Szczepkowska „przygarnięta”

Pani Joanna Szczepkowska została „przygarnięta” przez Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie. Dobre i to, ale ja się dziwie, że aktorkę tego formatu ktokolwiek musi „przygarniać” tylko dlatego, że miała odwagę powiedzieć prawdę o branży teatralnej.

 

szczepkowskaSam na co dzień dostaję mnóstwo kuksańców, bo piętnuję na tym blogu zjawiska patologiczne naszej branży. Ponoszę zupełnie świadomie konsekwencje tego wyboru i nie użalam się nad sobą, ale pani Szczepkowska gra zupełnie w innej lidze i wydawałoby się, że z takim dorobkiem, nazwiskiem i talentem i tak sobie poradzi. 

Jak się jednak okazuje wpływy gangu zniekształcającego obraz teatru polskiego są tak wielkie, że nawet ona nie może sobie z tym poradzić.

To smutne i zatrważające, że w dobie promowania miernot, jako geniuszy, prawdziwy talent pani Joanny spychany jest na margines i próbuje się ją najnormalniej w świecie zagłodzić na śmierć.

 

Kraków. Łaźnia przygarnia Szczepkowską

Trzy stołeczne teatry odmówiły współpracy z nią. Przygarnęła ją Łaźnia Nowa. Joanna Szczepkowska, wybitna aktorka i kontrowersyjna publicystka, przyjeżdża do Krakowa ze swoim spektaklem. Na dłużej.

«Od dyrektora telewizji usłyszała, że „wychodzi za burtę”. – Ja to rozumiem. Ponoszę konsekwencje moich słów – mówi. Niedawno zarzuciła, że w polskiej kulturze panuje dyktat lobby homoseksualnego. Po tych słowach rozpętała się burza. W piątek z Łaźnią Nową podpisuje umowę. W tym nowohuckim teatrze będzie grała swoją sztukę, której nie chciały warszawskie teatry. – Składałam propozycje w trzech miejscach. Usłyszałam wymijające odpowiedzi. Odpuściłam – mówi.

Nagonkę ze względu na poglądy

Bartosz Szydłowski, dyrektor Łaźni Nowej, kontrowersji i ostracyzmu środowiska się nie boi. – Mam taką zasadę, że jeżeli pojawiają się projekty, które potencjalnie ze względu na swoją oryginalność lub kontrowersyjną osobowość twórcy nie mogą znaleźć swojego miejsca, to chętnie im je udostępniamy i pomagamy w realizacji – twierdzi. I dodaje: – Jeżeli dyrektor teatru ma możliwość współpracy z tak wybitną aktorką i nietuzinkową osobowością, jaką jest Joanna Szczepkowska, to chyba musiałby być z Warszawy, żeby nie skorzystać z takiej szansy. Poza tym dobrzy artyści to nie są łatwe osobowości. To, co szwankuje w codziennej relacji, fenomenalnie wybucha na scenie. Obcowanie z ludźmi o mocnych charakterach jest chlebem powszednim każdego dyrektora.

Pytany o to, czy nie przeszkadzają mu ostatnie wypowiedzi Szczepkowskiej i jej ostry język, odpowiada, że nie interesują go prywatne poglądy aktorki. – Nagonkę na nią właśnie ze względu na poglądy uważam za coś równie obrzydliwego jak wszelkie nagonki o charakterze rasowym i ideologicznym, które miały miejsce w Polsce – komentuje.

Jak do ziemi obiecanej

Szydłowski wspomina też świetne przyjęcie „Gołej baby”, monodramu Szczepkowskiej w reż. Agnieszki Glińskiej, którą gra od 1997 roku, oraz późniejszego spotkania aktorki z publicznością podczas Festiwalu Uczuć Urażonych w Łaźni. Jak twierdzi, to był barometr zainteresowania aktorką, bo „łaźniowa” publiczność świetnie ją przyjęła.

Sama aktorka do Krakowa przyjeżdża – jak twierdzi – nie jak na wygnanie, ale jak do ziemi obiecanej. – Tu zawsze była teatralna publiczność. Nigdy się na niej nie zawiodłam – mówi.

Próby do spektaklu Szczepkowskiej rozpoczną się w połowie lutego. Premierę „Pelci, czyli jak żyć, żeby nie odnieść sukcesu” zaplanowano na 7 marca. Aktorka nie tylko wystąpi w przedstawieniu, ale też je wyreżyseruje. Nad sztuką pracowała kilka lat. To opowieść o konflikcie pokoleń między 60-letnią pianistką a młodym liderem zespołu muzycznego. Jej scenicznym partnerem będzie Jan Jurkowski, absolwent krakowskiej PWST, nagrodzony na ostatnich Kaliskich Spotkaniach Teatralnych za rolę w „Versusie” Radka Rychcika.»