Szwedzka teoria miłości

Szwedzka teoria miłości – Ciemna strona skandynawskiego raju – wiara w nieograniczoną niezależność doprowadziła Szwedów do katastrofy.

Szwedzka teoria miłościJako wieloletni mieszkaniec Szwecji i mogę tylko się zgodzić z tym, że rozluźnienie więzów rodzinnych jest dla mnie kompletnie nie do przyjęcia – owszem, kiedy jest się w sile wieku być może wygodnie jest nie musieć zajmować się swoimi starzejącymi się rodzicami, ale kiedy sami stajemy się starzy i niedołężni myślę, że wtedy będziemy mieli na to zupełnie inne spojrzenie i ta szwedzka teoria niezależności może tak naprawdę być równoznaczną z teorią obojętności.

W Szwecji, kiedy ludzie stają się na tyle starzy, że nie potrafią już funkcjonować samodzielnie, jest znakomity system, który zajmuje się takimi jednostkami – od asystentów domowych, którzy raz dziennie przychodzą, żeby nam zrobić zakupy i ogarnąć dom, po bardzo luksusowe domy opieki, ale to wszystko jest bezduszne i nigdy nie zastąpi nam bliskości drugiego człowieka.

Ja sam kiedyś pracowałem w Szwecji w takim domu opieki i było tam czysto schludnie i było wszystko oprócz jednego – nie było tam miłości, a ludzie, którzy tam przebywali i umierali w samotności wyglądali na bardzo nieszczęśliwych.


Szwedzka teoria miłości: ciemna strona skandynawskiego raju

Szwecja dorobiła się wizerunku państwa bliskiego ideałowi. Skandynawia kojarzy się z najwyższymi standardami życia, dużym zaufaniem do rządzących, wiarą w postęp i bezwarunkową wolność jednostki. W swoim filmie ” Szwedzka teoria miłości ” Erik Gandini pokazuje jednak drugą stronę szwedzkiego modelu życia, a wnioski, jakie wyciąga z obserwacji swoich rodaków filmowiec, delikatnie mówiąc, nie napawają optymizmem.

„W Szwecji było wspaniale”, rozpoczyna opowieść narrator dokumentu. Dobrobyt, pokój i wiara w lepsze jutro sprawiły, że kraj stał się dla wielu wzorem do naśladowania. Szwedom jednak nie wystarczyło, że ich kraj był jednym z najchętniej wybieranych miejsc do życia na świecie. Chcieli pójść o krok dalej, postanawiając w walce o lepsze jutro wyzwolić jednostkę z opresyjnych międzyludzkich relacji.

Wyzwolenie z „opresyjnych więzów rodzinnych”

Wszystko zaczęło się od słynnego manifestu „Rodzina przyszłości” opublikowanego w 1972 roku przez partię socjalistyczną. W tekście nakreślono idylliczną wizją świata, w którym wszyscy są równi i wolni od więzów zależności ekonomicznej. Kobiety nie miały być poddane mężom, dzieci nabywały szereg przywilejów, zaś starsi wyzwalali się od wpływu swoich dzieci. Postulaty wysunięte przez członków partii wynikały bezpośrednio z wiary w najbardziej szwedzką z idei – absolutną wolność. Politycy byli przekonani, że likwidując szkodliwe więzi międzyludzkie stworzą przestrzeń, gdzie każda jednostka będzie mogła rozwijać się niezależnie od innych. Zbudowano system, w którym każdy dorosły jest niezależny finansowo od swojej rodziny i nie musi być zmuszany do opieki nad innymi.

Nietrudno zrozumieć, dlaczego Szwedzi dali się uwieść tym ideałom. Kiedy pozbędziemy się zobowiązań finansowych, szantażu emocjonalnego i balastu tradycji, zostaną wyłącznie relacje oparte na szczerym przywiązaniu do drugiej osoby, pozbawione elementu przymusu. Żadnych przykrych obowiązków, samo uczucie i pielęgnowanie wartości pozwalających każdemu w relacji się rozwijać. Brzmi jak ideał, prawda? Otóż Gandini udowadnia, że wiara w nieograniczoną niezależność doprowadziła Szwedów do katastrofy.

Dzisiaj, ponad czterdzieści lat po wprowadzeniu założeń manifestu w życie, okazuje się, że cena, jaką zapłacili Szwedzi za wolność, jest wysoka. Gandini zabiera nas w swoim dokumencie na wycieczkę śladami skandynawskiej niezależności, pokazując ciemną stronę skandynawskiego raju.

Rodzina bez opresji, czyli zaplanuj sobie zapłodnienie

Według danych zebranych przez dokumentalistę Szwedki stanowią największą grupę wśród klientek banku nasienia. Kobiety pragnące założyć rodziny nie muszą chodzić na randki i zapraszać do swojego życia mężczyzny. Zamiast człowieka, z którym relacja wymaga ciągłych kompromisów i renegocjacji status quo, decydują się na dawców nasienia. „Jestem introwertyczką. Dlatego uznałam, że będzie lepiej, jeśli będę miała dziecko sama i zrezygnuję z szukania partnera. To nie wydawało się tak ważne”, mówi Maria Helena, jedna z bohaterek „Szwedzkiej teorii miłości„. Choć chwilę później przyznaje, że czasami chciałaby, by w domu czekał na nią ktoś, z kim może porozmawiać albo kto wyręczyłby ją w przygotowywaniu śniadania, podkreśla, że życie w pojedynkę nigdy jej nie przerażało…..

….Samotność w tłumie

Blisko połowa Szwedów żyje w pojedynkę, a aż jedna na cztery osoby umiera w samotności. To najwyższy wskaźnik na świecie. Trend jest tak silny, że wymusił stworzenie specjalnych instytucji zajmujących się tymi, których śmierć nie została przez nikogo zauważona. Za którymi nikt nie zatęsknił, nie upomniał się o spadek ani o pamięć o człowieku. Jak to możliwe, że nawet sąsiad nie zorientował się, że ktoś przestał wychodzić z mieszkania? Co z zaległymi rachunkami? Okazuje się, że wielu Szwedów korzysta z automatycznego systemu pobierającego z konta pieniądze na opłatę bieżących rachunków. Dlatego zdarza się, że ciała zmarłych zostają znalezione nawet po wielu miesiącach, czasami latach, kiedy konto zostanie wyczyszczone z oszczędności. Albo kiedy ktoś mieszkający obok poskarży się na nieprzyjemny zapach…..

Małgorzata Steciak

czytaj cały artykuł:
http://film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/


#szwecja