Wzór Wszelkich Cnót

Wzór Wszelkich Cnót to ósmy odcinek znakomitej książki Anny Rychter pod tytułem „Żyjąca w Polsce i inne stany nieważkości” o otaczającej nas rzeczywistości…

Zdystansowana i Wzór Wszelkich Cnót

Wzór Wszelkich CnótZgodnym małżeństwem byli chyba już ze dwadzieścia pięć lat.

Nikt nigdy nie słyszał, by się kłócili lub mieli odmienne zdania na ten sam temat.

Zawsze razem, zawsze pod rączkę.

Razem do kościoła, razem do sklepu, razem na wycieczkę, razem do szkoły po dzieci.

Życie płynęło im bez większych burz i zawirowań.

Pokorni w pracy, przyjmowali z godnością i dystansem wszelkie awanse bądź podwyżki. Wiedzieli obydwoje, że są uczciwi i pracowici, więc nagroda to tylko potwierdzenie ich słusznie obranej drogi.

W domu nie używało się brzydkich słów, a Latorośle nie miały prawa mieć innego zdania niż Rodzice.

Wraz z nimi mieszkała jeszcze Seniorka Rodu – matka Wzoru Wszelkich Cnót. Całość tworzyła wielopokoleniową, tradycyjną, przykładną Familię.

U nich nigdy nie działo się nic nieprzyzwoitego.

Wzorowy model rodziny, jakiego szukać ze świecą w tych czasach zdziczenia, alkoholizmu, narkomanii, depresji, emigracji zarobkowej, rozwodów i wszelakich zboczeń.

W końcu wszyscy żyli w tzw. „dobrym domu”.

Każdy dzień zaczynał się prawie tak samo:

Wyprani i wyprasowani, wypoczęci i zadowoleni ze swego życia Zdystansowana i Wzór Wszelkich Cnót wychodzili codziennie do pracy, Latorośle do szkoły, a Seniorka Rodu do kościoła.

Żadne z nich nie angażowało się w pracy w jakiekolwiek konflikty, ani problemy współpracowników, nie wypaliło też nigdy swojemu pracodawcy numeru z podwyżką albo ambicją awansowania.

Ich systematyczność i przykładne wypełnianie obowiązków pracowniczych zawsze doceniali szefowie. A oni cierpliwie i z godnością czekali, aż dobry szef sam zauważy ich profesjonalizm i oddanie i po prostu doceni wszystko, mając do tego odpowiednie instrumenty.

Jednostajnie monotonny żywot wiodła przy swoich dzieciach i wnukach Seniorka Rodu.

Nigdy nie plotkowała z sąsiadkami, nie interesowała się polityką, nie wtrącała  do życia Zdystansowanej i Wzoru Wszelkich Cnót. Uważała bowiem, że wszystko jest w porządku, skoro nie ma konfliktów, alkoholu, nikotyny i głośnej wymiany zdań.

Codziennie poruszała się utartym szlakiem: kościół – dom – sklep –kuchnia – łóżko.

Latorośle uczyły się dobrze, żadne z nich nie ćpało, nie wagarowało, ani nie uprawiało seksu bez wielkiej miłości.

Po południu wszyscy wracali z pracy, szkoły i kościoła, zasiadali do wspólnego stołu i jedli obiadek przygotowany przez Seniorkę Rodu.

Potem wszyscy cichutko odpoczywali, jedli kolację, dzielili się wrażeniami z całego dnia, odrabiali lekcje, myli się i szli spać, aby od następnego ranka zacząć od śniadania kolejny cnotliwy dzień.

Jak to jest więc możliwe, aby w tym domowym zaciszu nikt z cnotliwych domowników nie usłyszał krzyków rozpaczy, bólu i bezradności bitego za ścianą dziecka?

Katowanie dwulatka trwało kilkanaście miesięcy, aż pobity do nieprzytomności malec trafił do szpitala. Dopiero lekarze powiadomili policję i prokuraturę o tym, co działo się za ścianą u Zdystansowanej i Wzoru Wszelkich Cnót.

Rozpoczęło się śledztwo i policja chciała ustalić jak długo malutki chłopiec musiał znosić piekło na ziemi, zanim konkubin matki ostatecznie pozbawił go życia.

Przesłuchano Zdystansowaną, Wzór Wszelkich Cnót i Seniorkę Rodu.

Sam fakt zeznawania przed policją w tak ponurej sprawie był dla Cnotliwej Rodziny wielką traumą. Oni i policja!

A cóż oni mogą wiedzieć o sąsiadach?

Tej młodej kobiety zza ściany nie znają wcale, nawet nie wiedzą jak wygląda. Zresztą oni są w tym bloku na tyle neutralni, że nawet nie kłaniają się nikomu na dzień dobry, bo nikogo nie znają, ani nikt nie zna ich. Inni ludzie nie interesują ich, oni się nie wtrącają do cudzego życia.

Niczego nie słyszeli, niczego nie widzieli.

Na szczęście śmierć małego dziecka ich nie dotyczy.

Oni całe dnie są w pracy, a swoje Latorośle wychowują przykładnie, dbają o ich wszechstronny rozwój, cnotliwe życie, posyłają do dobrych szkół, zapewniają miłość i opiekę. W domu stale jest Seniorka Rodu, czeka na wnuki z obiadem, głaszcze je po główkach, daje kieszonkowe z emerytury. Wszyscy się szanują i nawzajem wspierają.

A zakatowany na śmierć dwulatek?

To nie ich sprawa, nawet nie znają „z widzenia” sąsiadów zza ściany, a co dopiero może obchodzić ich czyjś los? Każdy żyje tak jak chce – jedni tak, drudzy inaczej. Zawsze jest jakiś wybór.

A bezbronne dziecko i jego matka bici za ścianą przez sadystę?

Widocznie taki był ich wybór. W życie rodzinne nie należy się wtrącać.

Trzeba zachować dystans, tolerancję i szacunek dla odmienności.

Co za okropność jest mieszkać przez ścianę z taką patologią!

Policjant wszystko skrzętnie zanotował, ale nie mógł zrozumieć, że porządna, katolicka rodzina słuchała spokojnie przez tak długi czas makabrycznych odgłosów zza ściany i nikt nie zareagował, by pomóc maltretowanemu dziecku.

Tak naprawdę to nie wiadomo, która z tych dwóch rodzin była bardziej patologiczna.

znieczulica

obojętność na cierpienie i potrzeby innych
http://sjp.pl/znieczulica

_____________________________________________________________________________
#znieczulica