Ziółkowska reżyser dokumentów

Ziółkowska – reżyser dokumentów to kolejna recenzja Anny Rzepa Wertmann, tym razem traktująca o reżyserce filmów dokumentalnych Nataszy Ziółkowskiej – Kurczuk i jej filmach.

natasza-ziolkowska-kurczuk

 

środa, 2 listopada 2016

Ziółkowska. Natasza Ziółkowska – Kurczuk. Odsłona pierwsza 

XXI lubelskie Konfrontacje Teatralne, 12/13 października 2016 – dzień ósmy/  dziewiąty  (dokumentalno- filmowy). 
Hasła – klucze:  Czas, Trwanie, Przemijanie, Uważność, Twórca, Artyzm, Ziółkowska – Kurczuk.
 Przy okazji festiwalu teatru i performance zdarzyło się krytyczce zmierzyć z dziedziną ukochaną czyli dokumentem filmowym. W dodatku autorstwa kobiety dynamicznej, choć wnikliwej obserwatorki. Żywiołowej, lecz zawsze skupionej na szczegółach i drobiazgach. Ogniowi, który zawsze (nawet, jeśli akurat nie dzierży kamery w dłoniach!) pozostaje lodowo obiektywny. Nataszy Ziółkowskiej – Kurczuk.

 

Stale gdzieś się śpieszy, pędzi, biegnie. Lecz znając ich oboje (Nataszę i jej męża Jerzego Kurczuka, wszech-utalentowanego aktora dramatycznego) wiem, że zawsze podzielą się fachową wiedzą, wspomogą radą i sugestią.  
Za co cenię jej filmy ? Za uważność, dar opowiadania o ludziach, miejscach i zdarzeniach poprzez drobiazgi, szczegóły, codziennostki.. Swoistą wrażliwość w byciu obserwatorem, dokumentalistyczną duszę, rzadką już dzisiaj pokorę i szacunek wobec swoich bohaterów. Ciepło w  planie i obrazie. W ramach Kina Konfrontacji powstał cykl „Filmy Nataszy Ziółkowskiej-Kurczuk”. Z trzech – „Magiczne Miasto”, „Granatowy zeszyt” oraz „Zawód Fotograf” – udało mi się obejrzeć dwa ostatnie i o nich chcę Wam opowiedzieć. Moje pierwsze Konfrontacje zgotowały mi niespodziankę, którą nieco popsuła mi pewna drabina. Wredna, bowiem kontuzja pozbawiła mnie przyjemności delektowania się „Magicznym miastem”. Ponoć co się odwlecze – nie uciecze; przyznam, że nader na to liczę… 



„(…) Para butów lub porada lekarska jest potrzebna każdemu człowiekowi. No a Muzyka – niewielkiej ilości.(…)”
Te słowa Witold Lutosławski rzekł do kamery telewizyjnej w roku 1969 przy okazji programu „Twórcy muzyki współczesnej”. Bez grama kokieterii, epatowania swoją sławą, narzucania się komukolwiek. Skromny, zawsze uśmiechnięty, pogodny, pozytywnie nastawiony do świata i ludzi, tytanicznie wprost pracowity. Najważniejszy był dla niego kontakt z żywym dźwiękiem, godziny spędzane przy fortepianie lub biurku i nutach były budowaniem szkieletu – mięśniami, nerwami i krwią stawały się długie godziny spędzane z muzykami kolejnych orkiestr na wspólnym dopełnianiu nut treścią, emocjami, brzmieniami. W filmowej rozmowie z Krzysztofem Zanussim* przyznał, iż głównym motorem muzycznym była chęć wyrażenia, urealnienia, pokazania innym swego wewnętrznego świata – oczywiście bez jakiegokolwiek narzucania się, ekspansji! Bogactwo jego wnętrza, styl, swoista klasyczność i elegancja przechodziły na jego kompozycje – z pewnością to tłumaczy ich ponadczasowość mimo trudności w treści, dźwięku czy odbiorze.  Mój przyjaciel skrzypek zwykł był mawiać, iż najpierw winno się dojrzeć i dorosnąć do aleatoryzmu*, potem coś o Witoldzie Lutosławskim i jego muzycznym świecie poczytać. Po takim “kulturowym tutorialu” spróbować czegoś posłuchać. Poszłam prawie jego drogą ; zaczęłam od wspomnianej wcześniej filmowej rozmowy z Krzysztofem Zanussi, potem przyszedł świetny dokument Nataszy Ziółkowskiej – Kurczuk “Granatowy zeszyt”*

