Rola teatru we współczesnej Polsce Lis29

Tags

Related Posts

Share This

Rola teatru we współczesnej Polsce

Rola teatru we współczesnej Polsce – do szału doprowadza mnie bełkot polityczny, który często twierdzi, że niewidzialna ręka rynku załatwi w teatrze wszystko.

 

Rola teatru we współczesnej Polsce

rola teatru we-wspolczesnej-polsceJaka powinna być rola teatru we współczesnej Polsce pytają mnie ludzie.

Nie da się oczywiście odpowiedzieć na to jakimś wytrychem, jak to często ma miejsce, kiedy to mądralińscy i wszechwiedzący naprawiacze kultury polskiej twierdzą, że niewidzialna ręka rynku załatwi wszystko.

Tę niewidzialną rękę rynku mieliśmy wątpliwą przyjemność oglądać w kulturze przez ostatnią dekadę i nie wiem, czy artystycznie polski teatr był kiedykolwiek w gorszej kondycji. Oczywiście wbrew temu co sami o sobie piszą beneficjenci (czytaj wazeliniarze władzy) ostatnich lat w teatrze.

O 30 % mniej widzów chodzi do teatru teraz, niż jeszcze 10 lat temu i ten odpływ publiczności w dużej mierze zawdzięczamy wymienionym wyżej wazeliniarzom, czyli całej „spółdzielni teatralnej” wraz z jej „nowym teatrem”

Przez 10 lat korzystali oni z sutych dotacji do teatrów publicznych, które obsadzali swoimi koleżkami dzięki dużym wpływom w maistreamowych mediach i wszelakich komisjach rządowych. I defraudowali oni te pieniądze robiąc „sztukę”, którą ich koledzy pseudorecenzenci ogłaszali jako wybitną, a normalni widzowie odrzucali.

Nie trudno się zresztą widzom dziwić, bo jeśli cała ta banda politycznych oportunistów twierdziła, że „nie będzie robić sztuki dla tramwajarzy” i że idiota jest każdy, kto tej „sztuki” nie rozumie i nie docenia – to trudno się dziwić, że owi widzowie obrazili się na teatr i postanowili do niego nie wracać.

Bolesne jest jednak także to, że korzystając ze wszystkich dobrodziejstw finansowych i dumnie zwąc się, lewacko-liberalnymi, owo towarzystwo jedyne co miało wspólnego z nieistniejącą przecież zbitką „lewacko-liberelną było to, że lewacka była część haseł, a liberalna jedynie polityka wydawania publicznych pieniędzy. Albowiem tak naprawdę prezentowali oni i prezentują nadal stary skostniały system teatralny, gdzie dyrektor teatru siedzi na piedestale, szczelnie zamknięty w swoim gabinecie i różnymi hasłami i tematyką próbuje przypodobać się aktualnej władzy, żeby nie spać ze swojego stołka – czyli de facto prezentowali oni i prezentują ściśle wertykalny system teatralny w którym widzowie są jedynie słupkiem frekwencyjnym.

Nie rozumieją oni, że rola teatru pojmowana w ten sposób jest niczym innym, niż kapitalistycznym zarządzaniem teatrem, kapitalizm jest przecież zawsze przeciwieństwem wspólnoty, kapitalizm to ideologia głosząca, że samotność jest siłą. Społeczeństwo, w którym samotność ma być siłą, oznacza, że wykluczenie jest istotnym, a nawet jednym z kluczowych mechanizmów społecznych.

Ja nie wierzę w wykluczenie i nie wierzę w wertykalną rolę teatru w Polsce. Wierzę, że rola teatru ma być horyzontalna i teraz bardziej, niż kiedykolwiek stało się to ważne.

Teatr, jako miejsce, w którym jego widzowie są częścią większej całości, w którym poznają siebie samych i sobie podobnych jest moim zdaniem niezwykle ważny w otaczającej nas rzeczywistości, która uwielbia wykluczać, alienować i fragmentować nasze społeczeństwo.

Wierzę w teatr, w którym działania okołoteatralne nie są tylko pustym hasłem i mają jedynie służyć politycznym benefitom dyrektorom teatrów, lecz w teatr który oprócz tego, że bawi, także łączy, a nie dzieli.

Taka jest moim zdaniem  rola współczesnego teatru w Polsce.

Amen

Grzegorz Kempinsky

#teatr