Roman Polański niechciany

Roman Polański niechciany – W Łódzkiej Filmówce pojawiła się petycja, w której podpisani domagają się odwołania planowanego spotkania z Romanem Polańskim.

Dla mnie jest to rzecz co najmniej dziwna. Bo o ile można mieć zastrzeżenia do Romana Polańskiego, jako człowieka, to nie widzę żadnego powodu, żeby z tego powodu pisać petycję. Nikt przecież nie zmusza nikogo, żeby na to spotkanie pójść. Jak ktoś nie chce, niech nie idzie.
Roman Polański jest najsłynniejszym absolwentem Filmówki i tak, jak rektor, uważam za wysoce niestosowne, zatrzaskiwanie przed nim drzwi uczelni, która jest jego matecznikiem.

A tak na marginesie mówiąc, za moich czasów studenckich, też było jedno spotkanie z mistrzem Polańskim i nikomu nie przyszłoby nawet do głowy, żeby na to spotkanie nie pójść, a co więcej pisać jakieś petycje, które miały takiego spotkania zabronić i podziwiam rektora za eleganckie oświadczenie, albowiem ja bym tak elegancko odpowiedzieć nie potrafił.

Roman Polański niechciany

Studenci Filmówki nie chcą spotkania z Romanem Polańskim

Blisko 60 studentów łódzkiej Szkoły Filmowej napisało petycję do władz uczelni. Domagają się w niej odwołania spotkania z reżyserem Romanem Polańskim.

Reżyser ma przyjechać do Łodzi w piątek (29 listopada) na zakończenie 24. Forum Kina Europejskiego Cinergia. W sobotę (30 listopada) miało się odbyć nieoficjalne, zamknięte spotkanie ze studentami łódzkiej Filmówki. 

W petycji czytamy: “Szkoła Filmowa, tak jak każda inna placówka edukacyjna, powinna być miejscem w którym potępia się przemocowe zachowania seksualne”. W ten sposób studenci odnieśli się do kolejnych oskarżeń wobec Romana Polańskiego o stosowanie przemocy seksualnej wobec kobiet.

Podpisana przez blisko 60 osób petycja ujawniła więc strzeżoną od dawna informację. Co ciekawe, główny sygnatariusz petycji odmówił dziś komentarza w tej sprawie.  Niebawem odnieść ma się do niej rektor łódzkiej Szkoły Filmowej.

Czytaj także: Czy Roman Polański pojawi się na festiwalu Cinergia?

Kontrowersje wokół wizyty Polańskiego pojawiły się po tym, jak w listopadzie francuska fotograf Valentine Monnier oskarżyła Polańskiego o pobicie i gwałt, do których miało dojść w 1975 roku. Doszło nawet do zablokowania francuskiego premiery najnowszego filmu Polańskiego pt. “Oficer i szpieg”.

Jego Magnificjencja 
prof. dr hab. Mariusz Grzegorzek
Rektor Szkoły Filmowej w Łodzi
Władze Szkoły Filmowej w Łodzi

My, to jest podpisani niżej studenci, pracownicy i absolwenci Szkoły Filmowej w Łodzi, domagamy się odwołania zaplanowanego w Szkole na najbliższą sobotę spotkania z Romanem Polańskim. 

Szkoła Filmowa tak jak każda inna placówka edukacyjna powinna być miejscem, w którym potępia się przemocowe zachowania seksualne. Pan Roman Polański jest oskarżany o przynajmniej pięć tego rodzaju zachowań. Najmłodsza z domniemanych ofiar miała dziesięć lat. Nie do nas należy osądzanie, czy te oskarżenia są prawdziwe, czy nie.  Jednocześnie uważamy, że powaga tych oskarżen oraz ich ilość sprawiają, że spotkanie z panem Polańskim na terenie Szkoły byłoby lekceważące wobec wszystkich osób, które doświadczyły przemocowych zachowań seksualnych. Takie osoby są również wśród nas, są częścią społeczności naszej Szkoły.

Szkoła ma wpisane w swój statut “kierowanie się uniwersalnymi zasadami etycznymi”. Domagamy się, by od tych zasad nie było wyjątków.

Jedrzej Michalak 

Oświadczenie Rektora ws. wizyty Romana Polańskiego

W związku z pojawiającymi się wątpliwościami dotyczącymi organizacji spotkania z Romanem Polańskim w Szkole Filmowej w Łodzi, przedstawiamy oświadczenie Rektora — prof. Mariusza Grzegorzka.

Szanowni Państwo,

docierają do mnie (choć na razie nieoficjalnie) sygnały o kontrowersjach związanych z wizytą Romana Polańskiego w naszej Szkole. Przypominam, że Roman Polański przybywa do Łodzi na zaproszenie festiwalu Cinergia.

Próbuję zrozumieć wątpliwości związane z wizytą reżysera na Targowej, jednak nie do końca podzielam punkt widzenia wielu oburzonych. Roman Polański jest wielkim artystą sztuki filmowej, naszym najwybitniejszym absolwentem. Wielokrotnie dawał wyraz ogromnego szacunku wobec naszej uczelni. Jego dorobek i podkreślane przez reżysera konsekwentnie i wielokrotnie znaczenie Szkoły Filmowej w Łodzi w ukształtowaniu jego artystycznej drogi stały się niejako kamieniem węgielnym naszej pozycji na arenie międzynarodowej. Mamy wobec niego ogromny dług wdzięczności. Przypomnę także, że nasza szkoła nadała Romanowi Polańskiemu tytuł doktora honoris causa — najwyższy akademicki tytuł honorowy.

Przedstawione powyżej racje mogą prawdopodobnie nie stanowić dla wielu, skupionych na innym aspekcie problemu, wystarczających argumentów, dla mnie mają jednak ogromną moc oddziaływania. Te moralne, stawiane na przeciwważnej szali, budzą niepokój, ale też dezorientację. Ludzkie życie jest skomplikowanym, pulsującym zjawiskiem, które wymaga uważności i szacunku. My artyści powinniśmy to rozumieć szczególnie. Nie do nas należy wydawanie wyroków w sprawach tak niejednoznacznych i skomplikowanych jak zarzuty ciążące na Romanie Polańskim. Wyrażanie oburzenia i zatrzaskiwanie przed nim drzwi właśnie przez nas, społeczność jego Alma Mater — wydaje mi się być aktem skrajnie niestosownym. Wolę zaprosić zainteresowaną część studentów i pracowników (przypominam o zamkniętej formule spotkania) na rozmowę ze wspaniałym, doświadczonym artystą i mądrym człowiekiem, chętnym do merytorycznej rozmowy.

Drodzy studenci, wytyczamy własne drogi, podejmujemy własne decyzje. W pewnym sensie przeraża mnie ta nagła aktywność i epatowanie podnieconą, ciemną energią w obliczu atomizacji, anemizacji i twórczego kryzysu, które przerabiamy na co dzień. Nie czuję, że mam jakiekolwiek prawo do moralnej oceny życia Romana Polańskiego. Na jakiej podstawie miałbym ją sobie wyrobić? Rozdygotanych doniesień medialnych, stanowiska amerykańskiego organu sprawiedliwości, własnych intuicji? Wzajemny szacunek i ograniczona wiara w racje kreowane przez media, w tym media społecznościowe, to dla mnie priorytet. Namawiam Was do tego samego, kto nie czuje się przekonany, może przecież nie przychodzić.

Z wyrazami szacunku,
Mariusz Grzegorzek


#RomanPolański