Rosół gotowany w pralce

Rosół gotowany w pralce – – to następny odcinek „Trenera duszy” pióra Anny Rychter, tym razem o despotycznych małżonkach.

Rosół gotowany w pralce

Rosół gotowany w pralce

Jesienna szła wolno w kierunku swojego osiedla.

„Do jakiej z wymienionych kategorii zakwalifikować mojego Zamyślonego? Chyba jest to oddany sprawie Majsterkowicz”.

Po dłuższej chwili wahania nagle zdziwiła się, że po 20 latach pożycia małżeńskiego ma trudności z wytypowaniem odpowiedniego rysu charakterologicznego dla swojego męża. Czyżby wciąż był dla niej zagadką?

„Ależ tak, Majsterkowicz, to pewne!” Jak się za coś bierze, to z iście zegarmistrzowską precyzją. Najpierw skrupulatnie robi plany: co, jak, z czym ma być powiązane, rozrysowuje dokładnie milimetr po milimetrze. Potem zaczyna gromadzić narzędzia potrzebne do wykonania zadania. Jeździ do sklepów, z namaszczeniem kupuje każde wiertełko, pilniczek, gwoździk, deseczkę, klej.

 A sama realizacja? O! To trwa najdłużej i wymaga natchnienia, przypływu weny twórczej, odpowiedniego nastroju no i oczywiście wolnego czasu i cierpliwości. A tych zawsze mu brakuje.

Na przykład naprawa zawiasów w drzwiach od kuchennej szafki trwała dziewięć miesięcy, czyli tyle, co prawidłowa ciąża u kobiety. Po tym czasie  poród nastąpił w stadium pełnej dojrzałości płodu i odbył się jedynie z lekkimi powikłaniami, ponieważ trzykrotnie łamało się wiertło w wiertarce i trzeba było po każde z kolei oddzielnie jechać do sklepu. Komplikacje zostały określone przez Zamyślonego jako chiński sabotaż, albowiem jedyne dostępne w całym mieście wiertła pochodziły właśnie z tego najludniejszego na świecie kraju. Cóż, najważniejsze, że drzwiczki zostały w końcu naprawione i wyglądały jak nowe. A przede wszystkim zakryły panujący w szafce bałagan. Idea ich prozaicznej naprawy musiała dojrzeć w głowie Zamyślonego jak mityczna Atena w głowie Zeusa, aby dopiero w bólu móc się urodzić.

 Dobrze, że nie był to non stop cieknący kran albo pralka, która z niewiadomych przyczyn każde pranie podgrzewa do 90 stopni, wygotowując nawet dżinsy i czarne skarpetki. Wprawdzie dla zepsutej pralki było jeszcze inne wyjście: otóż, należało poczekać aż zepsuje się kuchnia gazowa i obiady gotować w pralce.

Ciekawe jak smakuje ugotowany tam rosół  i czy Zamyślony dostrzegłby jakąś różnicę?…..

C.D.N.

Anna Rychter

strona, gdzie można kupić całą książkę:
http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=trener_duszy,druk


#trenerduszy