Zaszczuwanie inaczej myślących

Zaszczuwanie inaczej myślących – „Jeśli Cezary Morawski upadnie, teatry nie staną się w całym kraju własnością artystów. Ale lewicowy salon ogłosi, że wolność triumfuje nad opresją. I zachęci do zaszczuwania inaczej myślących” – pisze Piotr Zaremba w tygodniku wSieci.*


Zaszczuwanie inaczej myślących

I niby ma rację, ale zapomina o tym, że tak naprawdę zaszczuwanie inaczej myślących, niż, nazwijmy to po imieniu: „spółdzielnia teatralna”, trwa już w naszej teatralnej Polsce od ponad dekady.

Jeżeli nie jesteś homo, albo w jakiś inny sposób nie próbujesz wejść „spółdzielni” w cztery litery, nie masz szans, żeby w tym kraju zrobił karierę w teatrze. I nie ma tu najmniejszego znaczenia, jak utalentowany jesteś, albowiem nie wpasowujesz się w ich pedalską narrację.

A nazywam ją pedalską nie dlatego, ze tworzą ją homoseksualiści, bo nie interesuje mnie kto z kim śpi i mam wielu wspaniałych kolegów, którzy są homo, tylko dlatego, że te osoby z własnej orientacji uczyniły kryterium podziału ludzkości na „naszą” i „obcą”, „lepszą” i „gorszą” i stworzyli swoistą teatralną mafię.

Nazywa się ona różnie, bo chodzi zarówno pod imieniem „spółdzielni teatralnej”, „homolobby”, jak i „grupy dzierżącej władzę w teatrze”, ale wszyscy, którzy są jej przeciwni, natychmiast stają się Pisiorami, Mocherami, Homofobami, Ciemiężcami demokracji, wolności wypowiedzi, postępowości, wapniakami, konserwą teatralną itd., itp., etc. i są zaszczuwani wszystkimi możliwymi środkami.

Doświadczyła tego boleśnie Joanna Szczepkowska, ale oprócz niej mnóstwo aktorów, reżyserów i dramaturgów w Polsce, którzy są miażdżeni pseudokrytyką promującą „spółdzielnię”, pomijani milczeniem, odsuwani od festiwalów i konkursów, nienagradzani, nieobsadzani, niedrukowani i sabotowani w każdy możliwy i niemożliwy sposób.

A ponieważ mają oni do dyspozycji najbardziej opiniotwórcze media w Polsce, redaktorów naczelnych, pseudorecenzentów, zwykłych lizodupów, albo innych idiotów, którzy jak papugi będą powtarzać po poprzednich, są organizatorami, lub/i jurorami festiwali i konkursów, dyrektorami teatrów, kierownikami literackimi, pożal się Boże nibyreżyserami, albo jeszcze gorzej dramaturgami, ich wpływy i możliwości w naszym mlekiem i miodem płynącym kraju były dotychczas niemal nieograniczone.

W efekcie tego, że większość z nich oprócz wspólnych upodobań seksualnoestetycznych nie grzeszy ani talentem, ani warsztatem zawodowym, stworzyli oni coś co nazywa się „nowym teatrem”, „teatrem postmodernistycznym”, albo jakoś-tam-inaczej-„cznym”, co w rzeczywistości jest bełkotem intelektualnym, totalnym brakiem warsztatu zawodowego i niczym innym niż jedną wielką hucpą, której jedynym zadaniem jest ukrycie faktu, że jest to totalna amatorszczyzna i brak jakichkolwiek umiejętności, czyli nazywając znowu rzecz po imieniu – najzwyklejszym gównem.

Owijane potem jest to łajno w błyszczące papierki przez usłużnych pismaków i innych spółdzielnianych ideologów i wciskane normalnemu widzowi, jako najwyższej klasy arcydzieła cukiernictwa teatralnego, majstersztyki, klejnoty, i inne rarytasy z delikatesowej półki.

Uwiarygadniane to wszystko jest zamkniętym obiegiem festiwali i konkursów teatralnych, prawie bez wyjątku opanowanych przez „spółdzielnię”, na które owi arcymistrzowie teatru polskiego wzajemnie się zapraszają, nagradzają, jurorują i opisują.

I tak koło się zamyka i wszyscy, którzy śmią nazywać wciskany im kit po imieniu, są wyśmiewani, atakowani, sabotowani i wykluczani – dotyczy to niestety także publiczności, która w efekcie się obraża na teatr w ogóle i przestaje do niego przychodzić.

To wyżej opisanym szkodnikom teatralnym możemy zawdzięczać, że od teatru przez ostatnią dekadę odeszło 30% widzów i odpływ ten nadal trwa.

W efekcie przez owo zaszczuwanie i podobnym praktykom, w teatrze polskim zostanie chyba tylko „spółdzielnia teatralna” ze swoimi klakierami, ale póki będzie w tym, jak dotychczas dla nich dobra kasa, myślę, że w ogóle się tym nie przejmą, byleby pozostać przy żłobie.

A to, że przy okazji w Polsce umrze teatr – zapewniam Was, że tym w ogóle się nie przejmują.

Amen

*
http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/236969.html?&josso_assertion_id=7DFABADA49B492C6

PS.
Powyższy artykuł jest jak zwykle jedynie wytworem mojej wyobraźni i nie ma nic wspólnego z otaczającą nas rzeczywistością, a wszelakie podobieństwa wynikają jedynie ze zbiegów okoliczności.


#teatr