Teatr, a teatralny cham

No trudno. Znowu się pewnie narażę, ale moja kopara nie jest w stanie dalej milczeć. Teatr, a teatralny cham mówi o kompletnym braku podstawowego warsztatu reżyserskiego u tak zwanych geniuszy teatralnych.

 

Wczoraj Pan Wiktor Zborowski w komentarzu do jednego z moich postów na Facebooku, który informował, że z Teatru Starego w Krakowie w proteście przeciwko nowej polityce, nowej dyrekcji, odeszli Pani Anna Polony i Pan Jerzy Trela, napisał co następuje:

„To jest cholernie niedobrze. To jest cholerna strata. Teatr to relacja mistrz – uczeń. Mistrzów trzeba hołubić bo uczniowie sczezną marnie. Kto ich nauczy Rzemiosła ? Bo aktorstwo to najpierw Rzemiosło a dopiero później, ewentualnie, może kiedyś, czasami Sztuka.”

I tymi słowami wyraził Pan Wiktor to, co ja już czuje od dawna – że w polskim Teatrze zanika tradycja, dobre obyczaje teatralne, że sztuka się pauperyzuje, a polski Teatr zmierza niestety w kierunku od Teatru pisanego przez duże T do teatru pisanego małymi literkami.

teatr fuck you

I nie zrozumcie mnie źle, daleki jestem od konformizmu i nie rozumiem, bynajmniej, Teatru pisanego przez duże T, jako Teatru koturnowego i tak zwanej „konserwy”. Moja własna postawa twórcza najlepiej o tym świadczy.

Ale dla mnie robienie Teatru żywego, nowoczesnego, żywo korespondującego z otaczającą mnie rzeczywistością, nie jest równoznaczne z brakiem podstawowego warsztatu reżyserskiego, nieznajomością tradycji teatralnej, dobrych obyczajów teatralnych, – a czasami wręcz braku dobrego wychowania i kinderstuby – to wszystko moim zdaniem jest brakiem szacunku do zawodu.

Niestety ogólnie panująca tendencja wśród tych, co tworzą tak zwaną „rewolucje teatralną” wydaje się zmierzać ku temu, że wystarczy być pyskatym chamem, nie znającym abecadła reżyserskiego, żeby być uznanym za siódmy cud polskiego „światka” teatralnego.

Bo jeśli robi się rewolucję przeciw czemuś, to powinno się przynajmniej wiedzieć przeciwko czemu i posiadać ku temu podstawowe narzędzia – albo tak, jak mówiła moja Świętej Pamięci babcia „Jak już się nauczysz doskonale posługiwać nożem i widelcem, możesz sobie pozwolić na to, żeby jeść rękami”.

Dla mnie Teatr jest prawie całym moim życiem i jestem głęboko zaangażowany w to, co robię. Wierzę w to, że Teatr jest, albo przynajmniej powinien być jedną z „wartością dodanych” życia, która stoi w opozycji do co raz bardziej zmerkantylizowanego świata. Wierzę w Teatr żywy, który wzbudza emocje, sprzyja refleksji, pobudza do dyskusji i w pewien sposób zmienia świat na lepsze.

Ale żeby tworzyć taki Teatr są mi potrzebne odpowiednie narzędzia i sprzyjająca ku temu atmosfera. A taką atmosferę i takie narzędzia daje tylko miejsce, które bazuje na tak zwanym profesjonalizmie –  czyli zbiorze ludzi, postaw i zachowań, które wynikają z doświadczenia tak starego, jak stary jest Teatr.

Tylko za pomocą takich narzędzi można robić prawdziwy teatr – choćby najbardziej poszukujący i eksperymentalny – tego oszukać się nie da.

Wszystko inne jest po prostu amatorszczyzną, tak chętnie ostatnio w naszym kraju wychwalaną, jako odkrywczą „rewolucję teatralną”. 

A jaka w tym jest „odkrywczość”, coraz częściej boleśnie się dowiaduje w teatrach (użycie małej litery jest tu całkiem świadome), w których spotykam ludzi, którzy wychowani na tej, prowincjonalnej skądinąd, definicji rewolucji, powyważali już wszystkie otwarte drzwi i których niestety trzeba uczyć podstaw zawodu od podstaw właśnie.

I tak jak powiedział mój przyjaciel Grzegorz Kruszewski: skoro Mistrzowie odchodzą to „kto młodym teraz wyjaśni, że goła dupa to nie sztuka? Przynajmniej nie zawsze.” 

Dlatego wybaczcie mi wszyscy piewcy bełkotu i amatorszczyzny – pozostanę i będę walczył dalej o Teatr pisany przez duże T.

artykuł o odejściu Pani Polony i Pana Treli:
http://wpolityce.pl/polityka/182587-bunt-przeciwko-klacie-anna-polony-i-jerzy-trela-odchodza-z-teatru-starego-po-50-latach-wspolpracy

___________________________________________________________
#WiktorZborowski #AnnaPolony #JerzyTrela #TeatrStary