Zwinogrodzka miele na miazgę Bobowca

Zwinogrodzka miele na miazgę Bobowca – W ostatnim wywiadzie w Radio Wrocław, Wiceminister Zwinogrodzka miażdży na miazgę Wicemarszałka Bobowca.

Punkt po punkcie, fakt po fakcie, pani Wiceminister Wanda Zwinogrodzka ujawnia złą wolę Marszałków, a w szczególności pana Bobowca, w procesie wyłaniania nowej dyrekcji Teatru Polskiego we Wrocławiu.

A Marszałkowie, jakby nigdy nic dalej działają na szkodę własnej instytucji.

Zgroza!!!

Zwinogrodzka miele na miazgę Bobowca

Wiceminister Zwinogrodzka: Sytuacja w Teatrze Polskim lokuje się w księdze rekordów Guinnessa

Nadal nie widać przełomu ws. dyrekcji Teatru Polskiego we Wrocławiu. Pełniącym obowiązki dyrektora jest od wielu miesięcy Kazimierz Budzanowski. Nie wiadomo, kiedy zarząd województwa ogłosi konkurs na wyłonienie szefostwa placówki. Michał Bobowiec, członek zarządu województwa dolnośląskiego odpowiedzialny za kulturę, uspokajał na naszej antenie, że rozmowy nad wyłonieniem szefostwa placówki są nadal prowadzone z Ministerstwem Kultury. Ministerstwo odnosząc się do wypowiedzi Bobowca oznajmiło, że wybór nowej dyrekcji teatru pozostaje tylko i wyłącznie w gestii Urzędu Marszałkowskiego we Wrocławiu. O sytuacji w Teatrze Polskim rozmawialiśmy z wiceminister kultury Wandą Zwinogrodzką.

Rozmowa Dnia: Jan Szurmiej: Jesteśmy gotowi z Kazimierzem Budzanowskim kierować TP

M. Bobowiec: “Repertuar to zadanie dla dyrektorów”. Tymczasem dyrektorów nie ma od miesięcy

Dlaczego od wielu miesięcy Pani zdaniem nie udaje się wyłonić kierownictwa Teatru Polskiego we Wrocławiu?

W. Zwinogrodzka: Łatwiejsze pytanie proszę (śmiech). Ja nie umiem na to pytanie odpowiedzieć, dlatego, że jest faktem, że proces wyłaniania dyrektora zawsze napotyka pewne trudności. Natomiast sytuacja w Teatrze Polskim we Wrocławiu nawet przy uwzględnieniu tego problemu jaki miewamy w różnych miejsca Polski z przebiegiem konkursu i z procesem wyłaniania dyrektorów bez konkursów to i tak w tym sensie Teatr Polski we Wrocławiu lokuje się gdzieś w księdze polskich rekordów Guinnessa w tym zakresie. Ja nie rozumiem dlaczego ten proces nie został dotychczas sfinalizowany.

Czy Pani jest zmartwiona tym, co dzieje się w Teatrze Polskim w związku z tym?

W. Zwinogrodzka: Bardzo, bardzo. Ta instytucja ulega stopniowej dewastacji, której w tej chwili zapobiega wyłącznie naprawdę tytaniczny wysiłek zespołu i obecnie też kierującego tą sceną w charakterze pełniącego obowiązki dyrektora Kazimierza Budzanowskiego. Tam została wykonana ogromna praca w tym teatrze z tego co wiem polegająca na usprawnieniu procedur zarządczych, ekonomizacji rozmaitych aspektów działalności. Cały czas trwa również praca artystyczna mimo, że nie ma obecnie właściwie kierownictwa artystycznego. Mimo to ten teatr funkcjonuje jak na te okoliczności braku jakiegokolwiek kierownictwa w sposób zatrważająco dobry. Pełniący obowiązki Kazimierz Budzanowski wyprowadził go w ciągu niespełna roku sprawowania swojej misji z długów z których nie udawało się go od dekady wyprowadzić tzn. od czasów dyrekcji Krzysztofa Mieszkowskiego, ciągle te zobowiązania wymagane wisiały na tym teatrze – znikły. Praca artystyczna idzie tak dobrze, że w ostatnim okresie frekwencja rośnie, przeszła 80% i rośnie dalej. To są fantastyczne efekty, których głównym hamulcem jest jakaś nieudolność czy pogubienie – nie wiem jak to nazwać – organizatora.

Komu powinniśmy wierzyć w sprawie konkursu na dyrekcję teatru? Członek zarządu województwa Dolnośląskiego, Michał Bobowiec mówi, że wyłonienie dyrekcji, to jest wspólne zadanie Ministerstwa Kultury i zarządu województwa.

