ŻABIE OKO

NO I JESTEŚMY PO PIERWSZEJ KONFRONTACJI Z PUBLICZNOŚCIĄ!

 

marta i lalkiWczorajsza trzecia próba generalna, była już de facto normalnym przedstawieniem z publicznością.

No zupełnie normalne to może ono jednak nie było, ponieważ po raz pierwszy wyszliśmy ze swojego bezpiecznego kokonu, w którym przebywaliśmy przez prawie 3 miesiące i poddaliśmy się próbie wody, jaką jest reakcja (lub jej brak) publiczności.

To potwornie stresujący moment dla całego zespołu, bo dopiero wtedy okazuje się, czy to, co sobie zakładaliśmy się sprawdza. Czy spektakl działa tak, jakbyśmy tego sobie życzyli.
franek w kontrze

Przy komedii sprawa jest o tyle trudniejsza, a zarazem o tyle prostsza, że jeśli nie ma śmiechów na widowni, to się poległo i nie ma żadnego „ale”.

W przypadku tekstów innego gatunku jest to zawsze o tyle prostsze, a zarazem trudniejsze, że zawsze pozostaje duże pole dla indywidualnej interpretacji i spekulacji.

W przypadku „Peggy Pickit” sprawa jest podwójnie trudna, bo założyliśmy sobie, że ta podróż teatralna ma się odbywać od śmiechu do łez.

W związku z tym jest obciążona obydwoma powyższymi trudnościami.
A więc i stres był chyba podwójny!

Ale wszyliśmy z tego zwycięsko i to tak zwycięsko, jak nawet największy optymista by sobie nie zamarzył!!!

franek i marta z plyta

Foto: Marcin Mazurowski

Na początku przedstawienia sala pękała ze śmiechu po to, żeby stopniowo się wyspokajać, a na końcu siedzieć ze łzami w oczach w osłupiałym bezruchu…

Nie mógłbym marzyć o lepszym przyjęciu przedstawienia, szczególnie, że to był „zwykły” szeregowy widz. który kupił bilet w kasie, a nie „znajomi i przyjaciele królika”.

W teatrze jest tak, że najwięcej człowiek się dowie od „normalnego” widza, a takim uchem na to, jak on odebrał spektakl jest obsługa widowni.
W związku z tym, kiedy teatr już opustoszał, pobiegłem natychmiast do szatni, żeby się dowiedzieć, co mówili.

Zrobiło mi się niezwykle miło, kiedy Pani Tereska powiedziała mi, że wszystkim, których pytała, spektakl się podobał, że był „niesamowicie intensywny”, „do śmiechu i do łez”, „do myślenia”, a nawet, że dwójka pań określiła, że to przedstawienie „odglazurowuje” bohaterów – pozbawia ich

zewnętrznej, idealnej powłoki i ukazuje prawdziwe koszmary emocjonalne tych ludzi.

„ODGLAZUROWANI” trudno poszukać lepszej recenzji, a nawet poddtytułu tej sztuki!

I wszystko byłoby znakomicie, ale jak wszyscy ludzie teatru wiedzą i

tak najbardziej liczy się premiera, a na nią przychodzą wszystkie „żabie oczka”, więc miejmy nadzieje, że uda nam się i ich obłaskawić naszą grą, a że i recenzenci dostrzegą tyle samo, co zwykli widzowie!

oko zaby.preview

Żabie oko

____________________________________________________________________________________________
#Teatr