Teatr Stu – ewolucja, czy rewolucja

Teatr Stu – ewolucja, czy rewolucja, to krótki artykuł o przyszłości Teatru Stu i diagnozie polskiej branży teatralnej w tym właśnie kontekście…..

 

 

Teatr Stu - ewolucja czy rewolucjaKiedy Teatr Stu zaprosił mnie na obejrzenie najnowszej ich premiery „Rewizora”, bardzo się ucieszyłem, albowiem moim zdaniem ten tekst w dobie otaczającej nas rzeczywistości jeżdżących po kraju mniej lub bardziej prawdziwych rewizorów, znowu stał się arcyaktualny i bardzo chciałem zobaczyć, co Krzysztof Jasiński i Teatr Stu z tym wspaniałym tekstem Gogola zrobił.

Nie mam jednak zwyczaju recenzowania spektakli kolegów po fachu, więc i tym razem nie będę tego robił, mogę jedynie zdradzić wam, że się nie zawiodłem i że zobaczyć spektakl warto, a nawet bardzo warto.

To co najbardziej wzbudziło moje zainteresowanie, to kiedy Krzysztof Jasiński opowiadał o przyszłości Teatru Stu, albowiem spotkanie miało miejsce w przededniu ogłoszenia przez niego swojego następcę i jak widzi Teatr Stu po swoim odejściu.

I nie mam tu wcale na myśli podniecanie się faktem, kto personalnie stanie się jego następcą (w chwili, kiedy to piszę, już wiadomo, że Teatr Stu obejmie aktor Krzysztof Pluskota – http://wiadomosci.onet.pl/krakow/krakow-aktor-krzysztof-pluskota-bedzie-szefowal-teatrowi-stu/p0nx6r) lecz jakimi pobudkami kierował się przy jego wyborze.

IMG_5376Najważniejszym kryterium, jakie poruszył dyrektor Jasiński, było to, aby jego następca kierował się chęcią ewolucji, a nie rewolucji, albo jak to pan Krzysztof pięknie ujął, żeby Teatr Stu pod wodzą jego następcy robił teatr nowego pokolenia, ale nie zapominając o tradycji Teatru Stu.

W dobie, kiedy prawie każdy nowomianowany dyrektor teatru musi zaznaczyć swoje miejsce mówiąc, że wszystko, co było w danym teatrze do tej pory było złe i dopiero teraz, pod jego wodzą będzie się robiło dobry teatr, takie postawienie sprawy, jak zrobił to Krzysztof Jasiński i Teatr Stu, jest paradoksalnie w swojej ewolucyjności  rewolucyjne.

Nie muszę daleko się rozglądać, żeby widzieć mnóstwo niekompetentnych dyrektorów, którzy postanowili wraz ze swoim nadejściem spalić wszystko, co dotychczas się latami całymi budowało – choćby mój ulubiony teatr, w którym zaczęto od zmienienia logo, a kontynuowano zdejmowaniem spektakli cieszących się ogromną popularnością zrobionych za poprzednich dyrekcji i zastępowaniem ich spektaklami złymi, na które nikt nie chciał chodzić, ale za to z jedynie słusznego rozdania nowej dyrekcji, a zakończono na rozbiciu znakomitego, przez lata budowanego zespołu na rzecz aktorów słabych, ale za to posiadających pierwszorzędną umiejętność włażenia nowej dyrekcji w cztery litery.

Doprawdy na tym tle posunięcie pana dyrektora Jasińskiego, rozumiejącego, że prawdziwy teatr buduje się na jego tradycji i że ciągłość jest niezwykle ważnym elementem dobrego teatru, zakrawa na akt geniuszu i prawdziwego heroizmu.

Mocno trzymam kciuki, żeby to, co założył sobie dyrektor Jasiński, się udało.

Amen


#TeatrStu