Sytuacja w teatrze wg. Dałkowskiej

Sytuacja w teatrze wg. Dałkowskiej – „Sytuacja w teatrze jest taka jak w całej Polsce. Jedni są za „Kaczorem”, inni za Schetyną czy Petru. W teatrach ci drudzy mają ilościową przewagę, ale moim zdaniem są zagubieni.”

Sytuacja w teatrze wg. Dałkowskiej

Ewa Dałkowska: sytuacja w teatrze jest taka, jak w całej Polsce [WYWIAD]

Sytuacja w teatrze …– W teatrze można wiarygodnie przekazać i prawdę, i kłamstwo. Nadawanie kłamstwom pozorów prawdy to efekt wkroczenia do sztuki polityki i propagandy. To działalność diabła, a wielu wybitnych artystów kolaborowało i kolaboruje z diabłem – mówi Ewa Dałkowska. Aktorka Nowego Teatru odniosła się do skrajnych podziałów, natury ideologicznej, jakie mają miejsce w warszawskim zespole. – Kiedy koledzy wychodzą do ukłonów z zaklejonymi ustami, jako symbolem kneblowania wolnego słowa, to sztuka musi ustąpić demonstracji.

W czasach PRL-u grała pani w Teatrze Powszechnym Zygmunta Hübnera. Był niewygodnym dyrektorem dla władzy?

Hübner ściągnął do teatru plejadę gwiazd i stworzył oazę wolnego słowa. „Ślizgał się po krze”, ale władza nie odważyła się go ruszyć. Zaangażował na kierownika literackiego ustosunkowanego partyjnie pisarza Romana Bratnego i jakiś czas udawało się realizować niezależny repertuar. Zaczęliśmy „Sprawą Dantona” w reżyserii Wajdy, ze wspaniałym tandemem Pszoniak–Pawlik. Moja rola polegała na wykrzykiwaniu z balkonu z grupką kolegów haseł rewolucyjnych. Mimo skromności zadania byliśmy szczęśliwi, a publiczność wychwytywała z walki Dantona z Robespierre’em aluzje do frakcyjnych konfliktów w PZPR.

Dziwi panią obecna sytuacja w polskim teatrze?

Sytuacja w teatrze jest taka jak w całej Polsce. Jedni są za „Kaczorem”, inni za Schetyną czy Petru. W teatrach ci drudzy mają ilościową przewagę, ale moim zdaniem są zagubieni. Hasła walki z faszyzmem nie przyciągają tłumów. Historia powtarza się jako karykatura….

…W zespole jesteście mocno podzieleni. To przeszkadza w pracy?

Ten spór ma charakter emocjonalny, a nie racjonalny i dlatego wszelki dialog i przekonywanie nie mają sensu. To tak, jakby kibica Legii przekonywać do Widzewa Łódź. A oczywiście, trochę to przeszkadza. Bo kiedy koledzy wychodzą do ukłonów z zaklejonymi ustami, jako symbolem kneblowania wolnego słowa, to sztuka musi ustąpić demonstracji. Już powiedziałam w jednym z wywiadów, że to tak jak gdybym ja, w czasie rządów Tuska, wychodziła na scenę w kajdanach…..

Przemysław Bollin

czytaj cały wywiad:
http://ksiazki.onet.pl/ewa-dalkowska


#ewadalkowska