Kawa po turecku

Po mojej wizycie w Gruzji i spotkaniu z ich kulturą i kuchnią, szczególnie jedna rzecz zrobiła na mnie ogromne wrażenie – Kawa po turecku.

 

kawa po tureckuWiem, że to wydaje się zbyt banalne, żeby było prawdziwe, bo przecież zjeździłem świat, byłem w Grecji, gdzie namiętnie piją ten trunek, ale prawda jest taka, że dopiero teraz kawa po turecku stała się dla mnie objawieniem.

Nie wiem, dlaczego tak się stało – kawoszem byłem od zawsze i kawa jest nierozłączną towarzyszką mojego życia, ale być może jest tak, że do pewnych rzeczy trzeba po prostu dorosnąć tak, jak do oliwek.

Ten przełom zaczął się prawdę mówiąc miesiąc wcześniej w Chorwacji, kiedy stwierdziłem, że kawa rozpuszczalna nie smakuje mi w ogóle i zacząłem parzyć każdego ranka kawę po turecku z ichniejszej znanej nam pewnie wszystkim „Jubilatki”.

Ale gotowanie kawy po turecku na gazie było czasochłonne i kiedy wróciłem z powrotem do domu, gdzie czekał na mnie mój ekspres, który za jednym naciśnięciem guzika mielił i przygotowywał mi świeże espresso, wróciłem do starych przyzwyczajeń.

Kiedy jednak w Gruzji okazało się, że doskonała kawa po turecku wszędzie pochodzi z ultraprostego urządzenia o nazwie „Kefal”, które przygotowuje kawę w kilka sekund, natychmiast takowe urządzenie zakupiłem i przerzuciłem się już na stałe na kawę po turecku.

Kefal to plastikowy czajniczek z płytką metalową w środku, która przewodzi prąd, w którym kawa w mgnieniu oka się zagotowuje, a urządzenie po użyciu przepłukuje się pod bieżącą wodą i w sekundę jest znowu gotowe do użycia.

Tak już jestem stworzony, że prostota i wygoda przygotowywania w kuchni ma dla mnie decydujące znaczenie, a Kefal jest, jakby stworzony dla mojej leniwej duszy.

Najśmieszniejsze w moim spotkaniu z kawą w Gruzji, gdzie raczyłem się nią w dużych ilościach przez cały mój pobyt, było to, że najsmaczniejszą spróbowałem dopiero przed samym wylotem na lotnisku w Batumi.

Miałem na szczęście tyle przytomny, żeby sprawdzić jaka to kawa i okazało się, że to turecka marka MEHMET EFENDI (patrz obrazek), która na szczęście jest także do nabycia u nas w Polsce w Warszawie, albo w sklepach internetowych.

I już tytułem końca – nie wierzcie wszechwiedzącym przepisom, że kawa po turecku powinna być przygotowywana bez mieszania – to nie prawda! Najlepsza kawa po turecku wychodzi wtedy, kiedy ją się miesza przez cały czas zagotowywania. Tak mnie nauczono w Gruzji, tak mi smakuje najlepiej i tego będę się trzymał.

Amen

 

Kawa po turecku

Kawa po turecku (tr.: Türk kahvesi) – metoda parzenia kawy. Palone, a następnie drobno zmielone ziarna kawowca są zagotowywane wtygielku, zwykle z cukrem, i serwowane w małej filiżance. Współcześnie taki sposób parzenia jest obecny na Środkowym Wschodzie,Afryce Północnej, Kaukazie, Bałkanach, Bali oraz w Europie Wschodniej.

Kawa po turecku jest na liście UNESCO Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Turcji.

Historia

Najwcześniejsze dowody na przygotowywanie kawy w ten sposób pochodzą z Jemenu z XV wieku. Pomiędzy końcem XV wieku a początkiem XVI sposób ten rozprzestrzenił się do Kairu i Mekki. W 1640 roku kronikarz Ottoman İbrahim Pecevi odnotował, iż do roku 1554 na ziemiach ottomańskich nie było kawiarni. Około 1554 roku niejacy Hâkem (Hakam) z Aleppo i Şems (Shams) z Damaszku przybywszy do Konstantynopola otworzyli kawiarnie w dzielnicy Tahtakale.

Obecnie popularność tradycyjnego sposobu parzenia kawy zmalała na skutek rosnącej popularności innych gorących napojów, takich jak herbata po turecku, kawa ekspresowa i parzona innymi nowoczesnymi stylami.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kawa_po_turecku

_______________________________________________________________________________
#kawa