Tajemnica odchudzania się

Tajemnica odchudzania się –  to następny odcinek znakomitej książki Anny Rychter, Trener Duszy o życiu codziennym we współczesnej Polsce.


Tajemnica odchudzania się

 

Tajemnica odchudzania się

„Może tajemnica odchudzania się sałatkami warzywnymi tkwi właśnie w ich smaku?” – pomyślała Jesienna i wywaliła resztę swojego obiadu do śmieci. Nie była w stanie zjeść ani grama więcej tego super zdrowego specyfiku.

 I chyba właśnie o to chodziło.

– Już jesteś po obiedzie? – Zamyślony ironicznie spojrzał na jej pusty talerz- Chyba się nie najadłaś? Może pierożka? Został mi jeszcze jeden z masełkiem.

– Nie, nie, dzięki, później jak wrócę z roweru to ugotuję zupę i zjem na kolację.

– Ach, rower! Zaraz idę do piwnicy – Zamyślony wepchnął do ust ostatniego pieroga i wstawił talerz do zlewu.

 – Zapalę papierosa i idę na dół.

– OK, weź klucze.

– Mamo, wychodzę, będę gdzieś około osiemnastej, nara. – Mrówka właśnie była przy drzwiach.

– Nara, ale dokładnie, o której będziesz?

– Po szóstej, może w pół do siódmej? Hej! – skrzypnęły zamykane drzwi.

– No to idę do tej piwnicy. Jest tam gdzieś pompka rowerowa?

– Wydaje mi się, że w szafce z ogórkami kiszonymi, albo na półce z tymi doniczkami, które trzeba wyrzucić.

– Dzisiaj nie będę robił porządków, bo nie mam na to siły, poza tym chcesz, żebym tylko obejrzał rower…

– No jasne, później sama zrobię porządek, idź już, bo szkoda czasu.

Zamyślony zapalił papierosa, wziął klucze z szafki wiszącej w przedpokoju i wyszedł, zostawiając za sobą chmurę dymu.

W kuchni Jesienna wzięła się za zmywanie naczyń.

Właśnie tak wyglądała jej codzienna poobiednia sjesta.

„Może kupić zmywarkę i mieć z tym spokój? Na reklamie mówią, że to urządzenie zużywa dziesięć razy mniej wody niż pochłania ręczne zmywanie.

Ale zmywarka może się zepsuć, kiedy będzie włączona” – Jesienna parsknęła śmiechem – „Za to moje ręce na pewno się nie zepsują, bo konserwuję je codziennie płynem do naczyń”.

 Poza tym tak naprawdę w małej, blokowej kuchence nie było już ani centymetra, żeby wcisnąć nowe, niemałe przecież urządzenie.

„Będę kupować naczynia jednorazowe, może będzie taniej albo przerzucimy się na jadanie na mieście.” -Wiedziała, że ani jedno ani drugie rozwiązanie tak naprawdę nie wchodziło w grę. Zamyślony uwielbiał domowe obiadki, a wybredna Mrówka zawsze postarała się, żeby mama zrobiła jej do jedzenia tylko to, co ona lubiła najbardziej.

Na szczęście Jesienna dobrze się czuła w kuchni. Od lat zbierała różne przepisy, gotowała, piekła, eksperymentowała, poświęcała dużo czasu na sztukę kulinarną. Kiedy zrobiła jakąś nową potrawę, podawała ją rodzinie i czekała w napięciu na reakcję. Wypytywała jak im smakuje, czego można by jeszcze dodać, czego ująć, czy ma to jeszcze kiedyś zrobić, czy już nigdy więcej. Lubiła jak ją chwalili, obrażała się jak krytykowali, bo przecież tak się napracowała.

Ale wiedziała wtedy czego może nie gotować, bo to nie ma sensu i nikomu nie smakuje.

Sztuka kulinarna, taka przez duże „S” to naprawdę bardzo rozległa dziedzina wiedzy i trzeba mieć do niej choć odrobinę talentu. Inaczej nic z tego nie będzie. Jak zresztą w każdej dziedzinie.…….

C.D.N.

Anna Rychter

strona, gdzie można kupić całą książkę:
http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=trener_duszy,druk


#trenerduszy #zyciecoedziennewpolsce