W. Zwinogrodzka: Wierzyć należy faktom. Żeby rozstrzygnąć tę sprawę wystarczy sięgnąć do dokumentów prawnych, które ją regulują. Statut Teatru Polskiego powiada, że dyrektora wyłania zarząd województwa dolnośląskiego po zasięgnięciu opinii ministra kultury. Ta opinia nie jest dla zarządu obligatoryjna. Inaczej jest w przypadku gdy powoływany jest zastępca do spraw artystycznych. Wtedy ten zastępca powoływany jest na wniosek dyrektora Teatru Polskiego przez zarząd, ale zarząd musi otrzymać zgodę ministra kultury. Jest jeszcze jedna okoliczność komplikująca tę sprawę. Teatr Polski wpisany jest do rejestru samorządowych instytucji kultury w których powołanie dyrektora następuje w wyniku konkursu. To jest zasada funkcjonująca od lat. Jeżeli zarząd chce odstąpić od procedury konkursowej i powołać dyrektora bez konkursu to musi mieć na to zgodę ministra. Mamy sytuację w której konkurs został unieważniony w trakcie trwania, dodam od razu, że wbrew stanowisku Ministerstwa Kultury.

To jak to jest możliwe?

W. Zwinogrodzka: To jest pewien spór prawny. To jest niestety możliwe bo jak wiadomo prawnicy mają różne opinie i takie spory rozstrzyga sąd. Tutaj nie doszło oczywiście do sądu, bo to unieważnienie nie zostało szczęśliwie zaskarżone.

To zapytam inaczej. Czy Ministerstwo Kultury potrząśnie w końcu kimś albo czymś, żeby dyrekcja Teatru Polskiego została naprawdę niebawem wyłoniona?

W. Zwinogrodzka: Panie redaktorze ja słyszę to pytanie nie raz, ale my nie mamy, że tak powiem narzędzi, żeby potrząsnąć. Problem polega na tym, że instytucje kultury podczas reformy samorządowej zostały przekazane w gestię samorządów. Pewnym zmiękczeniem tej zasady jest współprowadzenie niektórych instytucji dzięki czemu one uzyskują wsparcie z budżetu centralnego. Rzeczywistość prawna jest taka, że my nie możemy w żaden sposób skłonić organizatora, który nie wykazuje takiej woli, żeby zrobił to czy tamto. Powiem dalej – organizator nie ma również umocowania prawnego, żeby sterować ręcznie instytucją kultury, która ma zawarowaną w ustawie autonomię.

A pan Bobowiec steruje ręcznie?

W. Zwinogrodzka: Słyszę, że są takie próby co najmniej. Mam tu na myśli fakt, że dyrektor Budzanowski zgodnie ze statutem chciał powołać radę artystyczną w tym teatrze, tym bardziej potrzebną, że nie ma dyrekcji artystycznej. Wystąpił dwukrotnie, żeby mianować dyrektora artystycznego. Wystąpił o mianowanie Jana Szurmieja, który zgadza się na to, jest chętny podjąć tę misję i co więcej ma poparcie zespołu. Nie otrzymał od organizatora właściwie odpowiedzi. Wystąpił z wnioskiem o powołanie rady artystyczno-programowej na co otrzymał odpowiedź powiem szczerze moim zdaniem niepoprawną prawnie. Dowiaduje się z niej, że jako pełniący obowiązki dyrektora nie może powołać rady artystycznej. To nie jest prawda. Pełniący obowiązki dyrektora ma wszystkie kompetencje dyrektora w polskim porządku prawnym.

Gdzie będziemy w tej sprawie za pół roku? Możliwe będzie, że za pół roku, za rok nadal Teatr Polski nie będzie mieć dyrekcji, bo wy nie możecie nic zrobić?

W. Zwinogrodzka: Mam nadzieję, że tak nie będzie dlatego, że ja wierzę, że władze samorządowe jednak działają w swoim pojęciu na rzecz dobra tej instytucji i nie będą bez końca kontynuować tej sytuacji umęczenia zespołu. Ja nie rozumiem dlaczego ta decyzja nie zapada. W tej chwili decyzja ratunkowa leży na stole. Jest bardzo dobry dyrektor pełniący obowiązki, co więcej wskazany przez Urząd Marszałkowski co więcej wskazany bez konsultacji z nami – nie mówię tego tytułem pretensji, bo urząd nie ma obowiązku konsultować tego z ministerstwem. Mówię to z respektem bo to była bardzo dobra decyzja jak się okazało w ciągu ostatniego roku. Cóż prostszego niż zrobić już urzędującego jako po. Kazimierza Budzanowskiego i zgodzić się z jego, żeby powołać Jana Szurmieja na dyrektora i kierownictwo jest w ciągu dwóch dni.

Rozumiem, że taki duet ministerstwo by akceptowało?

W. Zwinogrodzka: Jak najbardziej. Jan Szurmiej ma tak ogromny ma tak ogromny dorobek i autorytet, że dla nas to jest rękojmia poziomu w tym teatrze, a to jest dla nas jedyna rzecz, która jest dla nas istotna w tym kontekście.

O zamieszaniu możemy mówić także w przypadku Opery Wrocławskiej, która pozostaje bez dyrekcji po tym jak został zwolniony Marcin Nałęcz-Niesiołowski. Czy to dobrze, że został zwolniony Pani zdaniem?

