Spółdzielni teatralnej skorumpowane oblicze

Spółdzielni teatralnej skorumpowane oblicze – nie jestem w stanie nie czuć najzwyklejszej w świecie schadenfreude, że toczą się głowy członków „spółdzielni”

 

Spółdzielni teatralnej skorumpowane oblicze

 

Niedawno w wywiadzie dla Teatralnego Tadeusz Słobodzianek powiedział: „Z tymi, którym nie podobał się mój program, rozstaliśmy się za porozumieniem stron ku obopólnej radości. Szanuję to, bo nie sposób w teatrze pracować, spierając się o jego koncepcję. To niemoralne. Tak wiele pracy trzeba, żeby stworzyć repertuar i przyciągnąć widzów, że jałowe debatowanie, co jest ważniejsze – jajko czy kura, niszczy ludzką energię. Trzeba pracować, potykać się, mylić, podnosić się, iść dalej; w końcu to wszystko zaczyna działać. Aktorzy rozwijają się nie dzięki temu, że siedzą w kawiarni i wspominają dawne czasy, tylko dzięki temu, że grają….” *

I tak sobie myślę, że tak właśnie powinno być. Jeśli aktorowi nie podoba się nowy dyrektor, albo jego program artystyczny, to zamiast skowyczeć, piać, wrzeszczeć i protestować, powinien odejść z teatru.

I zastanawiam się dalej, dlaczego tak jest, że w przypadku Słobodzianka, który pożegnał się z ponad połową zespołu, nie było protestów, manifestacji, strajków i sabotaży, a w we Wrocławiu i w Krakowie tak jest. Od czego to zależy? Do jakiej frakcji politycznej się należy? Do jakiej koterii? Czy po prostu ilu skorumpowanych dziennikarzy ma się do swojej dyspozycji, żeby głosili to, co im powiesz?

Jakoś tak to jest w naszym teatralnym światku, że jeśli ustawiony konkurs na dyrektora wygrywa ktoś kto należy do „spółdzielni teatralnej”, to jest wszystko cacy, natomiast jeśli wygrywa taki konkurs ktoś spoza układu to jest to skandal i pogwałcenie demokracji, jeśli „swój” dyrektor wywala np. Franciszka Pieczkę z teatru to wszystko gra, natomiast jeśli jakiś „obcy” dyrektor żegna się z trzeciorzędnym aktorem to nad całą teatralną Polską unosi się larum i wrzask itd., itp., etc. Przykłady można mnożyć w nieskończoność.

Dlatego pomimo, że nie identyfikuję się z rządzącą partią muszę ze wstydem przyznać, że nie jestem w stanie nie czuć najzwyklejszej w świecie schadenfreude, że toczą się głowy członków „spółdzielni” i innych beneficjentów poprzedniej władzy, którzy wchodzili jej w cztery litery bez wazeliny i mam nadzieję, że poleci ich jak najwięcej bo poza wszystkim są to najzwyklejsze szkodniki teatralne.

Amen

*
http://teatralny.pl/rozmowy/teatr-to-nie-swiatlo-i-brzdek,2017.html


#spoldzielniateatralna