Tolerancji nie ma

Twórcom Klątwy mówię: przyjdźcie i umyjcie mój kibel. Będzie więcej pożytku. I ostrzej. Nie ma tolerancji, dla wrogów tolerancji, pisze Jerzy Ziemacki.


Tolerancji nie maJedna kulturalna osoba to zbyt mało, aby podnieść poziom imprezy chamów, natomiast jeden cham zepsuje każdą kulturalną imprezę.

Na deskach Teatru Powszechnego od soboty grana jest Klątwa w reżyserii Oliver Frljić: chama z wyboru.

Kurwy, chuje, pizdy, najgorsze wyrazy powtarzane wiele razy przez aktorów, których dykcja jest tak słaba, że aż trzeba im podtykać pod nos mikrofon, a i tak bełkoczą, to tylko powierzchnia chamstwa. Ono sięga głębiej. Do samego dna. Aktorzy dwoją się i troją, aby szokować.

Zaraz na początku aktorka urządza seans seksu oralnego z figurą Jana Pawła II. W głośnikach głos Wojtyły mówiącego o miłości Boga. Kiedy powieszą już papieża z fallusem na szubienicy, z tabliczką na piersi: „obrońca pedofilii”, zaczynają masturbować się przez ubranie małymi, drewnianymi krzyżami. Wykonują ruchy frykcyjne obcierając się o siebie. Nie wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi.

Aktorka wyzywa publiczność. Głośno deliberuje, komu wzięłaby do ust, a komu nie. Aktor wyciera sobie tyłek flagą Watykanu. Wysoki krzyż stojący na scenie jako główny rekwizyt zostaje ścięty piłą. Upada. Przy głośnej muzyce rockowej. Co za przedszkole!

Najbardziej dostaje się Polsce. Za jej 1000 lat historii. Opluwane jest wszystko, od grobów przodków ginących za Ojczyznę (moich przodków!) po Stanisława Wyspiańskiego: Klątwa jest niby inscenizacją sztuki wielkiego polskiego dramaturga. Ale to ściema. Wyspiańskiego brak. Chorwacki reżyser, którego imię nie powinno być powtarzane, to żałosny Herostrates gotowy podpalić świątynię, aby tylko o nim mówiono. Gdzieś podobno kazał zabijać aktorom na scenie żywe kurczaki. Zanim zasłynął skandalami robił chałtury dla dzieci. Reżyser ów nie pozostawia w Klątwie suchej nitki nawet na sobie. Jednemu z aktorów w Powszechnym napisał rolę, w której ten wyjmuje na scenie penisa i wkłada w zdjęcie twarzy reżysera. Nie widziałem czegoś podobnego wcześniej.

W trakcie całego przedstawienia aktorzy opowiadają o wszystkich wydzielinach ludzkiego ciała. Mnożą obrzydliwości. Część publiki jest zniesmaczona od początku do końca tej rewii bez ładu i składu (nie można nazwać tego sztuką). Ale są i tacy, co wybuchają salwami śmiechu, gdy rozważane jest np. zorganizowanie zbiórki pieniężnej na wynajęcie płatnego mordercy do zabójstwa Kaczyńskiego. To smutne i niskie: życzyć śmierci i rechotać z morderstwa.

Wczoraj, w niedzielne popołudnie, założyłem czystą koszulę i marynarkę, poszedłem do teatru, zobaczyłem to wszystko. Wróciłem brudny, musiałem długo myć ręce i szorować ciało. Jeszcze zapłaciłem za bilet na ten popis plebejskości reżysera z prowincji Europy i jego aktorów gotowych na wszystko.

Twórcom Klątwy mówię: przyjdźcie i umyjcie mój kibel. Będzie więcej pożytku. I ostrzej. Nie ma tolerancji, dla wrogów tolerancji

Jerzy Ziemacki 

https://www.facebook.com/jerzy.ziemacki/posts/10154354952067006


#klatwa