Ui gratka czy wpadka?

Ui gratka czy wpadka? – spektakl Brzyka w Teatrze Słowackiego jest pełen przywar rodem z „nowego teatru”, które bardziej irytują, niż frapują.

Zastanawiam się, jak to możliwe, żeby w profesjonalnym teatrze ze sceny nie było słychać 80% tekstu (sic !). Dla kogo taki teatr ma w ogóle sens. Można wybaczyć chaos, efekciarstwo, brak dramaturgii i wiele innych grzechów, ale jeśli aktorów nie słychać ze sceny to ja się w ogóle nie dziwię, że publiczność ucieka z teatru i nie wróże temu Ui wielu przedstawień na afiszu.

 

Ui gratka czy wpadka

 

„ Kariera Arturo Ui ” Bertolta Brechta w Teatrze im. J. Słowackiego

„ Kariera Arturo Ui ” Bertolta Brechta to tekst, który zapada w pamięć. Niesamowitym wydaje się fakt, że dzieło opublikowane w 1941 roku jest i dzisiaj tak bardzo aktualne. Napisana z rozmachem gangsterska opowieść nawiązuje do historii i przedstawia dzieje dojścia Hitlera do władzy. Tytułowy Arturo rozpoczyna swoją tytułową karierę zwracając się do handlarzy kalafiorów z propozycją „nie do odrzucenia”, czyli ofertą ich ochrony. Kiedy ci odrzucają jego koncept, w podstępny sposób przejmuje majątek krezusa Dogsborougha. Dzięki temu nabiera pewności siebie i zaczyna kreować swój wizerunek zabiegając o głosy przyszłych wyborców. Biorąc korepetycje u starego aktora, uczy się sztuki publicznych wystąpień. Ponieważ jest pojętny, z łatwością wygrywa kampanię wyborczą. Po wygranych wyborach każe zamordować swojego wspólnika i konkurenta Romę, dzięki czemu droga do władzy absolutnej staje przed nim otworem. Niebawem przejmuje kontrolę nad innymi trustami. Brecht nieco karykaturalizuje sytuacje i zachowania bohaterów, dzięki czemu wydobywa z mrocznej gangstersko-politycznej opowieści groteskowy charakter.

Spektakl wyreżyserowany przez Remigiusza Brzyka nie pozostawia widza obojętnym. Wizualnie atrakcyjny, wypełniony dużą ilością dobrych pomysłów, ze świetną kreacją Michała Majnicza w roli tytułowej mógłby stać się długo wyczekiwanym sukcesem tej sceny. Niestety obok atrakcyjnych pomysłów, nie brakuje wpadek. Od samego początku publiczność wytęża słuch, ponieważ nie jest w stanie zrozumieć podawanego przez aktorów tekstu (nie jest to moje subiektywne wrażenie – kilkanaście osób, z którymi rozmawiałam po premierze miało ten sam problem). Wykorzystanie mikrofonów w niektórych scenach jeszcze bardziej podbija efekt braku słyszalności tam, gdzie nie ma wsparcia technicznego. W efekcie, co ma zrozumieć ze spektaklu widz, nie słysząc osiemdziesięciu procent tekstu? Chwała natomiast reżyserowi za wizualną stronę przedstawienia. Jednak w premierowym spektaklu irytowały widoczne szwy, przez co  poszczególne sceny istniały same dla siebie, jakby nie zostały połączone w jedno, zatem można go  było raczej odczytać jako próbę generalną niż gotowe przedstawienie. Mankamenty nadrabiają aktorzy, kreując ciekawe role. Na wyróżnienie zasługują Marcin Sianko, Rafał Dziwisz i Daniel Malchar, którzy umiejętnie przechodzą od farsy do dramatu. Piękną, choć epizodyczną postać buduje Katarzyna Zawiślak-Dolny. Brawa za wokal. Andrzej Grabowski jako jedyny słyszalny w stu procentach bez konieczności wzmacniania głosu, nie tworzy z kolei wielkiej postaci. Ot, profesjonalny, doświadczony aktor wchodzi na scenę i robi swoje. A zatem też brawo. Pomysł rozłożenia spektaklu na dwie części, w tym jedną trwająca prawie dwie godziny, a drugą kwadrans jest oryginalny, ale w tym przypadku niezbyt trafiony. Po przerwie część publiczności zostaje zaproszona na scenę. Taki sam pomysł reżyserski wykorzystała niedawno w Teatrze Ludowym podczas spektaklu „Sędziowie” Małgorzata Bogajewska, ale tam odwrócenie perspektywy (czyli przeniesienie widowni na scenę) sprawdziło się doskonale, ponieważ  zastosowana metafora była w pełni klarowna. Tymczasem Remigiusz Brzyk zabiegiem tym powoduje niemały chaos. Oczekiwanie na rozpoczęcie epilogu jest stanowczo zbyt długie, co powoduje zniecierpliwienie widzów. Zabieg nie wnosi oczekiwanego zapewne przez reżysera efektu zaskoczenia, choć nieoczekiwanie daje możliwość sfotografowania pięknego wnętrza Teatru Słowackiego od strony sceny, co wiele osób z resztą skrzętnie wykorzystuje. W krótkim epilogu Ui pojawia się wraz ze swoimi ludźmi w loży cesarskiej, gdzie wygłasza finałową przemowę. Oczekiwania są ogromne, ale po rozproszeniu uwagi zniecierpliwionej już publiczności, nie ma ona niestety mocnego wydźwięku, jakiego można by się spodziewać.

