Seksem wirująca

„Seksem wirująca” to kolejny odcinek znakomitej książki Anny Rychter pod tytułem „Żyjąca w Polsce i inne stany nieważkości” o otaczającej nas rzeczywistości…

 

Wirująca seksemWirująca Seksem i Meteoryty Gasnące 

Barwna i lekka jak motyl nie przejmowała się niedostatkami życia codziennego. Żadne życiowe klęski, zawirowania i burze na słońcu nie miały wpływu na sposób bycia Wirującej Seksem. Obcisłe, wydekoltowane sweterki w papuzich kolorach, minispódniczki, rajstopki-kabaretki, wysokie obcasiki, tandetna biżuteria, tanie, mocne perfumy, połamane tipsy, byle jak utlenione włoski i mocny makijaż – oto codzienny image Wirującej Seksem.

Zawsze chichocząca, wyluzowana i opięta, rzucała seksowne spojrzenia wszystkim Meteorytom Gasnącym, których tor lotu splótł się z jej szaloną orbitą.

Nie było siły – każdy osobnik płci przeciwnej musiał zwrócić uwagę na Wirującą Seksem. Jeśli zaś jakimś cudem trafił się Obrzydliwy Ignorant, nieczuły na jej kolorowe wdzięki, natychmiast zrywała się ze swego miejsca jak migoczący owad i krążyła, krzyżując nóżki w podartych kabaretkach, pląsała na błyszczących obcasikach wokół ziemskiego ciała Obrzydliwego Ignoranta tak długo, aż przymrużył oczy zmęczone krzyczącymi, jaskrawymi barwami i zaczerpnął w płuca tanich perfum Wirującej Seksem.

Wreszcie i on musiał ją dojrzeć i poczuć. Wówczas Wirująca Seksem odpływała i perliście się śmiejąc, pokazywała nadszarpnięty czasem i miesiącami błogosławionymi, stan swoich szczękoczułków.

Wobec takiego obrotu sprawy każdy Obrzydliwy Ignorant stawał się w końcu dla Wirującej Seksem, Meteorytem Gasnącym w orbicie jej wpływów.

Zawsze pewna swojego seksapilu, mimo upływających lat nie zmieniała swojego sposobu bycia ani zachowania. Każdy złowiony przez nią Meteoryt gasł w cieniu jej taniego blasku.

Swobodna i wesoła przyciągała prostotą myślenia i manierami każdego, kto jej zdaniem wydawał się być mężczyzną. Lubiła nieskrępowany seks i wolne związki, brała całymi garściami wszystko to, co jej oferowały Meteoryty Gasnące. Bez zahamowań poddawała się słabemu światełku nawet ledwo tlącego się Meteorytu. Była pewna, że przy minimalnych staraniach wykrzesze z każdego Gasnącego Meteorytu snop gorących iskier. Dyszała chwilą, eterycznym pożądaniem, drżała na myśl o bliskości  Meteorytu Gasnącego.

Antykoncepcja…niepotrzebne zawracanie głowy, kiedy ważna jest chwila, tu i teraz…

Szybki seks był naprawdę tak szybki, że ani Wirująca Seksem, ani żaden Meteoryt Gasnący o antykoncepcji nie myśleli. Chwila była najważniejsza. Wszystko odbywało się jak najbardziej w zgodzie z naturą. Konsumpcja nowej znajomości następowała w lasku pod miastem, na parkingu pełnym opakowań po pizzy, petów, plastikowych butelek, sflaczałych prezerwatyw i zużytych chusteczek higienicznych, leżących smutno pomiędzy ekskrementami, w sąsiedztwie kibla z białej cegły, do którego nie wchodził nikt od czasów pierwszego lądowania człowieka na Księżycu.

Wirująca Seksem postępowała ekologicznie, żyła blisko natury, po staropolsku, bez zbędnych dodatków, jedynie w towarzystwie ciekawskich much, mrówek i komarów – biernych podglądaczy, zajętych jedynie wyszukiwaniem skrawka gołego ciała dla swoich partykularnych interesów, które sprecyzowała im Matka Natura.

Często brakowało jej forsy na przeżycie dnia, ale nie opuszczała rąk, mając zawsze nadzieję, że zwabi w swoją orbitę  jakieś zabłąkane ciało niebieskie i ogrzeje się w jego cieple.

Z reguły trwało to krótko, ale Wirująca Seksem  z każdej znajomości coś dla siebie uszczknęła. Miała świadomość swoich wdzięków, doświadczenie seksualne i wiedziała, co w życiu jest dla niej najważniejsze. Wietrząc doraźny seks, nie uznawała stałych partnerów, zobowiązań, gotowania, prowadzenia domu, porządków, bycia Westalką.

Dochowała się wprawdzie wesołej gromadki Latorośli, ale ją też traktowała lekko i z przymrużeniem oka. Każda z Latorośli była dla niej dowodem pięknej, minionej bezpowrotnie chwili zapomnienia w seksualnej ekstazie. Każda też pochodziła z innego szczepu i nie na każdą udało się Wirującej Seksem dostać alimenty. Ale ona zupełnie się tym nie przejmowała.

Żyła dniem dzisiejszym, wirowała, lśniła, pachniała, wabiła, polowała…

Przecież wszechświat jest nieograniczony, życie krótkie i w każdej chwili może nadlecieć Gasnący Meteoryt. Chwilo trwaj…

Anna Rychter
https://www.facebook.com/anna.rychter.12?fref=ts


#Polska