TEATR BEZ WIDZA? Przedpremierowe rozważania

PRÓBY WKRACZAJĄ W GORĄCY OKRES PRZEDPREMIEROWY,

wszyscy

Foto: Marcin Mazurowski

kiedy trzeba połączyć wszystkie składowe spektaklu w jedną całość – aktorów już w kostiumach, znakomitą scenografię Barbary Wołosiuk, muzykę, i malarskie pociągnięcia pędzlem naszej genialnej reżyser światła Marii Machowskiej

Dla mnie osobiście jest to o tyle ważny okres, że nie wolno mi w natłoku tej całej techniki, która musi współgrać, jak dobrze nastrojona orkiestra – stracić z oczu AKTORA i WIDZA!
To w końcu on dla mnie zawsze był i jest najważniejszy i bez niego, nie byłoby reżyserów, ani całej reszty – nie byłoby w ogóle teatru.

Oglądając współczesny tak zwany „nowy teatr” wydaje mi się, że tworzący go reżyserzy o tym jakby zapomnieli. Że teatr jest jednak służebną formą sztuki i nie ma służyć reżyserom w celu jałowego onanizmu, lecz widowni, bez której, tak, jak bez aktorów, teatru po prostu nie będzie.

marta i karolina

Foto: Marcin Mazurowski

Dlatego, przy rozstrzyganiu mnóstwa mniejszych i większych spraw, które pojawiają się przed premierą w lawinowym tempie, zawsze próbuję się na chwilkę zdystansować i zadać sobie dwa pytania – pierwsze to, czy aktorzy nadal się rozwijają i czy nie pogubili się w natłoku techniki – a drugie to, czy nadal mój spektakl komunikuje się z widzem, czy nadal jest (niemodnie) czytelny.

Oznacza to czasami, że muszę zrezygnować z jakiegoś niesłychanie efektownego obrazu, łącznika, albo dygresji, wszystko po to, żeby nadal pozostać w dialogu z widzem.

Bo dla mnie tylko taki teatr ma sens, na który widz chce chodzić.

___________________________________________________________________________________________________
#GrzegorzKempinsky #TeatrLudowy #PeggyPickit #PeggyPickitWidziTwarzBoga #NowyTeatr