Żenada w Wyspiańskim

Żenada w Wyspiańskim – to bezkompromisowa ocena 80 dni dookoła świata i Wesela w Teatrze Wyspiańskiego w Katowicach.

Bardzo słusznie autor zauważa, że wielką zagadką jest, jak taka żenada, może zostać czymkolwiek nagrodzona, ale dla mnie nie jest tak wielką tajemnicą, skoro wiadomo, że przewodniczącą Złotych Masek jest osoba całkowicie zakochana w tym samozwańczym reżyserze, któremu załatwiła już drugi teatr, któremu „dyrektoruje”.


Żenada w Wyspiańskim

Żenada w Wyspiańskim

No niestety! Po raz kolejny spektakl w Wyspiańskim okazał się wielką klapą!

Nie wiem, jak „80 dni dookoła świata” mogło zdobyć złotą maskę? Żenada to jest mało powiedziane. Widać tylko Wyspiański potrafi z takiego „samograja” zrobić takie nic! I to jeszcze z takiego arcydzieła, jak uznany na cały świat Juliusz Verne!

Po pierwsze nie słychać w ogóle tekstu! Może i dobrze, bo przy takim tekście… Wulgaryzmy – w sztuce dla młodego widza? Niedopuszczalne!

Jeden wielki bałagan, bełkot i wielkie gwiazdy śląskiej sceny w tak ośmieszających stylizacjach, że wstyd! Ani to śmieszne, ani po prostu żadne.

Nie rozumiem tego trendu, że dobry tekst uznanego twórcy jest przerabiany, zmieniany, wplatane są slogany z reklam i zupełnie oderwane od klimatu dzieła zwroty, a już rapujący Fix to jakieś nieporozumienie.

Stylizacja Passepartout na cyrkowego akrobatę tez słaba. Trampki w tamtejszych czasach? Hmm…

Uratowana księżniczka ze Świątyni kali przypominająca Marylin Monroe (bez obrazy dla Monroe)? Po co na siłę uwspółcześniać?

Gdyby zrobić ten spektakl, wiernie na podstawie powieści, to byłby wielki sukces! A humor rodem z rynsztoka: „A co? jajco?!? Bardzo kiepskie.

To samo dotyczy „Wesela”! Wyspiański się w grobie przewraca. Ciężko może zmierzyć się z takim geniuszem, ale miejmy trochę szacunku, nie tylko do samego Wyspiańskiego, ale i do samego siebie, bo pójście na ten spektakl to jest brak szacunku do siebie samego. Nie mówiąc już o stracie pieniędzy. Nie ma magii teatru, jest kicz, prymitywizm, chamstwo.

Trudno powiedzieć w jakim kierunku zmierza ten teatr. Chyba w kierunku coraz większej szmiry. Chyba warto byłoby pomyśleć o zmianie patrona, bo kolejne sceniczne odsłony ubliżają Wyspiańskiemu i niestety, ale omijać będę ten teatr szerokim łukiem. Smutno.

Łukasz Hania Macioszek
https://web.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1896096540605493&id=100006154961012&substory_index=0

PS.

Jak zwykle to, co piszę nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i jest jedynie wytworem mojej wyobraźni.


#teatrslaski