Wyrzucajcie (z siebie) telewizory

Wyrzucajcie (z siebie) telewizory, albo Infiltracja to znakomity tekst Janusza Kasprzaka o tym, że na naszą świadomość cywilizacja założyła po cichu specjalny filtr zniekształcający rzeczywistość.

Infiltracja.

wyrzucajcie-z-siebie-telewizoryDługo nie dawało mi spokoju zawołanie Grzegorza Kempinsky’ego „ Wyrzucajcie telewizory przez okna i chodźcie do teatru!” W zasadzie gdy usłyszałem je po raz pierwszy, podświadomie poczułem jakąś wielką rację ukrytą w tym tekście, ale długo nie umiałem jej rozpoznać. Odkryłem o co chodzi dzięki fotografii, którą ostatnio zajmuję się dość poważnie.

Historycy fotografii zwracają uwagę na szok jaki wywołała fotografia w XIX wieku. Na tyle wielki, że kilka pokoleń nie umiało sobie z nim poradzić a skutki szoku wywołały zmiany cywilizacyjne obciążające nas współczesnych, wszystkich bez wyjątku. O co chodzi? Fotografia jaka jest, każdy widzi. Otóż nie widzi.

Pierwsi widzowie w XIX wieku traktowali zdjęcie jako coś dziwnego, podobnie jak dzikie plemiona widzące aparat i dzieło fotografa. Coś co nie było obrazem ani rysunkiem, dobrze przypominało to co znali a powstało bez udziału człowieka (optyka i chemia odwalały za artystę prawie całą robotę). Widzieli wyraźnie, że jest to obraz automatycznie odbity z rzeczywistości i mimo entuzjazmu, tak go wtedy traktowali.

Inicjacja nowego sposobu widzenia fotografii, widzenia tego co jest na zdjęciu, nastąpiła w następnych pokoleniach, wśród ludzi urodzonych i wychowanych w jej otoczeniu. -Jasiu, Marysiu, zobacz, to Ty jesteś na tym zdjęciu! -Mamo, ale to nie ja! W lustrze wyglądam inaczej. -Dziecko – lustro kłamie – pokazuje w lewą stronę! -Może rzeczywiście to ja, rowerek mój, sukienka moja. Przypominam sobie to! Byłam/byłem tam, tata mówił że robi zdjęcie, wtedy tak tam było, tak, to Ja!

Zwróćcie uwagę – nie mówimy to mój obraz lecz to ja. I tak na naszą świadomość cywilizacja założyła po cichu specjalny filtr pozwalający dopatrywać się w zdjęciu rzeczywistości, ba, nawet pozwala nam w niej się poruszać.

Jeżeli to samo zrobi malarz, podziwiamy jego kunszt prawie fotograficznego oddania rzeczywistości i zawsze pozostajemy przed obrazem, razem z malarzem. Natomiast fotograf znika, umiemy traktować zdjęcie jako automatyczne przeniesienie rzeczywistości bez pośrednika, bezwiednie wchodzimy w zdjęcie, w tę dziwną autonomię i nie pozostajemy przed obrazem. A fotografia to też obraz. Tak działa filtr.

A teraz telewizja. Logicznym rozwinięciem fotografii jest film. O ile film jest konstruowany w sposób przemyślany na twardych zasadach formalnych, o tyle telewizja jawi się jako medium pospieszne, przez to niestaranne i często pochopne. Automatycznie odbieramy ją poprzez znany nam już filtr cywilizacyjny i rozumiemy jako prawdziwe odbicie rzeczywistości. Rozmiar szkód powstały w takim nieświadomym pojmowaniu telewizji, może być niewyobrażalny.

Starajmy się rzeczywistość poznawać bezpośrednio w realu, bez filtra. Idźmy do teatru a będziemy bliżej prawdy przedstawionej w sztuce. Nie oczekujmy od razu gotowych rozwiązań, sztuka bowiem niczego nie wyjaśnia, jedynie zadaje pytania wobec których widz czuje potrzebę znalezienia odpowiedzi.

Jest jedno ale. Wszystko w porządku, jeżeli w teatrze jest po teatralnemu. Zastanawiałem się dlaczego tak chętnie ulegamy nieprawdzie, bliżej nam do spiskowych teorii niż ku prostym wytłumaczeniom. Chyba dla tego, że filtr o którym mowa działa coraz lepiej. Chętnie i z automatu wskakujemy w nieprawdziwe rzeczywistości, bo dzięki niemu nauczyliśmy się już od dziecka biegle przerabiać rzeczy nieprawdziwe na prawdziwe lub prawdopodobne. Fikcja zawsze wydaje się ciekawsza. Aż się prosi aby odwrócić słynne powiedzenie propagandysty w ten sposób: Prawda ekranu prawdą czasu – i wszystko stanie się zrozumiałe. Niebezpiecznie robi się wtedy, gdy na scenie pojawia się twórca zinfiltrowany, mylący „prawdę ekranu” z prawdą sceny. Stąd tyle dziwnych i karkołomnych wywijasów, nowych odczytań dramatu, zawiłych interpretacji wmawiających publiczności, że tak wygląda prawda. A to filtr właśnie.

Ale o prawdę sceny niech dbają ci, którzy się na tym znają i którym jest to bliskie. Niech dbają o to, żebym na scenie zetknął się z prawdą a nie filtrem.

Ludzie, wyrzucajcie (z siebie) telewizory przez okna i chodźcie do teatru!

Janusz Kasprzak – 13.11. 2016
http://filmpolski.pl/fp/index.php?osoba=1116565


#telewizja