Śmierć profesjonalizmu

Śmierć profesjonalizmu to ciekawy artykuł Witolda Augustyńskiego pt. „10 zawodów, które giną”, nie tyle o zawodach, które znikają, ile o zanikającym etosie zawodowym, rzetelności i profesjonalizmie.

 

śmierć profesjonalizmuŚmierć profesjonalizmu to coraz częściej spotykane zjawisko w naszym kraju, gdzie zamiast rzetelnej i mozolnej pracy i wykształceniu jest preferowana i promowana droga na skróty.

Śmierć profesjonalizmu dostrzegam na wielu różnych polach, ale chyba nigdzie nie jest ona tak dotkliwa, jak w zawodach artystycznych.

Brak wymierności i konkretnych odniesień sprzyja niestety temu zjawisku, w którym każdy grafoman zwie sam siebie pisarzem, każdy pacykarz malarzem, a ilość samozwańczych reżyserów na firmamencie teatralnym ciągle rośnie.

Śmierć profesjonalizmu to moim zdaniem niezwykle groźne zjawisko, bo jak wiadomo każdy prawdziwy artysta ma u podstaw znakomity warsztat, wystarczy poczytać trochę o Picasso, albo Dali, albo tak, jak moja babcia mawiała, że kiedy opanujesz już do perfekcji jedzenie sztućcami, może sobie pozwolić na to, żeby jeść rękoma.

 

 

10 ZAWODÓW, KTÓRE GINĄ

BITIS  MARZEC 29, 2015

 

Polska to ciekawy kraj ostatnimi czasy. Zniknęła klasa, zniknęła elita, na to miejsce pojawili się celebryci, idole i pseudo gwiazdy, niestety już bez bon ton. Słoma z butów i słownictwo spod budki z piwem. Za tym wszystkim idzie degradacja zawodowa i wykształceniowa.

PRZEDSTAWIAM 10 ZAWODÓW, KTÓRE GINĄ!

Wolne zawody zostały udupione przez tzw. kryzys, ustawę śmieciową, kolesiostwo i degradację sztuki na korzyść kiczu, który częstokroć nazywany jest nowoczesnością i brak poszanowania dla sztuki. To nie żarty i wcale nam nie jest do śmiechu. Patrząc na zachodnie wzorce zauważamy coraz większą różnice w otaczającym nas świecie, tutaj w Polsce. Brzydota, bezguście, brak manier i wykształcenia zdominowały teraźniejszość. Oczywiście ryba psuje się od głowy. Dawniej doceniano sztukę, bo dawała przyjemność, była w cenie dla snobizmu i ekskluzywności, była obowiązkiem dobrze wychowanego i wykształconego człowieka, bo ceniono maniery, artyzm i sztukę w ogóle. Dziś to anachronizm dla schamiałego społeczeństwa i spauperyzowanej kultury. Teraz pożądane jest tanie, a nie dobre, liczy się opakowanie, a nie zawartość i kłamstwo, a nie szczerość i oryginalność wypowiedzi. Artysta zawsze był biedny, ale pozostawał artystą, dziś staje się wyrobnikiem i rzemieślnikiem, bo żyć jakoś trzeba.

Malarz – czy jest artystą ten co uważa, że klient jest najważniejszy. Czy landszaft, bądź obraz pod dyktando klienta jest dziełem sztuki, skoro liczy się głównie jego cena. Czy można mieć swoje zdanie, skoro wszyscy wiedzą lepiej, bo płacą. Zawsze płacili i to słone pieniądze, ale też szanowano osobowość, otaczano opieką za oryginalność i pomysłowość. Dziś wśród niewykształconych, mało wrażliwych odbiorców liczy się komercja i taniość, minimalna cena i spaczone gusta.

Rzeźbiarz – kto dziś ceni dobrą rzeźbę, skoro każdy potrafi coś wystrugać. Kto szanuje dłuto i młotek skoro są formy wtryskowe, drukarki 3D i rendering. Kto teraz zastanawia się nad artyzmem, przy wszelkiej masowej produkcji. Dookoła tylko szkaradne pomniki i chińszczyzna.

Grafik – każdy kto ma dzisiaj komputer uważa się za grafika, jeszcze dodaje przymiotnik komputerowy. Ledwo liźnie jakiś program graficzny już z niego znawca. Jeszcze drzeworyt, kamienioryt, linoryt, gipsoryt czy miedzioryt, staloryt, komuś w głowie coś zaskoczy, ale już akwaforta, akwatinta, miękki werniks, odprysk, heliograwiura, fluoroforta, czy litografia, algrafia, cynkotypia, monotypia i serigrafia, ni w ząb i nem tu du. Mimo iż na co dzień te techniki są spotykane.

