To jakaś zdzira knajpiana

To jakaś zdzira knajpiana –  to następny odcinek znakomitej książki Anny Rychter, Trener Duszy o życiu codziennym we współczesnej Polsce.

 

To jakaś zdzira knajpiana

 

To jakaś zdzira knajpiana

Jesienna zupełnie nie wiedziała jak ma zareagować. Była wściekła, przerażona, zdezorientowana, no i nie miała ani różowych ust, ani niebotycznie długich paznokci, ani takiej torebki.

„Od kiedy on lubi różowy kolor? Zawsze mówił, że jest dobry tylko na majtkach” – pomyślała zdziwiona.

 Jej torebki nigdy nie przewiesiłby sobie przez ramię. Takich facetów, którzy noszą torebkę za swoją panią nazywał pogardliwie Psituchami.

 Kim więc był teraz tu, w tej zadymionej spelunce z błyszczącym na ramieniu kawałkiem liliowej ceraty?

-Błagam cię, chodźmy do domu – Jesienna razem z barowym stołkiem przysunęła się bliżej męża, starając się za wszelką cenę mimochodem strącić mu z ramienia torebkę Tamtej.

 – Jesteś żałosny z tym różowym gównem na plecach i wyfiokowaną lalą przy ladzie. Skąd wytrzasnąłeś taką znajomą, przecież nigdy nie zapraszałeś jej do nas. Czy ona ma jakiś dom, rodzinę? Przecież to niemożliwe. To jakaś zdzira knajpiana…

Zamyślony skoczył jak dźgnięty nożem:

-Co ty o niej wiesz? Bywaliśmy razem na kursach z marketingu i zarządzania, zna się na komputerach i piłce nożnej, w ogóle jest super, nie to, co te twoje koleżaneczki z wiecznymi pretensjami do życia, zdradzane przez swoich mężów. To jest dopiero kobieta!

A kobieta tymczasem podniosła do ust kolejnego drinka i bezczelnie przyglądała się reakcji Zamyślonego na szepty Jesiennej. Wiedziała, że o niej jest mowa, że czyjaś żona usiłuje dowieść swoich praw, walczy o małżeństwo, męża, własną dumę. Jesienna widziała, jaką satysfakcję sprawia jej fakt, że to ona jest dzisiaj zwyciężczynią, to jej należą się laury, bo ma przewagę nad wściekłą i poniżoną żoną.

-Jeszcze raz cię proszę, weź teczkę, pożegnaj się z panią i jedźmy do domu- wycedziła półgłosem przez zęby.

Na tę propozycję Zamyślony odsunął się gwałtownie od żony.

-Z tobą nie przyszedłem i z tobą nie będę wracał! Znam drogę do domu, nie musisz mnie prowadzić, więc jak ci nie odpowiada nasze towarzystwo, to możesz iść, bo my jeszcze tu zabawimy, prawda?- i spojrzał porozumiewawczo na Tamtą, a ona łaskawie skinęła mu utlenioną głową…..

C.D.N.

Anna Rychter

strona, gdzie można kupić całą książkę:
http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=trener_duszy,druk


#trenerduszy #zyciecoedziennewpolsce