Tragedii wykorzystywanie cyniczne

Tragedii wykorzystywanie cyniczne – to znakomity tekst o tym, jak pseudoartyści w imię własnych korzyści wykorzystują tragedie całych społeczności, jak to ostatnio miało miejsce na Śląsku.


Tragedii wykorzystywanie cyniczne

Tragedii wykorzystywanie cyniczneŚwięta są takim dziwnym czasem, kiedy można na chwilę zwolnić, usiąść spokojnie i poobserwować. Popatrzeć na siebie, przeanalizować, rozejrzeć się w ogół i zobaczyć co dzieje się ze światem.

Więc i ja się rozglądam i coś mi się nie zgadza, nie pasuje, coś kłóci się z moim pojmowaniem świata, z wartościami, które mi wpojono. Forma przerasta treść. A może dzisiaj forma stała się dla nas ważniejsza od treści…

Ze strachu przed utratą pracy, stanowiska, statusu społecznego czy ekonomicznego, gotowi jesteśmy zaprzedać nasze Ideały, to co mamy w sercu.

Dziwi mnie (lub po prostu przerasta mój osobisty poziom hipokryzji) jak można wykorzystywać ludzkie, prywatne tragedię czy też nawet tragedie całego narodu / społeczności dla osiągnięcia własnych celów. Nie ważne czy politycznych, czy zawodowych, czy dla zwyczajnego, perfidnego statusu quo.

Ze smutkiem i ze zgorszeniem, z coraz większym zdziwieniem patrzę jak powstają kolejne książki, filmy, a nawet spektakle teatralne o tragediach, które „dotknęły” Polaków, czy w odniesieniu do mojej małej Ojczyzny, Ślązaków, w ciągu ostatnich 50 lat. Niektóre pamiętam, niektóre znam tylko z opowiadań… I nie mogę pozbyć się myśli o tym, czy któryś z… twórców zastanowił się nad tym, co czują rodziny, najbliżsi ofiar, czy chcą, aby cały czas rozdrapywać rany w ich sercach i duszach. Czy zastanowił się nad tym co czuli wtedy, w tamtych dniach. Czy wszyscy tego chcą, czy tylko jednostki. Czy zastanowił się nad przerażeniem i niedowierzaniem, bezsilnością naocznych świadków wydarzeń. Czy kiedykolwiek odczuł tak wielką pustkę…

Bo właśnie obserwując całą tę współczesną „promocję” i gadżety ich „dzieła” wydają mi się być puste i bezduszne, komercyjne…

Nie mogę odpędzić od siebie nieznośnej myśli, że to wcale nie jest robione dla tych osób – tych które to dotknęło najbardziej, że nie jest też robione po to, aby nikt nie zapomniał o danej tragedii, czy o cichych Bohaterach ciemnych dni… Są to wydarzenia tak niedawne i tak nam bliskie, że chyba każdy z nas, jeśli ich nie pamięta, to słyszał o nich od swoich rodziców i dziadków. Bez retuszu i nadawania pięknej otoczki, bez kwiecistych słów i podniosłego tonu. Bez krzyczących bilbordów reklamowych. Ale w sposób najpiękniejszy, prosty, płynący z serca, cichy… Jako coś naturalnego, ludzkiego…

Wydaje mi się, że robione to jest teraz tylko po to, aby osiągnąć swoje osobiste cele. Nie w celu upamiętnienia, a w celu załatwienia swoich prywatnych interesów. Interesowanie się nie ludźmi, a personami. Tym co przy okazji dany twórca może sobie zapewnić – poparcie, rozgłos, pieniądze, poklask. Oto za czym teraz gonimy!

A mnie w życiu wpojono jedno: „Sprawy na bok, bo jest Człowiek”. Może dlatego tak trudno mi się odnaleźć we współczesnym świecie

.
Smutne jest również to, że czytelnicy, publiczność, widzowie, wychodzą później, na krótko wzruszeni, mówią sobie: ten to jet dobry, tak pamięta, przypomina, jest jednym z nas… Ale nic w nich nie zostaje, nie pomyślą o tragedii tych, którzy stracili życie lub wolność, o pustce, smutku i łzach ich najbliższych…
Mało ważne wydaje się przy tym to, że nie zastanawiają się nad tym co ten „równy gość” – twórca – chciał sobie załatwić.

Dziwne też wydaje mi się być to, że ci którzy dostrzegają tę obłudę, nawet najbliżsi, nie mają odwagi powiedzieć co o tym myślą. Nie wiem czy w obawie o relacje (w tym wypadku i tak są niezdrowe), o stanowisko, pracę, czy po prostu o to czy będą mieli co włożyć do garnka. W imię bezpieczeństwa sprzedajemy swoją wolność. Podobno dyktatura to taki układ, w którym wszyscy boją się jednego, a jeden wszystkich. Szkoda, że o drugiej części tego zdania mało kto pamięta (i szkoda, że nie potrafimy już być razem).

Ja jednak wolę być na samym dole, niż sprzedawać swoje wartości w imię kariery i cieplutkiej kierowniczej (czy też nie) posadki. I tego wszystkim Wam życzę na cały przyszły rok!

A teraz przypomina mi się jedynie wiersz Cypriana Kamila Norwida:

„Marionetki”

Jak się nie nudzić? gdy oto nad globem
Milion gwiazd cichych się świeci,
A każda innym jaśnieje sposobem,
A wszystko stoi – i leci…

I ziemia stoi – i wieków otchłanie,
I wszyscy żywi w tej chwili,
Z których i jednej kostki nie zostanie,
Choć będą ludzie, jak byli…

Jak się nie nudzić na scenie tak małéj,
Tak niemistrzowsko zrobionéj,
Gdzie wszystkie wszystkich Ideały grały,
A teatr życiem płacony –

Doprawdy, nie wiem, jak tu chwilę dobić,
Nudy mię biorą najszczersze;
Co by tu na to, proszę Pani, zrobić,
Czy pisać prozę, czy wiersze – ?

Czy nic nie pisać… tylko w słońca blasku
Siąść czytać romans ciekawy:
Co pisał Potop na ziarneczkach piasku,
Pewno dla ludzkiej zabawy (!) –

Lub jeszcze lepiej – znam dzielniejszy sposób
Przeciw tej nudzie przeklętéj:
Zapomnieć ludzi, a bywać u osób
– Krawat mieć ślicznie zapięty…!

Sara Bednarczyk
https://www.facebook.com/sarabednarczyk/posts/1341718929201152


#teatr