Seweryn ostoją teatru

„Seweryn ostoją teatru” to kilka refleksji na temat wywiadu z panem Andrzejem Sewerynem pt. „Andrzej Seweryn: Krytycy, nie zabijajcie matek!”

 

Seweryn ostoją teatruMistrz Seweryn w tym wywiadzie mówi między innymi:

„- Czasem nie udaje się jakieś przedstawienie – to oczywiście smutne. Ale oglądanie szlachetnego przedstawienia, które jest grane na dużej scenie dla dwudziestu osób – to byłby dla mnie dramat – mówi Andrzej Seweryn, aktor i dyrektor Teatru Polskiego w Warszawie”…

A w innym miejscu dodaje:

…”Przyzwyczaiłem się we Francji do teatru, którego widownia jest pełna. I cieszę się, że w Polskim jest coraz więcej widzów. Na siedmiu pierwszych przedstawieniach „Króla Leara” dwa lata temu było 6,3 tys. osób, a w tym roku mieliśmy już ponad 40 tys. widzów!

Ale przedstawienia…

– „Quo vadis”, „Odprawa posłów greckich”, „Szkoła żon”, „Parady” czy „Wieczór Trzech Króli” to kilka przykładów naszych sukcesów. Przyjmuję wszystkie zastrzeżenia, zarzuty dotyczące pomysłów repertuarowych czy ich wykonania. Nie jestem głuchy i ślepy. Ten teatr, niedostrzegany przez część krytyki, a dostrzegany przez publiczność, ewoluuje. On znalazł swoje skromne miejsce na mapie teatralnej Polski i Warszawy. Ludzie wiedzą, czego się po nas spodziewać. I miło mi, jak są czasami zaskakiwani.”…

I dla mnie jest to kwintesencja tego, że Teatr Andrzeja Seweryna jest ostoją teatru w ogóle.

W dobie, kiedy podczas ostatniej dekady zanotowaliśmy ponad 30 procentowy odpływ od teatru spowodowany tak zwanym „nowym teatrem”, który dla mnie jest niczym innym, niż tylko bełkotem warsztatowym i intelektualnym, do którego próbuje nas przekonać garstka opiniotwórczych krytyków, którzy równocześnie teatru pana Seweryna nie tylko nie dostrzegają, ale uważają za „konserwę” „wapniactwo” i kompletnie nie trendy, w Teatrze Polskim wzrasta frekwencja.

To jest dokładnie ten sam trend, który obserwujemy w moim własnym teatrze, do którego przychodzą widzowie zniechęceni propozycjami repertuarowymi w regionie.

Często słyszymy słowa widzów, że dobrze, że jesteśmy, albowiem nie ma dla nich repertuaru na Śląsku.

Czy to, że spektakl jest rzetelnie zrobiony, ma linie fabularną i dramaturgiczną, nikt się w nim nie rozbiera, ani nie kopuluje i na dodatek słychać w nim, co aktorzy mówią, natychmiast staje się teaqtrem średniowiecznym?

Moim zdaniem nie.

Można robić teatr żywy, bezpośrednio komunikujący z otaczającą nas rzeczywistością, teatr ważny i dotkliwy, który jest solidnie opowiedziany i trafia do większej ilości widzów, niż garstki zaprzyjaźnionych recenzentów, który równocześnie jest na najwyższym poziomie warsztatowym.

Na taki teatr zawsze będą przychodzić widzowie, bo taki teatr jest ważny!

Amen

Link do całego tekstu:
http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/220712.html?josso_assertion_id=77B9901E930B3A24


#teatr