To już nie jest mój teatr

” To już nie jest mój teatr ” to znakomity artykuł Zofii Smolarskiej o tym dlaczego rzemieślnicy teatralni nie identyfikują się już ze swoimi teatrami.

W szklanej kuli. Teatr publiczny oczami rzemieślników teatralnych

to-juz-nie-jest-moj-teatr” To już nie jest mój teatr ” – to gorzkie stwierdzenie słyszałam w ostatnim czasie niepokojąco często – pisze Zofia Smolarska w miesięczniku Teatr.

Kiedy piszę te słowa, trwają intensywne przygotowania do październikowego Kongresu Kultury. W ostatnim czasie wiele dyskutuje się o tym, jakiej kultury potrzebujemy oraz co wymaga naprawy i ochrony. Ktoś niedawno rzucił hasło powtórzone potem przez Agnieszkę Glińską na Kongresie Kobiet: „Dla teatru publicznego warto ginąć”. Jest jednak wielu takich, którzy – mimo iż przepracowali w teatrze kawał życia i oddali mu serce – nie dołączą do tego straceńczego szeregu. I nie dlatego, że jest im wszystko jedno. Nie pójdą, ponieważ właśnie „to już nie jest ich teatr”.

Akt zerwania

Przez ostatnie pół roku prowadziłam wywiady ze ślusarzami, stolarzami, modelatorami, malarzami teatralnymi, krawcami i krawcowymi, konstruktorami lalek, szewcami, tapicerami, charakteryzatorkami i perukarkami, realizatorami dźwięku i światła oraz brygadierami sceny i montażystami. Rozmawiałam w sumie z osiemdziesięcioma czynnymi i emerytowanymi rzemieślnikami i technikami z jedenastu teatrów publicznych – dramatycznych, lalkowych i muzycznych. W tym czasie wielokrotnie musiałam zadawać sobie pytanie, dlaczego tak wielu z nich nie identyfikuje się ze swoją pracą – z programem artystycznym teatru i z jego kulturą organizacyjną.

„Już nie mój” – słowo „już” podpowiada, że musiał nastąpić moment oddzielenia, zerwania więzi, że było jakieś lepsze, wspólne „wcześniej”. Co się zmieniło? Jakie potrzeby nie są dzisiaj zaspokajane? Których więzi i relacji w obrębie instytucji dotyczy ów akt zerwania?

Zanim podzielę się wstępnymi wnioskami z moich badań, wyjaśniam, że były one przeprowadzone anonimowo, stąd nazwiska cytowanych osób zostały zakodowane w myśl ustawy o ochronie danych osobowych. Miejsca pracy i nazwiska przywoływanych twórców także zostały celowo utajnione. Zaznaczam, że choć starałam się dobrać osoby pracujące w różnych częściach kraju, w instytucjach o różnej randze i wielkości, to nie kierowałam się ściśle kryterium reprezentatywności. Stosowałam metody jakościowe, a wnioski opieram na tzw. teoretycznym nasyceniu – czyli ciągłym pojawianiu się podobnych przykładów w różnych wywiadach……

cały artykuł:
http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/230581.html


#teatr