Zespół miernot

Zespół miernot, to kilka refleksji na temat coraz to powszechniejszej polityki nieomylnych dyrektorów teatru, którzy zamiast korzystać z aktorów z własnego zespołu, ściągają do swoich teatrów miernoty, byleby tylko myślały tak jak oni sami.

 

Przyglądając się polityce repertuarowej i obsadowej co poniektórych teatrów zastanawiam się czasami, czy utrzymywanie stałego zespołu ma sens.

Bo po co teatrowi stały zespół, skoro nieomylni dyrektorowie z nadania partyjnego, których kompetencje do prowadzenia teatru, często mieszczą się na skali ujemnej, muszą otoczyć się dworem lizodupów i innych wazeliniarzy, odsuwając tym samym od grania artystów często wybitnych.

Przykładów na takie praktyki jest bardzo wiele i dzwonią do mnie coraz częściej znakomici aktorzy, którzy właśnie dzięki takim poczynaniom grzeją ławkę rezerwowych, albowiem nie wchodzą dyrekcji w cztery litery, albo co gorsza odważają się wręcz mieć inne zdanie, niż ich nieomylni włodarze.

Nie muszę daleko szukać – mój ulubiony teatr pod wodzą nieomylnego Boga Słońce, Wielkiego Reformatora Teatru, zwanego czasami Asem, Ponculjusza Trombki, miał do niedawna zespół znakomity.

Ale zespół ten nie był dość znakomity dla tego Asa Teatru i wraz ze swoim nastaniem zaczął ściągać z gorszych teatrów, gorszych aktorów, którzy zasadniczo nad dawnymi członkami zespołu mieli jedną wielką przewagę – byli oni bowiem wyznawcami Owego Nieomylnego.

I tak to teraz wygląda, że największe tuzy tego ongiś znakomitego teatru siedzą na ławce rezerwowych, albo grają ogony, a mniej utalentowani, ale o poprawnych poglądach, zostali przyjęci do zespołu, albo grają gościnnie i tną rolę za rolą.

I marna pociecha w tym, że w większości takich przypadków zespół sam przyłożył do tego rękę przyklepując ustawione konkursy na dyrektora, bo i jaka w tym przyjemność powiedzieć komuś teraz „A nie mówiłem”?

Dobre teatry w ten sposób upadają, dobre zespoły zostają rozmontowane, a na końcu, jak zawsze najbardziej cierpi na tym widz, bo co go obchodzi kto komu do d… wchodzi, kiedy na końcu to i tak właśnie widz jest zmuszony oglądać beztalencie, które obdarza go swoją marnotą ze scenicznych desek, zamiast raczyć się kunsztem tych, którzy od Nieomylnego myślą inaczej.

Amen

 

zespół

zespół

1. grupa ludzi wspólnie pracujących, działających; ekipa, team, drużyna;
2. grupa rzeczy lub zjawisk tworzących harmonijną całość;
3. zbiorowisko zwierzęce lub roślinne o określonej strukturze, tworzące pewną całość;
4. grupa objawów lub zaburzeń powiązanych z jakąś chorobą;
5. część urządzenia zbudowanego z wielu elementów, spełniająca określoną funkcję
http://sjp.pl/zesp%C3%B3%C5%82


#teatr