Wypalanie traw

„Wypalanie traw, czyli gry i zabawy ludu polskiego” to następny felieton Anny Rychter  z cyklu „Przez dziurkę w kurtynie” o urokach życia w naszej mlekiem i miodem płynącej Polsce.

 

WYPALANIE TRAW, CZYLI GRY I ZABAWY LUDU POLSKIEGO

Wypalanie trawPod moim blokiem niecierpliwie oczekiwana wiosna jak co roku cudownie roztacza swoje kolory, maluje soczystym seledynem gałęzie poszarzałej przez zimę wierzby płaczącej, jaskrawo żółci pióropusze roztrzepanej forsycji, pomiędzy rachityczne źdźbła trawy wyrzuca bezkarnie fioletowe diamenty fiołków. Ale triumfalny, wiosenny marsz najbardziej widać za miastem, na otwartej przestrzeni pól i łąk, w lasach, brodzących powodzią śnieżnobiałych zawilców i przylaszczek niebiańsko błękitnych jak szaty świętych, krzyczące jaskrawo z odpustowych obrazów.

Tak naiwnie myślałam jeszcze do wczoraj, wyjeżdżając w plener, ku wiośnie na drogę krajową S-17. Już po przekroczeniu rogatek, zamiast spodziewanej swobodnej przestrzeni i falujących świeżością kwietnia barw natury, znalazłam się w mglistym tunelu śmierdzącego, ciężkiego dymu, który gryzącym całunem spowijał wszystko, przenosząc mnie w samo południe w atmosferę szmirowatego horroru dla niezbyt wymagającego kinomana-gimnazjalisty na wagarach.

 W sytuacji nagłego otumanienia trudno powiedzieć co i gdzie paliło się, lecz odniosłam wrażenie, że z dymem poszły już całe pola i łąki, przydrożne zagajniki straszą kikutami zwęglonych drzew, a jedyną szansą na przeżycie jest kurczowe trzymanie się ledwo widocznego przede mną skrawka sinego asfaltu. Napięta do granic wytrzymałości, bolącymi oczami wypatrywałam szczęśliwego końca tej mgławicy, kiedy nagle z burych kłębów, tuż przed maską auta wyłonił się migoczący kolorami ogromny bażant z szablastym ogonem. Przerażony pożogą, oszalały ptak, jak samobójcza torpeda uderzył kruchym ciałem o stalową przeszkodę i wyrzucony w górę, niczym kłębowisko gałganów runął gdzieś w gęstą chmurę oparów.

Zaraz też, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ciepły wiatr niespodziewanie zmienił kierunek, dusząca mgła zniknęła równie niespodziewanie jak się pojawiła i złociste słońce rozświetliło szeroko wyremontowaną (za unijne pieniądze) drogę. Z ulgą zobaczyłam, że choć po obu stronach asfaltowej wstęgi wciąż płoną trawy, to przychylny kierowcom powiew niesie teraz żółtawy dym w kierunku domostw podpalaczy, którzy mimo posiadanych w domu tabletów, telewizorów, telefonów komórkowych i dostępu do Internetu, w XXI wieku, w środku Europy uprawiają (za unijne dopłaty) taktykę spalonej ziemi, mentalnie tkwiąc w średniowiecznej trójpolówce.

Wściekła i roztrzęsiona, ale szczęśliwa, że mnie samej nic się nie stało, zawróciłam z drogi ku wiośnie i nie czekając, aż wiatr zmieni kierunek, osiadłam ciężko na łonie osiedlowej natury.

A migotliwy bażant? Pewnie poleciał wprost do wiosennego nieba, ucieszyć oczy wszystkich świętych pstrokatym pięknem. Siedzi teraz sobie wyniośle na niebiańskiej grzędzie i patrząc z góry, z dezaprobatą przechyla śliczny, brunatny łepek, dumny, że jego ptasi móżdżek mieści więcej rozumu niż tęgie łby wypalających trawy właścicieli ziemskich pól i łąk w Polsce.

Patataj, patataj, patataj…

Anna Rychter, kwiecień, 2016
Anna Rychter
https://www.facebook.com/anna.rychter.12?fref=ts

Trójpolówka

Trójpolówka – sposób uprawy roli polegający na podzieleniu pola na trzy części. Każdego roku uprawiane są tylko dwie z nich, a trzecia ugoruje, co pozwala na „odpoczywanie” ziemi. Jedno pole obsiewano jesienią zbożem ozimym, drugie obsiewano wiosną zbożem jarym, a trzecie pole ugorowane stanowiło pastwisko.

Co roku zmieniano kolejność upraw na poszczególnych polach. Ugorowano ziemię, która wiosną obsiana była zbożem jarym dojrzewającym później niż ozime. Po zbiorach jarki pole stawało się pastwiskiem do jesieni następnego roku, kiedy obsiewano je oziminą.

Grunty całej wsi podzielone były na 3 części, a poszczególni właściciele mieli udział w każdej części. Wymuszało to wspólną pracę zwłaszcza przy żniwach. WPolsce trójpolówka pojawiła się w II połowie XII wieku, zaczęła się upowszechniać w wiekach XIII i XIV w związku z rozwojem lokacji na prawie niemieckim. W Polsce trójpolówkę wprowadzili cystersi.

Od wieku XVIII ugór zaczęto zastępować uprawą roślin okopowych (rzepa, brukiew, burak, ziemniak) i motylkowych (koniczyna, łubin, wyka).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tr%C3%B3jpol%C3%B3wka

Wypalanie traw:

Wypalanie traw – współcześnie to ogólny termin oznaczający wzniecenie ognia na obszarach nieużytków, trawiastych i uprawnych w celu pozbycia się pozostałości uschniętej roślinności.

Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody określa:

  • Art. 124. Zabrania się wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów.
  • Art. 131. Kto: (…) wypala łąki, pastwiska, nieużytki, rowy, pasy przydrożne, szlaki kolejowe, trzcinowiska lub szuwary – podlega karze aresztu albo grzywny.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wypalanie_traw

średniowiecze

średniowiecze

1. «okres w historii europejskiej od V do XV w. n.e.»
2. «przestarzałe poglądy, metody pracy itp.»
http://sjp.pwn.pl/sjp/;2528058

#Polska