We dwie łatwiej się chudnie

We dwie łatwiej się chudnie – to następny odcinek znakomitej książki Anny Rychter, Trener Duszy o życiu codziennym kobiet we współczesnej Polsce.

 

We dwie łatwiej się chudnie

 

We dwie łatwiej się chudnie

Sięgnęła do szafki, w której jedno na drugim stały pudełka z ozdobami na choinkę. Wyjęła stamtąd kawałek irchy, włożony tu przez nią jeszcze jesienią. Był bury i zakurzony. W koszyku przyczepionym z przodu roweru leżała ubiegłoroczna butelka wody mineralnej. Namoczyła nią zamszową szmatę i przetarła siodełko. Z szarego zrobiło się błyszcząco czarne. Na przednim reflektorze widniał odcisk palca. „To na pewno Zamyślony sprawdzał, czy światło działa. On jest jednak sumienny i słowny. Obejrzał wszystko dokładnie.” Byle jak pomachała ścierką, rozpruwając tu i ówdzie narosłe przez zimę pajęczyny. Stojący obok rower Mrówki miał całkiem sflaczałe opony. Rzuciła irchę na najbliższą półkę i wyprowadziła rower z piwnicy. Zamknęła na kłódkę ciężkie drewniane drzwi, które jej mąż wzmocnił od środka arkuszem blachy, żeby mniej kurzu osiadało na zgromadzonych tu słoikach i innych niepotrzebnych przedmiotach. Wypchała rower po kilku schodkach w górę i znalazła się przed blokiem. Otrzepała ręce z kurzu, poprawiła czapkę i spojrzała na swój pojazd. Prezentował się całkiem nieźle. Dostała go kilka lat temu od Zamyślonego jako prezent urodzinowy. Namawiał ją wprawdzie na zakup roweru górskiego, szybkiego, z przerzutkami i innymi udoskonaleniami technicznymi, ale ona, kobieta po czterdziestce nie potrzebowała szpanerskiego, wyczynowego bicykla, tylko wygodnego dla kręgosłupa spacerowego roweru na dużych kołach, z koszykiem na zakupy i bez zbędnych przyspieszaczy. Taki też wybrała. Do tego miał śliczny, zielony kolor i był trzy razy tańszy od górskiego. Spokojnie mogła zostawić go przed sklepem i pójść po zakupy, bez obawy, że ktoś go zaraz skroi.

Wsiadła na rower i skręciła w alejkę opasującą osiedle. Poczuła, że dzisiaj nareszcie odpręży się po całej zimie i zacznie chudnąć – była pewna, że dotrzyma porannego postanowienia. Okrążyła osiedle i nie bardzo wiedziała gdzie ma teraz jechać.

 „Będę musiała namówić którąś z moich koleżanek, bo samej to trochę tak nieswojo jeździć, a we dwie łatwiej się zmobilizować, no i nie czuje się kilometrów w nogach, bo zawsze można rywalizować ze sobą. Odchudza się przecież chyba każda kobieta. Głupio też jest zaraz okazywać słabość, poza tym można się zatrzymać i poplotkować, rozprostować kości i odpocząć.”……

C.D.N.

Anna Rychter

strona, gdzie można kupić całą książkę:
http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=trener_duszy,druk


#trenerduszy #zyciecoedziennewpolsce