Sen świadomy, czyli sterowanie snami

Sen świadomy, czyli sterowanie snami jest możliwe, to niezwykle ciekawy artykuł o tym, czym jest sen i jak można z niego świadomie korzystać.

 

Sterowanie snami jest możliwe. Sen odkrywa tajemnice świadomości

Olga Woźniak
26.01.2016 00:02

Sen świadomy, czyli sterowanie snami jest możliwe

Psycholog Stephen LaBerge założył komercyjny The Lucidity Institute. Produkuje specjalne gogle, które podczas snu potrafią przywoływać u śpiących świadomość. (Fot. Profimedia)

Nauka pozwala wchodzić we własne sny i zmieniać ich fabułę. Badacze próbują w ten sposób lepiej zrozumieć mózg, a nawet wykorzystać tę wiedzę w leczeniu schizofrenii.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

Przesypiamy jedną trzecią naszego życia. A w tym czasie śnienie zajmuje nam średnio niemal sześć lat – to aż 2190 dni przeżywania zdarzeń, które naprawdę nie mają miejsca. 52 tys. 560 godzin emocji, które nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Co za strata czasu!

Badacze mózgu od dawna próbują rozwikłać zagadkę naszych snów. Ostatnio jednak niektórzy z nich nieco zmienili front i zamiast pytać, po co śnimy, zaczęli się zastanawiać, czy z tego, że mamy marzenia senne, nie dałoby się dowiedzieć czegoś więcej na temat funkcjonowania naszego umysłu, a może nawet… – nieśmiało marzą neurobiolodzy – rozwikłać nieco zagadkę świadomości…

Jak sypiali nasi przodkowie? Osiem godzin? To mit!

Jest bowiem taki – naprawdę dziwaczny – sposób śnienia, który przynajmniej raz w życiu na pewno przytrafił się każdemu z nas. Mówi się o nim śnienie świadome, z angielskiego Lucid Dreaming lub LD. Podobno to właśnie doświadczenie stało się dla reżysera Christophera Nolana inspiracją do napisania scenariusza „Incepcji”.

To sen, w którym śniący zdaje sobie sprawę z tego, że śni. Dlatego może świadomie wpływać na treść marzeń sennych. Zjawisko to – opisywane już przez Arystotelesa – nie jest wciąż dobrze poznane.

Tymczasem świadome śnienie to pozostawanie w dziwnym stanie pomiędzy jawą a snem – naukowcy mówią o tym czasem świadomość hybrydowa.

Badając mózgi śpiących osób, odkryli, że podczas świadomego śnienia uaktywniają się te rejony mózgu, które zwykle działają pełną parą na jawie: płaty przedczołowe odpowiedzialne za funkcje umysłowe wyższego rzędu – logiczne wnioskowanie czy wolną wolę – oraz tzw. przedklinek, o którym mówi się czasem nawet, że jest siedliskiem naszej świadomości (jakkolwiek ją rozumiemy).

Dzięki badaczom takim jak Stephen LaBerge, psycholog ze Stanford Center for Sleep Medicine na Stanford University, czy Keith Hearn i Alan Worsley z brytyjskiego University of Liverpool odkryto, że ze świadomymi śniącymi można się porozumiewać za pomocą ruchu gałek ocznych.

Prawda czy mit: sen to samo zdrowie

Marzenia senne pojawiają się bowiem zwykle w fazie snu, którą określa się jako REM (skrót REM pochodzi od angielskiego: rapid eyes movement – szybkie ruchy gałek ocznych), zwanej też snem paradoksalnym. W tym czasie mózg śpiącego człowieka staje się niemal tak aktywny jak na jawie – można to zaobserwować podczas badania EEG. A pod zamkniętymi powiekami oczy poruszają się tak, jakby śledziły jakiś ruch.

Naukowcy z Izraela zaprosili do spania w specjalnym „laboratorium snu” kilku ochotników. Aby rejestrować ruchy ich gałek ocznych, podłączyli elektrody w okolicach oczu badanych ludzi. Następnie, widząc, że wchodzą oni w fazę REM, budzili ich i pytali, co im się śniło.

– Zauważyliśmy, że aktywnym snom, które charakteryzowały się bogatą fabułą i wysokim stopniem ruchliwości, towarzyszyło więcej ruchów gałek ocznych niż snom pasywnym – relacjonuje w swojej książce „Czarowny świat snu” prowadzący eksperyment specjalista badań snu prof. Peretz Lavie. – Poza tym odkryliśmy, że podczas niektórych snów kierunek ruchów gałek ocznych był zgodny z tym, co działo się w tym samym czasie we śnie.

