Stać na baczność przed władzą

Stać na baczność przed władzą – symptomatyczne dla aktualnego stanu teatru w Polsce jest to, że większość dyrektorów stoi na baczność przed władzą.


Stać na baczność przed władzą

Stać na baczność przed władzą

W pewnym kraju, w pewnym mieście widziałem na własne oczy, jak pewien dyrektor, całkiem dorosły już człowiek z niemałym dorobkiem artystycznym, w pełnym stroju galowym, przed premierą, przez bite pół godziny stał na baczność przed lekko rozchełstanym, kilka ułamków promili ponadnormowym, bełkoczącym coś bez ładu i składu, dyrektorem departamentu kultury. A ja się zastanawiałem, co w naszym systemie teatralnym jest nie tak, że dyrektorzy zazwyczaj czują, że muszą stać na baczność przed władzą?

Może w tym systemie bazującym na nepotyzmie i korupcji, gdzie ich los zależy, jak to pewien autor napisał: „od odrzutów urzędowych, które za głupie są, żeby zarządzać czymkolwiek innym, niż kulturą.”, czują, że muszą się płaszczyć, aby ich kontrakt został przedłużony?

Może liczą na przychylność władzy tak w ogóle – że dotację dostaną większą, albo w końcu zatwierdzą im wielkodusznie dodatkowe fundusze na remont dachu?

A może po prostu służalczość mają we krwi, bo jakżeby inaczej w obecnym systemie w ogóle mogli zostać dyrektorem?

Dziwne to jednakowoż i trochę straszne, albowiem zastanawiać się zacząłem natychmiast, dla kogo oni tak w ogóle robią teatr? Czy są to prawdziwi pasjonaci, którzy niezależnie od wiejącego w oczy wiatru będą nieść kaganek oświaty, czy są to zwykli karierowicze i oportuniści, którzy będą próbować dogodzić każdej władzy, niezależnie od jej ubarwienia, a zatem czy repertuar nie będzie także robiony pod aktualnie dominującego w regionie partyjnego bonzo – bo coś mam poczucie patrząc po repertuarach w całej Polsce, że właśnie tak jest.

I jak to się do jasnej Anielki stało, że za komuny, kiedy teoretycznie zagrożenie ze strony władzy było o wiele większe, ten nasz polski teatr był o wiele ciekawszy i większy, a ludzie nim kierujący, potrafili wcale się tej władzy nie płaszcząc, dawać widzom prawdziwie wielki teatr? I byli to prawdziwi dyrektorzy, prawdziwi ludzie teatru i prawdziwie wielcy twórcy?

Macie na to jakąś dobrą odpowiedź? Bo ja wciąż nad tym się głowię i nie dochodzę do żadnego konkretnego wniosku, oprócz smutnej konstatacji, że obecnie ci, którzy czują że muszą stać na baczność, to zaprawdę żałosne kreatury.

Amen

 

 

Postawa zasadnicza

Postawa zasadnicza – ustalona w regulaminach wojskowych (także policyjnychstrażackichharcerskichZwiązek Strzelecki „Strzelec”postawa pojedynczego żołnierza (funkcjonariusza, harcerza, strzelca) sygnalizująca jego gotowość do przyjmowania rozkazów od przełożonych. Przyjmowana jest na komendę „baczność!” lub po usłyszeniu od przełożonego zapowiedzi komendy.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Postawa_zasadnicza


#polskiteatr