Teatr bezprawia, czyli bezprawie w teatrze

Wczoraj byłem w pewnym szacownym teatrze, do którego przez wiele lat czułem wielką sympatię.

teatr_bezprawiaNiestety odkąd popadł w ręce dyrektora karierowicza, którego największym atutem, dokładnie, jak za komuny, są powiązania towarzysko polityczne z władzą, teatr ten pomimo usilnych wysiłków medialnych, których celem jest przedstawiać go, jako zieloną krainę szczęśliwości, rozmontowywany jest finansowo, artystycznie i organizacyjnie, przez tego „asa” teatru polskiego.

Nie ukrywam, że to właśnie ten teatr jest inspiracją do wielu moich krytycznych wpisów na moim blogu dotyczących patologii i wypaczeń szerzących się w polskim teatrze, co w sumie napawa mnie wielkim smutkiem.

Dlatego też moja sympatia do tego teatru pozostaje ostatnimi czasy wyłącznie na poziomie ubolewania nad losem ludzi, którzy zmuszeni są w nim pracować pod dyrekturą tego kompletnie niekompetentnego człowieka.

Wszedłem tam jednak nie po to, żeby napawać się jego klęską, lecz po prostu, żeby  w drodze między bankiem a przychodnią lekarską zrobić siku.

Byłem więc gościem tego znakomitego ongiś teatru dosłownie przez kilka minut.

Ku mojemu zaskoczeniu w trakcie tej krótkiej wizyty podeszło do mnie chyłkiem aż 5 osób pracujących w tym teatrze i na ucho mi szepnęło, że gratuluje mi moich wpisów na blogu, że jestem w nich i tak o wiele za łagodny, ponieważ rzeczywistość jest o wiele gorsza, niż to, co opisuję i że jeśli by mogli robiliby dokładnie to samo, czyli protestowali przeciw temu głośno.

Najpierw poczułem coś w rodzaju niezdrowej dumy, że moje próby piętnowania wynaturzeń w branży teatralnej trafia do ludzi, których to bezpośrednio dotyka, potem jednak dość szybko naszła mnie refleksja, że to niesamowicie przykre, że ten świetny zespół aktorów teatralnych i jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza ekipa pracowników technicznych wpadła w łapy kogoś tak potwornie niekompetentnego i że w imię zarobku chleba powszedniego, są oni zmuszeni milczeć, żeby nie zostać wyrzuconym z pracy.

Tym ważniejsze wydaje mi się moje posłannictwo, żeby obnażać to zwyrodnienie w polskim teatrze, które polega na coraz częstszym obsadzaniem indywiduów kompletnie pozbawionych kompetencji do kierowania tak delikatną komórką instytucji publicznej, jaką jest teatr, osób, których jedyną ambicją jest doić do własnej kieszeni publiczne, czyli moje i Wasze, pieniądze i z powodów totalnego nieudacznictwa artystycznego, traktujących stanowisko dyrektorskie, jako trampolinę do kariery zawodowej.

Jednostek traktujących teatr, jako prywatny folwark, w którym można obstawiać się kumplami, kochankami i innymi kolesiami maści wszelakiej, wszystko to kosztem naprawdę utalentowanych ludzi, którzy tam pracują w strachu.

Właśnie z powodu tego bezprawia i szacunku dla zaszczutych tam osób dalej będę toczył moją krucjatę, mimo, że coraz częściej sam osobiście doświadczam ciosów z rąk tej wątpliwej „elity”, która takimi teatrami bezprawnie rządzi.

Amen

czytaj także:

http://www.kempinsky.pl/slaski-skansen-teatralny/

http://www.kempinsky.pl/dyrektorzy-idioci/

http://www.kempinsky.pl/logo-sro-go/

http://www.kempinsky.pl/dyrektorzy-zlodzieje/

http://www.kempinsky.pl/jak-przejac-teatr/

http://www.kempinsky.pl/przerosniete-ego/

http://www.kempinsky.pl/cyrk-w-teatrze/

http://www.kempinsky.pl/zazdrosni-dyrektorzy/

http://www.kempinsky.pl/jak-rozbic-zespol/

http://www.kempinsky.pl/jak-ratowac-dupe/

http://www.kempinsky.pl/promocja-w-teatrze/

http://www.kempinsky.pl/dyrektorskie-portki/


#teatr