Ponadczasowa sztuka Brechta to doskonały materiał na stworzenie świetnego spektaklu. Reżyserowi krakowskiej inscenizacji udało się z pewnością wydobyć z tekstu wiele odnośników do współczesności. Wszak gangster z Chicago i jarzynowy trust to tylko metaforyczne preteksty. W każdym razie przejęcie władzy przez bandę dowodzoną przez pełnego kompleksów, ale opętanego manią wielkości przywódcy brzmi znajomo. Jeżeli w korekcie spektaklu reżyserowi uda się wyeliminować dłużyzny, wysubtelnić szwy i poprawić słyszalność, będzie można (wreszcie) zarekomendować spektakl w Teatrze Słowackiego szerokiej widowni.


„ Kariera Arturo Ui ” Bertolta Brechta, Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie
Reżyseria:
 Remigiusz Brzyk
Przekład: Roman Szydłowski i Witold Wirpsza
Dramaturgia: Radosław Stępień (AST WRD)
Scenografia: Iga Słupska, Szymon Szewczyk
Kostiumy: Iga Słupska
Muzyka: Szymon Szewczyk
Choreografia: Dominika Knapik
Reżyseria świateł: Wolfgang Macher
Asystent reżysera: Radosław B. Maciąg (AST WRD)
Producent: Bartosz Jelonek
Inspicjent: Anna Wójcicka
Obsada: Dominika Bednarczyk, Katarzyna Zawiślak-Dolny, Tomasz Augustynowicz, Rafał Dziwisz, Andrzej Grabowski, Grzegorz Łukawski, Karol Kubasiewicz, Daniel Malchar, Marcin Sianko, Wojciech Skibiński, Tadeusz Zięba, Michał Majnicz (gościnnie), Aleksandra Samelczak (AST WA), Kinga Bobkowska (AST WA), Stanisław Linowski (AST WA), Robert Ciszewski (AST WA), Michał Sikorski (AST WA), Hubert Fiebig (AST WA), Sebastian Magdziński (AST WA), Ireneusz Mosio (AST WA), Jakub Guszkowski (AST WA), Mateusz Górski (AST WA)
Tancerze: Kamil Wawrzuta, Piotr Stanek, Szymon Dobosik, Patryk Durski, Maciej Kosteczka

http://nascenie.info/kariera-arturo


#karieraarturaui