Fotografik – to dopiero zawód pokrzywdzony. W dzisiejszych czasach domniemywa się, że kto ma większą matrycę, więcej mega pikseli, ten jest lepszym fotografem. Nic bardziej mylnego. Mistrzem jest ten co puszką potrafi zrobić dobre zdjęcie i nanieść fotografię na kamień. Mistrzem jest ten co umie uchwycić chwilę lub ducha czasów.

Scenograf – to Ci dopiero zawód, w całym tym otaczającym, kiczowatym świecie, trzeba być nie lada wizjonerem, aby stworzyć coś naprawdę oryginalnego i scenicznie szokującego, a z racji oszczędności teatralnych nie jest to możliwe, bo scenografem jest albo tani małolat, albo ktoś z personelu teatralnego, przez co mistrzowie umierają z głodu.

Aktor – w dobie seriali i kinowych chłamów, aktor nie jest już potrzebny, a aktor wybitny wcale, wystarczy osoba z łapanki ulicznej. No przecież gadać każdy umie, a kino to nie teatr, roli się uczyć nie trzeba, mówić głośno i wyraźnie z intonacją również, zatem ktoś z wadą wymowy i bełkoczący, nikogo nie zdziwi, o ile ma wyraźny pysk. Ponadto skoro aktorem jest każdy od urodzenia, bo kłamie i gra rolę od zawsze, to po co aktorem ma być wybitna sceniczna postać finansowo kosztowna.

Reżyser – to zawód do którego garnie się wielu. Sporo przechrzt w tym zawodzie, ludzi którzy nie sprawdzili się w innych zawodach, a wydaje się im wymarzony i dostępny, bo mają klakę. Dlatego też reżyser właściwy, z wykształceniem, pomysłem i wizją, ginie w natłoku znanych miernot. W kraju, w którym miernoty decydują o całym społeczeństwie, nie potrzeba ludzi, którzy mogą wskazać właściwą drogę.

Literat – tu też wdziera się miernota. Ludzie, którzy na co dzień nie umieją sklecić poprawnego zdania, piszą eseje, autobiografie i tyrady, lub wywiady rzeka. Księgarnia współczesna pełna jest ghostwriterów, obrazoburców i krzykaczy wszelkiego autoramentu, bo jak cię widzą, tak cię piszą i jest to z pewnością zaklinanie rzeczywistości

Poeta – poetą mieni się teraz każdy, kto pisze wiersze i teksty, a niekoniecznie pochodzi z Częstochowy. To profesja zaiste fenomenalnie popularna w dobie internetu, „bo co mi tam”. „Piszę więc jestem”, a piszę wierszowo, bo to popisowo, jak u znajomych w ogrodzie, w wieczornym chłodzie, sklecę myśl złotą, wszak nie jestem idiotą. Mam talent i zacięcie, mam spore wzięcie, piszę więc wiersze, nie ostatnie i nie pierwsze.

Architekt – projekt oryginalny jest kosztowny. I z tym radzi sobie naród, wszak każdy wie jak chce mieszkać. Można puścić wodze niedouczonej fantazji, lub kupić tanio coś co już stoi i odrobinę pozmieniać. Straszą nas zatem, postkomunistyczne koszmary, domy jak bloki z wielkiej płyty i zlepki sześcianów z ostrosłupami, a dla wyróżnienia z jakimś walcem. Tanio, przestrzennie, nie koniecznie ładnie.

Widzę jednak rozwiązanie dla tej szmirowatej i kiczowatej rzeczywistości. Traktujmy sztukę jak wesele, jak dobrą, wypasioną imprezę. Tu działamy na zasadzie postaw się a zastaw się, traktujmy podobnież wyższą sztukę, jak wyjazd na Karaiby, jak pobyt w pięciogwiazdkowym hotelu, jak wypasioną furę, a nasze życie stanie się bogatsze i po latach będziemy mieli co wspominać. Chyba, że chcemy żyć dalej jałowo, ale nie sądzę żeby było to naszym świadomym celem. Czas się nauczyć, że co tanie to drogie i bez duchowych uniesień, jest jak bez miłości. Niby jest dobry seks, ale nie ma uniesień serca. I pamiętajcie, że ci ludzie wolnych zawodów, poświęcają się dla was, nie mając stałej posady, czasami ubezpieczenia i gwarancji jutra, a warsztat pracy i materiały z których korzysta są szalenie drogie, tutaj tania chińszczyzna nie wchodzi w grę.

PS. Lubię piosenki, różne inne dźwięki, szczególnie jak mnie co wzruszy, rzuca mnie się na uszy. Teraz będę już szczery, wybrałem drogę kariery, kariery na estradzie, na pewno sobie poradzę.

 

Link do źródła:
http://www.augustynski.eu/10-zawodow-ktore-gina/

 

 

profesjonalizm

1. «czyjeś duże umiejętności i wysoki poziom wykonywanej pracy»
http://sjp.pwn.pl/sjp/profesjonalizm;2572537.html

____________________________________________________________________________
#artysta