Kiedy więc z jakiegoś powodu podczas snu zyskujemy świadomość, możemy poinformować o tym świat zewnętrzny, wykonując zamierzone, umówione wcześniej ruchy oczami – dwa łypnięcia w lewo, dwa w prawo pod zamkniętymi powiekami.

No dobrze, ale czy badanie świadomego śnienia może nas choć trochę przybliżyć do rozwiązania zagadki świadomości?

W 1992 r. znany amerykański biolog Gerald Edelman ze Scripps Research Institute w La Jolla wymyślił, że każdy z nas może tak naprawdę przebywać w dwóch stanach świadomości. Jeden nazwał pierwotnym, drugi – wtórnym. Pierwotny to subiektywne doświadczanie rzeczywistości za pomocą zmysłów: wzroku, słuchu, dotyku, węchu. Świadomość wtórna zaś to „zdawanie sobie sprawy z tego, że zdajemy sobie sprawę”. Tę zdolność mają prawdopodobnie jedynie ludzie i niektóre małpy naczelne.

Na jawie w mózgu działają oba rodzaje świadomości. We śnie co prawda widzimy, czujemy i słyszymy, ale brak nam racjonalnej refleksji nad tym, czego doznajemy. Możemy przeżywać szalone przygody i akceptować je tak, jakby były normalne. I mimo że podczas produkowania marzeń sennych mózg śpiącego staje się niemal tak aktywny jak na jawie – rozum śpi.

A konkretnie nie działa wtedy część mózgu o nazwie: grzbietowo-boczna część kory przedczołowej (w skrócie DLPFC). Ten rejon odpowiada za krytyczną refleksję w stanie czuwania.

Czy zatem epizody uzyskiwania podczas snu świadomości śnienia oznaczają aktywację DLPFC?

Eksperyment mający to wyjaśnić przeprowadziła psycholog Ursula Voss. Za pomocą odpowiednich technik próbowała wprowadzić kilkoro ochotników w stan świadomego snu. W tym samym czasie badała ich mózg za pomocą EEG. Udało się to w trzech przypadkach. Badaczka zaobserwowała, że w czasie świadomego snu we frontowej części mózgu pojawiają się specyficzne fale mózgowe. Odkryła też, że mózg działa w sposób bardziej zsynchronizowany niż w czasie snu nieświadomego. Aktywność mózgu była przy tym odmienna od tej w czasie czuwania, co oznaczało, że ochotnicy nie udawali świadomego snu.

Takie badania mogą być bardzo przydatne na przykład dla psychoterapeutów, którzy uczą swych pacjentów radzenia sobie w ten sposób z koszmarami sennymi, będącymi często wynikiem traumatycznych przeżyć. Eksperymenty w świadomym śnieniu mogą mieć także znaczenie kliniczne w przypadku niektórych schorzeń psychicznych.

– Schizofrenia oznacza dla pacjenta przebywanie w stanie pierwotnej świadomości – mówi Ursula Voss tygodnikowi „New Scientist”. – Kiedy brak dogłębnej świadomości, nie można odróżnić rzeczywistości od halucynacji. Można by spróbować stymulowania odpowiednich obszarów mózgu u pacjentów ze schizofrenią w celu „wzbogacenia” ich świadomości na jawie.

Świat rodem z „Incepcji” jest już być może bliżej prawdy niż filmowej fikcji.

Choroby psychiczne. Wszyscy jesteśmy nienormalni

Chcecie tego popróbować?

Można do tego celu wykorzystać dostępne w sieci urządzenia: takie jak: REM-Dreamer, NeuroOn, NovaDreamer czy DreamNet. Wszystkie działają na podobnej zasadzie: wykrywają ruchy gałek ocznych w fazie REM, podczas której pojawiają się marzenia senne. Kiedy te ruchy się pojawią, urządzenia emitują sygnał świetlny i/lub dźwiękowy, który odzwierciedlany jest przez mózg śniącego w marzeniu sennym. Śniący spostrzega w swoim śnie pulsujące światło czy słyszy dźwięk, które jednak go nie budzą, i w ten sposób orientuje się, że śni.

Programator umożliwia m.in. zaprogramowanie ilości, częstotliwości, intensywności błysków i/lub dźwięków.

Te urządzenia mają zwykle postać maski zakładanej na głowę podczas snu. Znajdują się w nich sensory rozpoznające w podczerwieni ruch gałek ocznych.

Macie ochotę pobuszować chwilę po sennej podświadomości? Nauka już na to pozwala.

Cały tekst:
http://wyborcza.pl/1,145452,19530185,sterowanie-snami-jest-mozliwe-sen-odkrywa-tajemnice-swiadomosci.html#ixzz411sPTDV0


#sen