W. Zwinogrodzka: Znowu trudno mi odpowiedzieć na to pytanie tzn. merytorycznie czy dobrze? Mnie się wydaje, że nie. To jest oczywiście kwestia dyskusyjna, bo oczywiście w wyniku kontroli przeprowadzonej przez zarząd, a także przez NIK wobec dyrektora Nałęcza postawiono zarzuty, ale chcę jasno podkreślić, że dotychczas żaden z nich nie został zweryfikowany. To znaczy te, które były weryfikowane np. przez urząd skarbowy bądź rzecznika dyscypliny finansowej zostały odrzucone. Nie zostały podtrzymane. To stawia znak zapytania wokół sensowności tej decyzji. Skoro już zarząd się na to zdecydował to cóż zrobić, taką miał wolę. My mamy ciągle wątpliwości prawne dlatego, że ta uchwała została zaskarżona przez wojewodę. Sąd Administracyjny w prawdzie odrzucił te zarzuty o jej nieprawomocność wojewody, ale ten wyrok WSA nie jest prawomocny.

Czy to oznacza, że Marcin Nałęcz-Niesiołowski może jeszcze wrócić do Opery?

W. Zwinogrodzka: Nie, znowu mamy tutaj spór prawny. Urząd Marszałkowski stoi na stanowisku, że nieprawomocny wyrok czyni tę poprzednią uchwałę o odwołaniu jednak skuteczną. My nie jesteśmy jednak tego pewni i mamy pewne wątpliwości i prosiliśmy o ich wyjaśnienie, ale go nie otrzymaliśmy. Jesteśmy na nie otwarci, bo rozumiemy, że taki proces interpretacji sytuacji prawnej został przeprowadzony w urzędzie. Nie uzyskaliśmy więc pozostaliśmy z tymi swoimi wątpliwościami. Tymczasem został ogłoszony konkurs i mamy wątpliwości, że ten konkurs może być obarczony ryzykiem prawnym jeżeli nasze wątpliwości byłyby zasadne. Jeżeli nie, to nie ma problemu.

Kto powinien być następcą Marcina Nałęcza-Niesiołowskiego? Manager? Artysta? Ma Pani jakąś wymarzoną kandydaturę?

W. Zwinogrodzka: Nie, z dyrektorami jest w ogóle wielki problem i z tego też często władze samorządowe nie do końca zdają sobie sprawę, że wcale nie jest tak, że ludzie palą się być dyrektorami instytucji artystycznych. Zwłaszcza niekoniecznie palą się do tego wybitni artyści. Jeśli chodzi o managerów kultury to ciągle w kraju nie mamy ich zbyt wielu. Zwłaszcza w przypadku instytucji, które są zamieszane w jakiś konflikt jak to niestety jest na Dolnym Śląsku to nie jest tak, że kolejka chętnych ustawia się i jest gotowa objąć tę ogromną jednak odpowiedzialność. Dla nas bardzo istotne jest, żeby nowo sformowana dyrekcja Opery Wrocławskiej gwarantowała jej sprawną działalność jako instytucji, ale również, a może przede wszystkim sukcesy artystyczne, których niewątpliwie dyrektor Nałęcz-Niesiołowski był autorem. Dlatego my uważamy, że ta decyzja była nieco pochopna i zaburzyła pracę artystyczną. W tej chwili Operą Wrocławską kieruje jako po. pani, która byłą przedtem księgową. Sezon w toku, a procedura konkursowa dopiero się zaczyna, a wiadomo, że jest czasochłonna. To wszystko rozbija pracę artystyczną. Mam nadzieję, że zakończy się wyłonieniem jakiegoś poważnego kandydata i to może być zarówno artysta o doświadczeniu kierowniczym i zdolnościach managerskich, który samodzielnie pokieruje tą instytucją. Może być tandem dyrektorski złożony z managera i dyrektora artystycznego. Dla nas każda konfiguracja jest do zaakceptowana pod warunkiem, że stabilizuje byt instytucji.

Pani minister, to jednym zdaniem, jaka przyszłość rysuje się przed kulturą we Wrocławiu w tych najbliższych miesiącach?

W. Zwinogrodzka: Ja jestem optymistką i wierzę w to, że ludzie działają racjonalnie. Nawet jeśli potoczna obserwacja nie zawsze tę moją wiarę potwierdza – tak jest niestety w przypadku tych dwóch instytucji o których mówiliśmy i działań Urzędu Marszałkowskiego – to jednak wierzę, że ten racjonalny tok działania w imię prosperity obu tych instytucji co niewątpliwie leży w interesie zarządu województwa, że ten racjonalizm zostanie przywrócony i zostaną rychło podjęte decyzję, które pozwolą podjąć normalną i owocną pracę artystyczną.

Dariusz Wieczorkowski

https://www.radiowroclaw.pl/articles/view/92000/Wiceminister-Zwinogrodzka-Sytuacja-w-Teatrze-Polskim-lokuje-sie-w-ksiedze-rekordow-Guinessa


#TeatrPolski