Ten film ma zasadniczo dwóch, a właściwie trzech bohaterów: Muzykę, Artystę i przede wszystkim Człowieka. Witold Lutosławski miał od niepamiętnych czasów mały granatowy notes, w którym notował ważne i istotne (nie tylko dla siebie) wnioski, sugestie, obserwacje, przemyślenia. Zachwycił na samym początku cytat tyczący się źródeł natchnienia i powodów uprawiania Sztuki. Dla Niego od zawsze istniały tylko te artystyczne: chęć kontaktu z żywym dźwiękiem, szczerość i prawda Twórcy w jego działaniu i opowiadaniu o swoim wewnętrznym świecie, możliwość nawiązania więzi i kontaktu ze swoim odbiorcą. Nie należy jednak zapominać o wyjątkowości owego kompozytora; na jego twórczość i życie wielki wpływ miała Pasja Pierwotna czyli Matematyka (jakby nie było, to ona była pierwszym kierunkiem studiów, które wybrał Witold Lutosławski)!  Kiedy wszystko to zsumujemy i rozważymy, to ukazuje się naszym oczom i uszom prawda oczywista. Opowiedzieć o wielkim muzyku potrafi szczerze, prawdziwie, wiarygodnie i w pełni tylko i wyłącznie inny niezwykły muzyk – w tym wypadku Leszek Możdżer. Wiedziałam,że cudownie interesujący z niego gawędziarz, wielokrotnie słuchałam rozmów i wywiadów “Trójkowych” lub tych w “Dwójce”. Jednak nie zdawałam sobie sprawy, jak wielka “reportersko – dziennikarska iskra” tkwi w tytanie jazowego fortepianu. Opowieść o Człowieku poprzez jego Artyzm i Sztukę, reporterską wędrówkę po Warszawie, Bazylei i kilku salach i studiach koncertowych Leszek Możdżer potraktował bardziej karkołomnie niż zmagania z „Piano Phase” Steve Reich’a*: rezultat jest równie (jeśli nie bardziej!) zachwycający! Natasza Ziółkowska – Kurczuk dokonała najlepszego z możliwych wyborów i chwała jej za to! Choć ciśnie mi się na usta pytanie skierowane ściśle do trójki producentów: Ligthcraft,Taskovski Films oraz Aurum Film:
Czy naprawdę promowanie wybitnego koryfeusza polskiej muzyki współczesnej poprzez wydanie równej, świetnej i interesującej biografii dokumentalnej jest aż tak trudną rzeczą…?! Czy promowanie w ten sposób polskiej muzyki i dokumentu jest aż tak wielkim trudem…?!
Litania pod moim adresem “No bo koszta, no bo nie wiadomo czy się sprzeda, bo uwarunkowania itp itd…” nie jest odpowiedzią na moje pytanie. Na takie dictum mam tylko jedną ripostę: mamy świetnych zdolnych Twórców, należy o nich dbać i ich promować, skutecznie! 

*http://www.filmpolski.pl/fp/index.php?film=1234179#poczatek
*http://www.polskieradio.pl/6/1020/Artykul/446105,Mozdzer-kontuzjowany-przez-Reicha
http://www.jazzarium.pl/aktualnosci/posłuchaj-piano-phase-w-interpretacji-leszka-możdżeraGRANATOWY ZESZYT, reżyseria Natasza Ziółkowska-Kurczuk, zdjęcia Paweł Banasiak, Tomasz Michałowski, oświetlenie Andrzej Chlebik, muzyka Witold Lutosławski opracowanie muzyczne oraz narracja Leszek Możdżer, wykonanie: Leszek Możdżer (fortepian, syntezatory, werbel, czynele), Grzegorz Czachor (gitara), Marcin Misiak (wiolonczela), Anna Pozdiejewa (skrzypce), Adam Lepka (trąbka, flet), Lutosphere: Leszek Możdżer (fortepian), Andrzej Bauer (wiolonczela), M. Bunio S. (elektronika), dźwięk Jacek Kwiatkowski, montaż Tadeusz Sosnowski; produkcja Aurum Film, Lightcraft, Taskovski Films, Telewizja Polska premiera 2013; XXI  Konfrontacje Teatralne CK Lublin, prezentacja 12 października 2016
Zdjęcia użyte w tekście są kadrami z filmu „Granatowy zeszyt”, udostępnionymi dzięki uprzejmości Aurum Film http://www.aurumfilm.pl/portfolio/granatowy-zeszyt/