych potrzeb z okresu dzieciństwa (nie rób tego pochopnie, ale np. po lekturze poniższej książki, gdzie podane są przykłady konfrontacji, które nie stanowią zagrożenia dla rodzica, inaczej rozmowa może zaognić konflikt).

„Jeśli twoi rodzice nie są świadomi tego, że cię skrzywdzili (…), zareagują osłupieniem i natychmiastowym pragnieniem zadośćuczynienia albo poczują się (…) winni. (…) Jeśli mają w sobie dość wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa, będą się starali ciebie wysłuchać, w przeciwnym razie zaprzeczą faktom, wyprą je albo odegrają ofiarę: -Jestem złą matką, w całym swoim życiu nie zrobiłam nic dobrego. Niektórzy zapomnieli, inni nie są świadomi, bo w rzeczywistości nigdy nie chcieli uderzyć dziecka, zniszczyć go ani skrzywdzić. Zrobili to w nieświadomości, bo to nie dzieci były adresatami ich wściekłości, ale rodzice.” Isabelle Filliozat

Nawet gdy dorosłe dziecko słyszy od rodzica słowa wypowiedziane w gniewie: już nie mam córki, wynoś się stąd, nie będę się grzebać w przeszłości, jesteś niewdzięczna, po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiliśmy, ty nam to robisz, wstąpiłaś do sekty (o terapii), nic nie stoi na przeszkodzie, by wrócić do nich jak gdyby nigdy nic i próbować nawiązać szczerą relację. Rodzic może też chcieć utrzymać relację władzy nad dzieckiem, w tym celu stosuje szantaż emocjonalny i wzbudza poczucie winy w dziecku, by nie doszło do szczerej rozmowy. Może się rozpłakać i pokazać, jak cierpi z powodu tego, co słyszy, jednocześnie nie wysłuchując do końca i nie uznając cierpienia dziecka. Konfrontacja nie jest po to, by usprawiedliwiać rodzica, czy się zemścić za doznane krzywdy, ale by nawiązać szczerą relację, pełną miłości i bliskości, by uwolnić się od napięć i powierzchownej grzeczności. Często wystarczy uznanie cierpienia dziecka przez rodzica, by skruszyć mur. Dorosłe dziecko może dokonać uzdrowienia urazów, które przeszkadzają mu kochać własne dzieci i tworzyć bliskie relacje, bez udziału rodzica, a także wtedy, gdy rodzic nie żyje. Przebaczenie jest aktem jednostronnym i następuje po tym, jak dziecko dopuści prawdę o przeszłości i pozwoli sobie na gniew, który kiedyś w akcie desperacji stłumiło.

Niedoskonała Mama  Napisano 10/12/2018

 Marta Szyszko

na podstawie:

533

http://niedoskonalamama.pl/troska-poswiecenie-samo-milosc-dlaczego-niektorzy-rodzice-potrafia-wyrazac-milosci/?fbclid=IwAR3_6_9koCxhczYK4mUrXmJHDP84qcM-JuHD_LWWXOkRXyNK4NrEBk8B-Bo


#milosc