Tags

Related Posts

Share This

Kulturze śmierć

 

Kulturze śmierć to znakomity artykuł Włodzimierza Zwierzyny o tym dokąd zmierza współczesna kultura, albo raczej dokąd my zmierzamy, kiedy ograniczenia w kulturze i dostępu do nie stają się coraz większe.

 

kulturze śmierćW dobie upadku jedynego Teatru Narodowego, jakim był Teatr Telewizji i polityki rządu, żeby inwestować w Orliki i puste budy, zamiast w artystów, dostęp do kultury społeczeństwa z poza większych miast stał się znacznie ograniczony.

Wiadomo, że ciemnym narodem łatwiej rządzić, ale zubożenie intelektualne naszego społeczeństwa ma i będzie miało coraz gorsze skutki.

Znalazłem na stronie Śrubki Klub bardzo ciekawy artykuł o tym, jakie mechanizmy rządzą ograniczeniem dostępu w kulturze i jakie są tego następstwa.

 

Post scriptum do…

W przypływie prowincjonalnej refleksji…

 

Oszczędzanie na kulturze jest bardzo wygodne i nie przynosi bezpośrednio negatywnych skutków społecznych czy politycznych. Oburzeni pisarze, poeci, ludzie teatru, muzycy, malarze, wszelcy inni artyści i pracownicy kultury nie wyjdą na ulicę niczym górnicy czy pielęgniarki protestować. W złości nie rozwalą przystanków autobusowych, nie będą wybijali szyb w samochodach. Potencjalni uczestnicy działań kulturalnych na prowincji nawet nie spostrzegą się, że są pozbawiani prawa do edukacji kulturalnej i uczestnictwa w kulturze. Przeciętny podatnik nie zdaje sobie sprawy, że obowiązkiem władz samorządowych jest tworzenie warunków i kreowanie aktywnych postaw społecznych w kulturze.

Kultura przez wiele wieków była tym, gdzie przetrwała polskość. Dlaczego teraz ludzie, którzy chcą ją tworzyć są lekceważeni? Na piłkę nożną i nasze kolejne sportowe porażki wydaje się ogromne sumy. Większość polityków częściej sfotografuje się na tle boiska niż muzealnej sali. Dlaczego w państwowych teatrach bilety są tak drogie, że mnie na nie nie stać? Przecież podobno ten teatr jest utrzymywany z moich podatków? Gdzie w szkołach muzycznych są wydziały edukujące w jakimś innym kierunku niż klasyczny i jazzowy? Dlaczego w liceum nie miałam plastyki i muzyki, o historii sztuki nie wspominając? Obecnie nie ma u nas kultury czytania książek, muzykowania, chodzenia na nowe wystawy… Może warto edukować pod tym kątem młodzież?

Problem edukacji kulturalnej społeczeństwa to warunek podstawowy dla aktywnego uczestnictwa w kulturze. Nauczyciele zatrudnieni we wszystkich szczeblach edukacji w większości, z racji braku takowych umiejętności, nie potrafią stworzyć rzeczywistych warunków do aktywnych form edukacji kulturalnej. No może w dużych ośrodkach proces ten, z racji łatwiejszego dostępu do profesjonalnych ofert artystycznych, edukacja kulturalna w sposób samoistny jest realizowana. A co się dzieje w małych, prowicjincjonalnych osiedlach? Pozostaje wegetacja intelektualna dla ogółu i bezwzględna konieczność ucieczki młodych, kreatywnych mieszkańców w miejsca, gdzie mają szansę realizacji własnych ambicji. Proces ten już dawno się rozpoczął i trwa dalej.

Osobnym problemem jest model współczesnej oświaty, która obecnie ma zadanie jedynie przystosowanie (wytresowanie) społeczeństwa do panującego neoliberalnego systemu zniewolenia intelektualnego. Szkoła daje gwarancje rządzącym tworzenia społeczeństwa miernego, biernego ale wiernego. Wszelkie przejawy kreatywności uczniowskiej w wielu szkołach na prowincji są wręcz tępione. Przecież młodzi, wykształceni ludzie nawet potencjalnie stanowią zagrożenie dla panujących układów. Nie mając innej alternatywy ci właśnie młodzi, wykształceni mieszkańcy prowincjonalnych miejscowości bez specjalnych oporów wyjeżdżają do dużych aglomeracji lub więc szukają szans na przeżycie w innych krajach. I jak mnie uczy doświadczenie z dużymi sukcesami.

Nie będę pisał jakie śmieszne pieniądze dostają różne instytucje kultury, często wręcz „wirtualne”. Ale podejrzewam, że często nawet przy najlepszych chęciach nie da się zrobić wielu wartościowych i fajnych projektów. Brak dobrych kampanii społecznych promujących sztukę. Artyści nie mają prawie żadnej szansy na emeryturę. Wszyscy pracują na śmieciówkach lub na czarno lub za friko, bo przecież robienie muzyki czy pisanie wierszy, malowanie obrazów czy kręcenie wideo-artów to czysta przyjemność. Artyści i animatorzy kultury przecież i tak są bogaci z domu (dlatego są artystami, bo ich stać) oni nie potrzebują pieniędzy na rozwój. Ani szacunku. Bo przecież prawnik czy lekarz to jasne, że to potrzebny zawód, a taki gość, co paćka się w glinie czy coś tam sobie rzępoli to, na co komu? Norwid umarł w biedzie i zapomnieniu, leży w masowym grobie we Francji. Pisał takie świetne wiersze (bez państwowych dotacji), które każdy Polak czytał w szkole.

W dobie kryzysu nawet ludzie, którzy interesują się kulturą często nie mają kasy, żeby pójść na koncert, do teatru, do kina… Może wypadałoby, żeby Państwo szczególnie w tym trudnym okresie jakoś chroniło twórców zanim wszyscy się przekwalifikują.

Ale jesteśmy świadkami, wręcz uczestnikami procesu w kolejnym etapie ograniczającego dostęp do kultury. To w dobie kryzysu, przy 20% bezrobociu serwuje się propozycję ukarania dzieci i ich rodziców za swoją aktywność, za udział w zajęciach edukacyjnych – artystycznych dodatkowymi opłatami. Dla mnie jest to tym bardziej niezrozumiałe, że płacąc podatki każdy obywatel ma mieć zapewniony dostęp do kultury, a w lokalnych rozwiązaniach – samorząd ma wpisany w zakres obowiązków tworzenie takowych warunków. Trzeba mieć niezwykle dużo złej woli ze strony samorządowych decydentów, aby stwarzać warunki do kolejnego etapu ubezwłasnowolnienia intelektualnego mieszkańców naszej małej ojczyzny. I kredowe koło niemożności się zamyka.

Włodzimierz Zwierzyna

 

Link do źródła:
http://www.srubka.zywiec.org.pl/?p=pg_artykuly&lact=view&lid=149

__________________________________________________________________
#kultura